Utworzone przez właścicieli terenów rekreacyjnych Stowarzyszenie „Zielone Leleszki” zarzuca władzom Pasymia szereg zaniedbań dotyczących m.in. stanu dróg oraz oświetlenia w tej miejscowości. Wytyka burmistrzowi, że z przyczyn politycznych faworyzuje stałych mieszkańców, a letników, którzy płacą wysokie podatki, traktuje jak „dojne krowy”.

Nie chcą być dojnymi krowami
Zdaniem Stowarzyszenia „Zielone Leleszki”, władze gminy Pasym zaniedbują tę atrakcyjną turystycznie miejscowość, mimo że od letników pobierają bardzo wysokie podatki

WŁADZA TRAKTUJE LUDZI NIERÓWNO

Stowarzyszenie „Zielone Leleszki”, reprezentujące właścicieli terenów rekreacyjnych, nie jest zadowolone z działań władz gminy Pasym. Jego członkowie dają temu wyraz w piśmie skierowanym do przewodniczącej Rady Miejskiej Brygidy Starczak. Stowarzyszenie wnioskuje w nim o wprowadzenie do tegorocznego budżetu gminy szeregu zadań inwestycyjnych. Dotyczą one m.in. regularnego równania dróg i koszenia terenów w ich granicach, a także poprawy stanu oświetlenia w miejscowości. Ponadto stowarzyszenie złożyło skargę na burmistrza Cezarego Łachmańskiego, zarzucając mu opieszałość i wydawanie niekorzystnych dla letników decyzji oraz nieterminowe odpowiedzi na składane w urzędzie pisma.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

Autorzy wytykają władzom gminy, że nieproporcjonalnie gospodarują wydatkami inwestycyjnymi i nierówno traktują mieszkańców stałych i sezonowych. Tymczasem, co podkreśla stowarzyszenie, to ci drudzy płacą najwyższe podatki. Dla porównania, w 2016 r. stawka za dom na terenie rekreacyjnym wynosiła 7,68 zł/m2, a na terenie mieszkalnym – 0,73 zł/m2. Jesteśmy obciążani podatkami dziesięciokrotnie wyższymi niż w przypadku terenów mieszkalnych, a z drugiej strony jest nam ograniczany dostęp do środków inwestycyjnych UMiG Pasym, służących do poprawy infrastruktury i bezpieczeństwa terenów przez nas zamieszkiwanych - czytamy w piśmie.

To, zdaniem jego autorów, wynika z pobudek politycznych. Według nich, władze gminy nie mają interesu w tym, aby realizować zadania postulowane przez mieszkańców sezonowych, bo ci nie głosują tu w wyborach, lecz w miejscu swojego stałego zamieszkania. Stowarzyszenie wnioskuje, aby pieniądze odprowadzane przez letników zamieszkujących tereny rekreacyjne w Leleszkach, w postaci podatku od nieruchomości, były inwestowane na tych terenach oraz dostosowane do ich potrzeb. Mieszkańcy zamieszkujący tereny rekreacyjne to nie dojne krowy, które będą dawały mleko na zasadzie no limit, UMiG Pasym chyba o tym zapomniał i czas najwyższy o tym mu przypomnieć - pisze stowarzyszenie.

NA ILE POZWALA BUDŻET I RADA

Podczas ubiegłotygodniowej sesji Rady Miejskiej skarga na burmistrza została skierowana do komisji rewizyjnej. Cezary Łachmański nie chce komentować stawianych mu zarzutów do czasu jej rozpatrzenia. - Nie będę oceniać czyichś subiektywnych odczuć – mówi tylko.

Z kolei sołtys Leleszek Rafał Brzeziński nie podziela zgłaszanych przez stowarzyszenie uwag. W jego ocenie są one bezzasadne. - Burmistrz realizuje inwestycje w poszczególnych miejscowościach na tyle, na ile pozwala mu budżet i rada – mówi sołtys. Zauważa, że nie najlepszy stan dróg gruntowych to problem nie tylko Leleszek, zwłaszcza w porze jesienno – zimowej. - Są one w miarę potrzeb naprawiane. Zawsze, kiedy zgłaszam taką konieczność, urząd reaguje, ale wiadomo, że czasem efekt jest widoczny tylko przez krótki czas – przekonuje Rafał Brzeziński. Poza tym w pierwszej kolejności naprawiane są drogi prowadzące do gospodarstw rolnych, a nie terenów rekreacyjnych. Sołtys nie widzi też nic dziwnego w tym, że władze, planując inwestycje, skupiają się głównie na potrzebach stałych mieszkańców. - Letnicy są tu tylko w sezonie, a my przez cały rok. Każda władza tak postępuje – przekonuje.

(ew){/akeebasubs}