Barszcz biały z kluskami i borowikiem oraz sakiewki z ciasta z borowikami zostały uznane za najlepsze potrawy w konkursie kulinarnym towarzyszącemu tegorocznemu „Grzybowaniu”.

Na święcie grzybów zabrakło tylko... grzybów
W tym roku grzybowa aura nie dopisała. Większość uczestników konkursu wróciła z lasu z pustymi koszykami

Nietęgie miny mieli organizatorzy i uczestnicy tegorocznego „Grzybowania”. A to ze względu na panującą suszę, skutkującą tym, że w lasach ostatnio grzybów jak na lekarstwo. Mimo to uczestnicy konkursu, który miał miejsce w minioną sobotę, stawili się rano w komplecie na terenie Nadleśnictwa Wielbark. Jego pracownik leśniczy Robert Radzewicz wskazał im rejon gdzie istniały szanse na znalezienie jakiegokolwiek grzyba jadanego, a sam zajął się ochroną uczestników grzybobrania przed … zaginięciem. - To było nagminne w latach poprzednich – tłumaczył Wojciech Bogacki, przewodniczący grzybowego jury, ciesząc się, że w tym roku do takich sytuacji nie doszło.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Nerwy psuł za to brak grzybów, bo większość uczestników konkursu wróciła z pustymi rękoma. Zebrano zaledwie kilka sztuk i to wcale nie imponujących rozmiarów, a nawet już lekko „więdnących”. Ostatecznie pierwsze miejsce „za najciekawszy egzemplarz” zajęła Jolanta Kocara, drugie - Elżbieta Gut – za „przecudnej urody płachetkę kołpakowatą”, zwaną turkiem, trzecie – Tadeusz Abramczyk – za zbiór surojadek, w nie najlepszym co prawda stanie, ale, jak podkreślał szef jury, nadających się do spożycia.

Zwyciężczyni, choć lubi zbierać grzyby, w tym roku zdecydowała się na to za namową znajomych po raz pierwszy. - Zawieźli nas w kierunku Róklasu, na tereny dawnego poligonu, ulubione moje miejsce, gdzie w poprzednich latach grzybów było w bród – powiedziała nam pani Jolanta.

Zdecydowanie bardziej okazałe „plony” przyniosła równolegle prowadzona konkurencja na największą ilość zebranych śmieci. Tu ex aequo pierwsze miejsce zajęły panie Katarzyna Jarząbek i Magdalena Asztemborska. Napełnione przez nie worki, były tak ciężkie, że musiał po nie udać się pojazd straży leśnej.

W konkursie kulinarnym triumfowały Marta Tabaka i Teresa Kozicka

Mniej okazale niż w latach poprzednich wypadł też konkurs kulinarny, w którym rywalizowały cztery panie. Ich zadaniem było przygotowanie zupy grzybowej po wielbarsku. Zwyciężył barszcz biały z kluskami i borowikiem autorstwa Teresy Kozickiej, która wygrała już po raz kolejny, sama nie pamięta już który. Pikanterii konkursowej rywalizacji nadaje fakt, że grzyby wykorzystane w zupie zostały przywiezione ze Szwecji. Zaledwie różnicą 1 pkt zwyciężczyni ustąpić musiała druga w rywalizacji Marta Tabaka z barszczem z borowików na zakwasie z kapusty z kluskami lanymi i pokrzywą. Trzecie miejsce zajęła pani Abramczyk, która przygotowała flaczki z żółciaka siarkowego.

W tym roku jury wprowadziło też drugą konkurencję kulinarną - na najlepszą zakąskę typu finger food, na jedną lub dwa kęsy, gdzie podstawę stanowią grzyby. Tu także rywalizowały cztery panie, bezapelacyjne zwycięstwo, jury dowodzone przez mistrzów kulinarnych Michała Denesiuka i Marka Michalaka, przyznało Marcie Tabace za sakiewki z ciasta z borowikami i kluskami z tartych ziemniaków.

DO GRZYBOWANIA DOJDĄ DOŻYNKI

Jolanta Kocara zwyciężyła w konkursie zbierania grzybów. Jury przyznało jej nagrodę za najciekawszy egzemplarz

Smutne refleksje próbował rozwiewać pierwszy wójt gminy Wielbark Wiesław Markowski, powołując się na przepowiednie starych Kurpiów. - Oni mówili, że najlepszy okres na grzyby to dwa tygodnie przed i dwa tygodnie po 8 września, dniu, w którym przypada święto Matki Boskiej Siewnej – wspominał były wójt, przyznając jednak, że w tym roku, ze względu na brak deszczów, to się nie spełni.

Tegoroczne „Grzybowanie” zorganizowano dwa tygodnie wcześniej niż dotychczas. I tak, jak zapowiadał burmistrz Jerzy Szczepanek, zostanie już na stałe. Impreza będzie planowana w ostatnią sobotę sierpnia. W tym przypadku najbardziej cieszył się przedstawiciel władz Ikei. - Nasi pracownicy bawiący się na imprezie, odpoczną w niedzielę i w poniedziałek wszyscy spotkamy się w bezpiecznej pracy – tłumaczył nieco aluzyjnie. To nie koniec innowacji, które zapowiedział włodarz Wielbarka. Do kalendarza gminnych wydarzeń na stałe zostaną wprowadzone nie obchodzone tu wcześniej dożynki. - Po to, by docenić trud miejscowych rolników – uzasadniał Szczepanek. Wyznaczono już ich termin – sobota przed 15 sierpnia.

(o)

Takiej frekwencji w amfiteatrze w Wielbarku dawno nie widziano. To głównie za sprawą młodych fanek zespołu „Skolim”{/akeebasubs}