Podczas różnych uroczystości państwowych czy wojskowych mieszkańcy naszego miasta mogą zobaczyć biorącą w nich udział młodzież ubraną w wojskowe mundury. Nie są to jednak rekruci wojskowi, a członkowie paramilitarnej grupy tworzącej Jednostkę Strzelecką 1033 Szczytno.

Najważniejsza jest Ojczyzna

Jednostka działa w Szczytnie od listopada ubiegłego roku, jako terenowy oddział ogólnopolskiego Związku Strzeleckiego „Strzelec” Organizacji Społeczno-Wychowawczej, która z kolei powstała w 1991 r. w wyniku fuzji różnych organizacji strzeleckich działających tuż po transformacji ustrojowej.

Miejscową jednostkę założył Paweł Kenig, student WSPol., który obecnie jest jej dowódcą. Szczycieńską grupę tworzy 30 osób, głównie studenci i licealiści. Są w niej zarówno dziewczęta, jak i młodzi mężczyźni, którzy ukończyli 16. rok życia.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

- W swojej działalności nawiązujemy do tradycji wypracowanych przez powstały w 1910 r. we Lwowie Związek Strzelecki, od 1912 r. działający pod komendanturą Józefa Piłsudskiego – wyjaśnia plutonowy ZS Paweł Kenig. Dodaje, że współcześni strzelcy noszą prawdziwe wojskowe mundury, na co mają zgodę MON. To, co odróżnia ich od armii, to stopnie strzeleckie nawiązujące do nazewnictwa międzywojennego i emblematy. Każdy strzelec ma też legitymację ze zdjęciem, przypominająca książeczkę wojskową. Główne cele jakie sobie stawiają to patriotyczne wychowanie i przygotowanie do służby Ojczyźnie w formacjach mundurowych.

Dlatego ważne jest nabycie dużej sprawności fizycznej i umiejętności działania zespołowego. Aby to osiągnąć, strzelcy przechodzą rozmaite szkolenia, odpowiednie dla danego terenu.

- U nas będą to np. kursy taktyki działań na obszarze leśnym i na terenie małych oraz średnich miejscowości – mówi st. strzelec ZS Konrad Lofek. Nie znaczy to jednak, że miejscowa drużyna nie może brać udziału w szkoleniach taktycznych na terenach górskich. Jest to możliwe dzięki współpracy z innymi jednostkami działającymi na południu kraju. Jak dodaje, duży nacisk kładzie się także na szkolenia w udzielaniu pierwszej pomocy medycznej. Najwyższą umiejętnością w tej dziedzinie jest zdobycie uprawnień ratownika pola walki, czyli niesienia pomocy w trakcie realnego starcia wojsk. Dotyczyłoby to jednak czasu wojny, natomiast w czasie pokoju strzelcy mają w obowiązku m. in. spieszyć z pomocą w przypadku klęsk żywiołowych.

- Stawimy się na każde wezwanie sztabów kryzysowych, a także władz powiatowych, czy miejskich w przypadku bardziej prozaicznych problemów – zapewnia Konrad Lofek. Odnośnie tych drugich, może to być m. in. pomoc w kierowaniu ruchem, np. trakcie imprez masowych, czy przemarszów ulicami miasta.

Związek Strzelecki prowadzi też kursy specjalistyczne, m. in. spadochronowe, czy płetwonurkowe, co może być cenną umiejętnością nie tylko w trakcie pełnienia służby, ale i w życiu cywilnym. Organizowane są też letnie i zimowe obozy szkoleniowo-wychowawcze, szkoły przetrwania, gry terenowe, czy marsze pamięci i rajdy poświęcone najważniejszym wydarzeniom z historii Polski.

Miejscowa jednostka nawiązała współpracę z jednostką z Lipowcu, dzięki czemu strzelcy mogli pobrać lekcje musztry wojskowej, czy zapoznać się z nowoczesnym sprzętem militarnym. Z kolei po podpisaniu porozumienia z WSPol., szkoła zaoferowała strzelcom dostęp do swoich obiektów i pomoc w codziennej działalności statutowej.

W szeregi związku można wstąpić w terminach, które wyznaczają święta państwowe i wojskowe. Najpierw jest się kandydatem, a po złożeniu przyrzeczenia na wzór wojskowej przysięgi staje się pełnoprawnym strzelcem.

- Wstąpienie w nasze szeregi jest dowodem miłości do Ojczyzny - podsumowuje plutonowy ZS Paweł Kenig. Przyznaje, że liczba członków jego drużyny nie jest imponująca. Na południu kraju są oddziały liczące 200 i więcej osób, ale w Szczytnie strzelcy działają dopiero od roku.

Marek J.Plitt{/akeebasubs}