Miniona sobota była świętem Kresowian oraz wszystkich miłośników Kresów mieszkających w Szczytnie. Po raz piąty w Miejskim Domu Kultury odbyły się „Kaziuki – Wilniuki”, gromadząc jak co roku komplet publiczności. Gwiazdą tegorocznego koncertu był obchodzący jubileusz 65-lecia Polski Zespół Artystyczny Pieśni i Tańca „Wilia”. Wcześniej, z udziałem gości z Wileńszczyzny, miało miejsce uroczyste nadanie imienia rondu Kresowiaków.
RONDO KRESOWIAKÓW
„Kaziuki – Wilniuki” na stałe wpisały się już do kalendarza szczycieńskich imprez. Wydarzenie, które zastąpiło popularne „Dni Kresowe” organizowane przez Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Wileńsko – Nowogródzkiej, cieszy się niezmienną popularnością wśród mieszkańców. Świadczy o tym to, że bilety na kaziukowy koncert rozchodzą się niczym świeże bułeczki. W minioną sobotę kresowe święto zawitało do Szczytna już po raz piąty. W tym roku miało ono wyjątkowy charakter, choćby ze względu na 30-lecie istnienia Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Wileńsko – Nowogródzkiej, którego prezesem jest Janina Surgał. Kolejny powód to nadanie rondu u zbiegu ulic Leyka, Polskiej, Wileńskiej i Piłsudskiego imienia Kresowiaków. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
JUBILEUSZOWA „WILIA”
Potem przyszedł czas na występy artystów z Wileńszczyzny. Jako pierwszy zaprezentował się zespół Folk Vibes, który łączy tradycyjny folklor polsko – litewski z nowoczesnymi, elektronicznymi brzmieniami. Następnie na scenie pojawił się znany już szczycieńskiej publiczności Zespół Tańca Ludowego „Perła Warmii” z Lidzbarka Warmińskiego, który przedstawił „Zapusty w podwileńskiej karczmie”. Widownię bawili jak co roku znani prowadzący – Anna Adamowicz – Ciotka Franukowa oraz Dominik Kuziniewicz – Wincuk.
Po przerwie przyszedł czas na gwiazdę wieczoru – Polski Zespół Artystyczny Pieśni i Tańca „Wilia” pod kierunkiem Renaty Brasel. W tym roku świętuje on 65-lecie istnienia. Jest to pierwszy zespół artystyczny powołany przez Polaków mieszkających po wojnie na terytorium ZSRR. Od początku swojej działalności stanowił on swego rodzaju kuźnię kadr przyszłych działaczy społecznych działających wśród litewskiej Polonii.
WYDAWCA, KTÓRY ŁAMIE STEREOTYP
Koncertowi towarzyszył jak co roku Jarmark Kaziukowy, podczas którego można było kupić m.in. słynne wileńskie palmy, piernikowe serca, rzeźby i obrazy. Udział w nim wzięli pochodzący z Wileńszczyzny artyści i dziennikarze. Wraz z nimi odwiedził Szczytno Romuald Mieczkowski, wydawca założonego w 1989 r. czasopisma o charakterze niepodległościowym „Znad Wilii”. Początkowo ukazywało się ono jako dwutygodnik, a przez pewien czas - tygodnik. Obecnie jest to kwartalnik w formacie książki wydawany w nakładzie 800 sztuk. – Czasopismo miało za zadanie jednoczyć polską inteligencję i odbudowywać ją po tym, jak została zniszczona i wielu jej przedstawicieli wyjechało do Polski – wspomina Romuald Mieczkowski, dziennikarz, poeta, pisarz oraz inicjator wielu wydarzeń kulturalnych, takich jak Międzynarodowy Festiwal Poezji „Maj nad Wilią”. Należy on, jako jedyny Polak, do Związku Pisarzy Litwy, jest też członkiem Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Śmiało można o nim powiedzieć, że to człowiek wielu talentów. Poza pisaniem i działalnością wydawniczą, zajmuje się także fotografowaniem, sam opracowuje graficznie i składa swoje tomiki wierszy. Romuald Mieczkowski przyznaje, że w 2000 r. zamierzał zamknąć swoje czasopismo.
Od tego zamiaru odwiódł go jednak sam redaktor paryskiej „Kultury” Jerzy Giedroyć, z którym prowadził korespondencję i którego odwiedził w Paryżu. – On utwierdził mnie w przekonaniu, że nadal warto wydawać to czasopismo, żeby dawać Polakom mieszkającym na Litwie różne propozycje, związane nie tylko z kulturą ludową, ale też propagować profesjonalną literaturę i sztukę – mówi Romuald Mieczkowski. Przyznaje, że jego kwartalnik nie stawia na treści komercyjne, ale jest skierowany do czytelnika myślącego, zadającego pytania. Czy dziś, w dobie spadku czytelnictwa, taki projekt ma szanse powodzenia? – To w dużej mierze zajęcie społeczne. Nie udałoby się go realizować, gdyby nie wnioski i projekty, dzięki którym można uzyskać środki choćby na druk – odpowiada wydawca. Przyznaje, że większy problem niż pozyskanie czytelników stanowi dystrybucja czasopisma. Na szczęście nie brakuje bibliotek, w tym także akademickich, które są zainteresowane jego prenumeratą. „Znad Wilii” to bowiem cenny materiał dla studentów zainteresowanych życiem kulturalnym na Litwie oraz badaczy. Zapytaliśmy gościa z Wileńszczyzny także o jego twórczość literacką. – Coraz bardziej interesują mnie tematy tożsamościowe. To, kim my, Polacy z Kresów jesteśmy. Jestem zwolennikiem opcji, by narodowość nie była na pierwszym miejscu, byśmy umieli otworzyć się na Litwinów, Ukraińców i Białorusinów. Wykraczam poza stereotyp Polaka z Kresów, biednego człowieka, który żyje tylko przeszłością – mówi Romuald Mieczkowski.
Ewa Kułakowska
