Jak wiadomo, pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Nic więc dziwnego, że coraz więcej z nas nie chce się z nim rozstawać, idąc np. do restauracji, urzędu czy na plażę. W dużych miastach właściciele nawet renomowanych lokali często nie mają nic przeciwko temu, by czworonożny pupil towarzyszył panu podczas konsumpcji. Postanowiliśmy sprawdzić, jak sytuacja wygląda w Szczytnie.

W RESTAURACJI, SEJMIE I NA PLAŻY

Na kotleta z ReksiemJeszcze do niedawna przyprowadzanie psów do niektórych lokali czy urzędów było czymś nie do pomyślenia. Z roku na rok sytuacja się jednak zmienia. W minionych latach zdarzało się nawet, że czworonożni pupile gościli w gmachu polskiego parlamentu. Na tej niwie zasłynął były marszałek Sejmu Ludwik Dorn, przyprowadzając na Wiejską swoją słynną ulubienicę, sznaucerkę Sabę. Coraz częściej też psy towarzyszą właścicielom podczas konsumpcji w restauracjach czy kawiarniach. Niektóre lokale, zwłaszcza w dużych miastach, oferują czworonogom specjalne menu. Dla restauracji to dobra reklama i szansa na pozyskanie większej liczby klientów.

Psy coraz częściej goszczą także np. na nadmorskich plażach. Obecnie takie spacery z pupilami możliwe są w Gdańsku. Stało się to legalne dzięki nowelizacji uchwały dotyczącej utrzymania porządku w tym mieście. Zniknął z niej zapis zakazujący wprowadzania psów na plażę podczas sezonu letniego. Z kolei w Gdyni i Sopocie można wypoczywać z czworonogami w wyznaczonych strefach.

MISKA Z WODĄ I POCZĘSTUNEK

Jak sytuacja wygląda w Szczytnie? Okazuje się, że w centrum miasta są lokale, których właściciele nie mają nic przeciwko temu, aby klienci przyprowadzali swoje psy.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Restauracją przyjazną czworonogom jest „Zacisze”. – U nas nie ma z tym żadnego problemu. Piesek może też zawsze liczyć na miskę z wodą i coś do zjedzenia – mówi Andrzej Albrecht, który wraz z żoną Grażyną prowadzi lokal. Zapewnia, że oboje bardzo lubią zwierzęta, a ich pinczerek często towarzyszy im w pracy. To powoduje, że nie sprzeciwiają się temu, by klienci ich lokalu przyprowadzali do niego swoje psy. Ponieważ restauracja dysponuje dwiema salami, kiedy na jednej z nich odbywa się jakaś uroczystość, to właściciele czworonogów zawsze mogą skorzystać z drugiej. Latem zwykle wychodzą na taras albo do ogródka. Zdaniem restauratora, klientów przychodzących do lokalu z czworonogami jest coraz więcej. Częstym bywalcem „Zacisza” jest właściciel piekarni „Majami” Jerzy Bryczkowski, który przychodzi tu ze swoimi dwoma yorkami, Cziko i Koko. Obecnie, kiedy dopisuje pogoda, najczęściej korzysta z restauracyjnego ogródka. Jak mówi, to, że może przyprowadzić czworonogi, decyduje o wyborze lokalu.

GDZIE MOŻNA, A GDZIE NIE

Z przyjaznym przyjęciem właściciele psów spotkają się także w kawiarni „Mocca” przy ul. Odrodzenia. – Każdy piesek dostanie u nas miskę z wodą. Nie zdarzyło się jeszcze, aby któryś z innych gości miał coś przeciwko obecności zwierzęcia – mówi jedna z kelnerek. Również do „Karmuszki” przy ul. Kasprowicza można przyjść z psem. – Pod warunkiem, że jest grzeczny – zastrzega obsługa lokalu. Na przyprowadzanie czworonogów pozwalają też właściciele restauracji „Filip’s przy ul. Polskiej.

Nie wszędzie jednak są one mile widziane. Tak jest np. w restauracji „Grota”. Tu, jak poinformowała nas obsługa lokalu, psów nie wolno wprowadzać. Jedynie latem, w drodze wyjątku, mogą one przebywać z właścicielami w ogródku.

Z kolei Krzysztof Dunajski, właściciel restauracji „Mazuriana” przyznaje, że choć generalnie nie zabrania nikomu przychodzenia ze zwierzakiem, to jednak nie jest entuzjastą takich praktyk. – Najwięcej pretensji mają zwykle goście siedzący obok kogoś, kto przyszedł z psem. Nikt nie chce jeść posiłku i słuchać, jak pies szczeka albo patrzeć, jak ślina mu kapie z pyska – mówi pan Krzysztof. Opisuje sytuację, kiedy do lokalu przyprowadzono dwa psiaki, które zaczęły ujadać, co wywołało protesty pozostałych klientów.

PLAŻA NIE DLA PSÓW

W ostatnich upalnych dniach prawdziwe oblężenie przeżywa szczycieńskie kąpielisko. Na ochłodzenie się w wodach dużego jeziora z pupilem nie ma jednak co liczyć. Regulamin zabrania bowiem ich wprowadzania na szczycieńską plażę. Dyrektor administrującego nią Miejskiego Ośrodka Sportu Krzysztof Mańkowski broni takiego rozwiązania, powołując się na względy bezpieczeństwa i higieny. – Jestem przeciwnikiem wprowadzania psów na plażę. Ma ona przede wszystkim służyć wypoczynkowi i przyjemności ludzi – mówi dyrektor. Dodaje, że właściciele czworonogów i tak często łamią zakaz i puszczają je luzem wieczorami, kiedy kąpielisko jest już nieczynne. – Każdego ranka plaża jest czyszczona i pracownicy zawsze znajdują psie odchody – zauważa.

DO RATUSZA TYLKO NA SMYCZY

Czy petent udający się do szczycieńskiego ratusza może zabrać ze sobą pupila? – Nie jest to mile widziane, ale niektórzy przychodzą z psami – mówi Piotr Paszkiewicz, naczelnik Wydziału Funduszy Zewnętrznych i Informatyzacji. Zaznacza, że w regulaminie urzędu formalnego zakazu nie ma, więc jeżeli zwierzak jest na smyczy i zachowuje się spokojnie, nikt go z ratusza nie wyrzuci. Naczelnik przyznaje, że przypadki przyprowadzania psów są jednak rzadkie. – Z reguły ludzie zostawiają je przed urzędem – mówi.

ZMIENIA SIĘ PODEJŚCIE

Sylwia Warczak – Chojnacka, miłośniczka zwierząt i wolontariuszka w schronisku „Cztery łapy” często zabiera swoje psy w różne miejsca. To, że coraz więcej lokali gastronomicznych przychylnie podchodzi do właścicieli czworonogów, bardzo ją cieszy. – Widać, że taka jest potrzeba i zmienia się nasze podejście do zwierząt – podkreśla. Z drugiej jednak strony rozumie tych, którym takie zachowania się nie podobają. – Sama raczej nie przyprowadzam psów do restauracji – przyznaje. Jej zdaniem bardzo dużo zależy też od odpowiedzialnych zachowań właścicieli oraz tego, jak wychowają swojego pupila. Nie wszystkie bowiem nadają się do przebywania w miejscach publicznych. Sugeruje jednak, by na plaży były wydzielone miejsca, w których mogłyby przebywać czworonogi.

Dyrektor MOS-u na razie takiej możliwości nie przewiduje. – Nasza plaża nie jest zbyt duża, a przy panującej aurze panuje na niej ścisk. Wokół jeziora biegnie jednak 5,5-kilometrowa ścieżka, na której nie brak miejsc, gdzie psiaki mogą wejść do wody i nieco się schłodzić – podpowiada Krzysztof Mańkowski.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}