Środki unijne, które były zarezerwowane dla Szczytna na budowę InnoPolice, zostały przeznaczone m.in. na modernizację nabrzeży Wielkich Jezior Mazurskich. - Szkoda, bo te pieniądze nam przepadły – mówi członkini Zarządu Województwa Warmińsko – Mazurskiego Sylwia Jaskulska.
ZABRAKŁO WIZJI
Budowa InnoPolice miała być sztandarową inwestycją realizowaną przez ekipę poprzedniej burmistrz Danuty Górskiej. Projekt zyskał jednak tyle samo zwolenników, co przeciwników. Za jego przeprowadzeniem przemawiało to, że miasto pozyskało na ten cel gigantyczną kwotę 45 mln zł środków unijnych. Zarząd województwa wpisał ten projekt na listę przedsięwzięć pozakonkursowych w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego. Następca Górskiej, Krzysztof Mańkowski zrezygnował jednak z jego realizacji i rozwiązał umowę z władzami województwa. Wcześniej deklarował to zresztą w kampanii wyborczej, a sprawę ułatwiło wycofanie się z przedsięwzięcia strategicznego partnera, Wyższej Szkoły Policji. W dodatku przeprowadzony tuż po wyborach przetarg na wyłonienie wykonawcy został unieważniony, bo zgłoszone oferty znacząco przewyższały zaplanowane na ten cel przez miasto kwoty.
Od rezygnacji z inwestycji minął rok. Byliśmy ciekawi, co stało się z pieniędzmi, które Szczytno miało otrzymać na realizację zadania. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Zdaniem Jaskulskiej władzom miasta zabrakło wizji, jak zatrzymać przynajmniej część środków. - Pani burmistrz Górska miała jakiś plan. Można go było krytykować, śmiać się z niego lub uważać za nierealny, ale on był. Rezygnując z tych pieniędzy należało zadać sobie pytanie: jeśli nie InnoPolice, to co? – mówi członkini zarządu województwa.
Z OKROJENIA NIC NIE WYSZŁO
Po rozwiązaniu umowy na projekt, burmistrz Mańkowski zapowiadał, że podejmie działania, aby przynajmniej część środków pozostała dla Szczytna. W tym celu wraz z przewodniczącym Rady Miejskiej Tomaszem Łachaczem spotkał się z marszałkiem województwa Gustawem Markiem Brzezinem. - Rozmowa szła w kierunku modyfikacji InnoPolice. Chodziło o zmniejszenie zakresu tego projektu – wspomina szef rady. Wyjaśnia, że plany obejmowały zagospodarowanie terenu na ul. Solidarności, gdzie miało stanąć centrum nauki. Chciano pozostawić tam m.in. miasteczko ruchu drogowego i strzelnicę laserowa oraz wybudować drogę do SP6. Obiekty miały być zbudowane z wykorzystaniem tańszych niż to wcześniej planowano, technologii. - Nasz klub radnych („Wszystko dla Szczytna PSL” - przyp. red.) dążył do tego, aby dofinansowanie wyniosło maksymalnie 20 mln zł, dzięki czemu zmniejszyłby się także nasz wkład własny - tłumaczy Tomasz Łachacz. Jak relacjonuje, marszałek nie powiedział „nie”, choć od początku zaznaczał, że zmiana koncepcji ze względów proceduralnych będzie trudna. Na przeszkodzie stały bowiem napięte terminy. - Po jakimś czasie burmistrz poinformował nas, że jednak nie podejmie się tego zadania, za co bierze na siebie pełną odpowiedzialność – mówi przewodniczący. Przypomina jednak, że od czasu planowania budowy InnoPolice zmieniły się uwarunkowania finansowe. - Dziś nie byłoby nas stać na podźwignięcie inwestycji, która wymagałaby od nas 10 mln zł wkładu własnego – twierdzi.
ZA I PRZECIW
Utraconych milionów żałuje radny Rafał Kiersikowski. Zgadza się z Sylwią Jaskulską, że Szczytnu brakuje dalekosiężnej wizji rozwoju. - Potrzebujemy pomysłu na to miasto nie na rok czy jedną kadencję, ale na co najmniej dziesięć lat – przekonuje radny. Jego zdaniem należało podjąć starania o budowę InnoPolice w okrojonym zakresie. - My od samego początku byliśmy za tą inwestycją, choć nie w takiej formie, jak to przedstawiała burmistrz Górska – mówi.
Decyzję włodarza chwali za to wiceprzewodniczący Rady Miejskiej ze Stowarzyszenia „Razem dla Mieszkańców” Robert Siudak. - Burmistrz postąpił słusznie. Do InnoPolice musielibyśmy dokładać gigantyczne kwoty. Nie stać nas na to, tym bardziej, że realizujemy obecnie duże inwestycje, takie jak rewitalizacja zamku czy termomodernizacja SP6 i przedszkola na ul. Konopnickiej – przekonuje. Według niego okrojenie inwestycji przyniosłoby jeszcze gorsze skutki. - Wtedy już całkiem nikt nie chciałby przyjeżdżać do Szczytna, żeby to oglądać – twierdzi Siudak.
TRZEBA BYŁO WPISAĆ OBWODNICĘ
Burmistrz Mańkowski zapewnia, że nie żałuje podjętej decyzji, mimo że oznaczała ona utratę unijnych środków. - InnoPolice zabiłoby nasze miasto na lata – mówi. - Do samej budowy trzeba by było dołożyć kilka budżetów, nie wspominając już o kosztach utrzymania – dodaje.
Czy nie szkoda mu jednak, że kilkadziesiąt milionów, które mogły wspomóc rozwój miasta, poszło gdzie indziej? - Te pieniądze do nas wróciły. Dzięki temu, że mieliśmy środki na wkład własny, w tym roku pozyskałem 17 mln zł z unijnej puli. Gdybyśmy poszli w InnoPolice, byłoby to niemożliwe – odpowiada Mańkowski. Ma też pretensje do polityki władz województwa. - Ktoś w jego zarządzie zasiada i ten ktoś zadecydował, że te pieniądze poszły gdzie indziej. Trzeba było do strategii województwa wpisać obwodnicę Szczytna – odbija piłeczkę w kierunku Sylwii Jaskulskiej. - Nie ma tak, że jak rezygnujemy z InnoPolice, to automatycznie zbudujemy za te pieniądze obwodnicę. To niemożliwe – odpowiada członkini władz województwa, tłumacząc, że utracone przez miasto środki miały iść na projekty strategiczne dla regionu, związane z innowacyjnością, a do takich obwodnica się nie zalicza.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
