Na mazurskim odludziu zostaje zamordowany kandydat na prezydenta. Wszystko wskazuje na polityczny motyw zbrodni... To główny wątek powieści kryminalnej Izabeli Szylko, dziennikarki, pisarki, reżyserki i scenarzystki, która akcję częściowo umieściła w okolicach Pasymia, gdzie od blisko dziesięciu lat ma domek letniskowy.
ZAFASCYNOWANA MAZURAMI
Izabela Szylko to mieszkająca na stałe w Warszawie dziennikarka, reżyserka, scenarzystka i pisarka. Pracowała m.in. w miesięczniku „Kino” i telewizyjnym „Ekspresie Reporterów”. Jej literacki debiut „Madonna z hiacyntem” został wyróżniony w konkursie na powieść kryminalną miesięcznika „Detektyw”. Jest reżyserką i scenarzystką filmu „Niezawodny system” z Aliną Janowską w roli głównej. W 2012 r. została właścicielką działki rekreacyjnej w Rudziskach Pasymskich. Tu, nad jeziorem Kalwa, ma domek letniskowy, w którym spędza wiele czasu, także poza sezonem turystycznym. - Zauroczyło mnie to miejsce, „wsiąkłam” także w miejscową społeczność – zwierza się pani Izabela.
TAJEMNICA DAMY Z BLIZNĄ
Fascynacja tym malowniczym zakątkiem Mazur spowodowała, że tu właśnie umieściła część akcji swojej najnowszej powieści kryminalnej zatytułowanej „Dama z blizną”. Nad jeziorem Kalwa, podczas kampanii wyborczej, dochodzi do zabójstwa kandydata na prezydenta. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NIE BYĆ POD PRESJĄ WYDAWCÓW
Do grona swoich ulubionych autorów powieści kryminalnych zalicza Francuza Pierre’a Lemaitre’a. Ceni także bodaj najpopularniejszych swego czasu w Polsce pisarzy skandynawskich, a szczególnie Szwedkę Camillę Läckberg. - Podobała mi się jej pierwsza seria powieści kryminalnych. Późniejsze thrillery, pisane w zupełnie innej stylistyce, już mniej mi przypadły do gustu – przyznaje. Dodaje, że lubi w powieściach kryminalnych rozwiązania nietuzinkowe i nieoczywiste.
Obecnie w Polsce jest bardzo liczne grono autorów uprawiających ten popularny gatunek literacki. Wielu z nich pisze nowe książki w ekspresowym tempie. Zdaniem naszej rozmówczyni, stoi za tym presja wydawców, którzy wymagają od pisarzy coraz to nowych powieści. W efekcie cierpi na tym jakość powstających niemal taśmowo książek. - Dlatego moją powieść wydałam sama. Gdyby teraz wydawca powiedział mi, że mam napisać jej kontynuację w ciągu roku, to w życiu bym tego nie zrobiła – mówi.
MAZURSKIE TŁO
W jej najnowszej powieści mazurski krajobraz jest tłem wydarzeń. Autorka przyznaje, że unikała podawania nazw konkretnych miejscowości, choćby z uwagi na to, że w fabule pojawiają policjanci ze Szczytna, które przemianowała na Szczecino. - Jest tam postać szefa miejscowej komendy, kompletnie przeze mnie wymyślona, ale chciałam uniknąć sytuacji, kiedy opiszę jakiegoś bohatera, a później okaże się, że fikcyjna postać będzie podobna do realnej – wyjaśnia.
W Pasymiu i okolicach czuje się już jak w domu, obserwuje życie społeczne i kulturalne. - Bardzo podoba mi się prowadzona od lat inicjatywa miejscowego pastora, ks. Twardzika, który organizuje w swoim kościele cykle koncertów organowych. Cieszę się również z tego, że lokalne stowarzyszenie wydzierżawiło wieżę ciśnień. Miałam okazję ją zwiedzić i zauważyłam, że jest w bardzo złym stanie. Trzymam kciuki za jej nowych gospodarzy, by znaleźli środki na remont – mówi Izabela Szylko.
KSIĄŻKA JAK PROSZEK DO PRANIA
Autorka „Damy z blizną” prowadzi kursy kreatywnego pisania. Jak mówi, cieszą się one dość dużym zainteresowaniem. Z czego ono wynika? - Wiele osób przychodzi, mówiąc, że zawsze chciały być pisarzami. Z jednej strony jest to jakaś motywacja, ale z drugiej nie zdają sobie sprawy, że ni e wystarczy tylko chcieć. Trzeba też mieć odrobinę talentu – odpowiada. - Jeśli ktoś nie nauczył się w szkole podstawowej poprawnie budować zdań, to nie nauczy się tego na żadnym kursie – dodaje. Zauważa, że wielu pisarzy, którzy dziś dość bezkrytycznie podchodzą do swoich umiejętności, wysłałaby na kurs. - W tej chwili wydaje się u nas właściwie wszystko, w tym takie książki, w których należałoby poprawić co drugie zdanie. Kiedyś to było nie do pomyślenia – ubolewa, podkreślając, że nawet mało wartościowe literacko pozycje, jeśli są odpowiednio wypromowane, znajdują liczne grono czytelników. - Książki sprzedaje się teraz jak proszek do prania – konkluduje.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
