Agnes Trawny nie musi płacić rodzinie Głowackich 210 tys. zł za nakłady poniesione na dom w Nartach. Takie postanowienie wydał Sąd Apelacyjny w Białymstoku, kończąc tym samym sprawę. Tymczasem inni byli mieszkańcy gminy Jedwabno domagają się unieważnienia decyzji wojewody o przejęciu przez Skarb Państwa pozostawionych przez nich nieruchomości w Witówku, Nartach, Warchałach i Burdągu.

Nie dostaną zwrotu nakładów

ODDALONA APELACJA

W ubiegłym tygodniu Sąd Apelacyjny w Białymstoku oddalił apelację rodziny Głowackich. Domagali się oni od Agnes Trawny zwrotu 210 tys. zł za nakłady poniesione przez lata na dom w Nartach. W czerwcu ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Olsztynie oddalił ich pozew. Odwołanie też nie przyniosło skutku. Decyzja Sądu Apelacyjnego kończy sprawę, bo wyrok jest prawomocny.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Przypomnijmy, że w 2005 roku Agnes Trawny, która pod koniec lat 70. wyjechała do Niemiec, odzyskała prawo do rodzinnego gospodarstwa w Nartach. Po jego przejęciu zdecydowała o rozebraniu domu, uznając go za niezdatny do użytku.

INNE ROSZCZENIA

Sprawa Trawny zachęciła najwyraźniej innych byłych mieszkańców gminy Jedwabno do ubiegania się o zwrot pozostawionych tu nieruchomości. Obecnie na etapie rozpatrywania są cztery takie przypadki. Chodzi o działki w Warchałach, Nartach, Witówku i Burdągu. Na mocy postanowień wojewody były one przejmowane przez Skarb Państwa w latach 1977, 1980 i 1991. Dawni mieszkańcy złożyli do Urzędu Wojewódzkiego wnioski o stwierdzenie nieważności tych decyzji. - Trzy sprawy są nadal na etapie Urzędu Wojewódzkiego. W czwartym przypadku złożono odwołanie do ministerstwa rolnictwa – informuje wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak. Dodaje, że w większości przypadków, poza nieruchomością w Burdągu, chodzi o grunty rolne. Po przejęciu przez Skarb Państwa zostały one podzielone i sprzedane. - W grę nie wchodzi odzyskanie tych nieruchomości, tylko ewentualnie odszkodowania, bo przeważnie są to już działki prywatne – mówi wójt, podkreślając, że gmina nie jest bezpośrednią stroną w toczących się postępowaniach.

(ew)

{/akeebasubs}