O groźnym azjatyckim koronawirusie mówi się ostatnio bardzo dużo. W praktyce jednak ludzie, którzy chcieliby wykonać testy na jego obecność, nie wiedzą, dokąd mają się udać. Sprawą zainteresowała się doktor Joanna Pawłowicz – Radosz. - Chciałabym wiedzieć, gdzie mam kierować moich pacjentów – mówi. Okazuje się, że zrobienie takiego badania w Szczytnie jest niemożliwe.

Nie lekceważcie wirusa z Chin
Doktor Joanna Pawłowicz – Radosz: - Traktuję poważnie takie zachorowania i chciałabym wiedzieć, gdzie mam kierować swoich pacjentów

Atakujący górne drogi oddechowe azjatycki koronawirus jest już w Europie. Kilka dni temu pierwszy przypadek tej choroby odnotowano w Niemczech. Objawy zakażenia to wysoka gorączka, dreszcze, bóle mięśniowe, katar, kaszel i duszności. Najbardziej narażone są osoby, które w ostatnim czasie wróciły z Chin lub miały kontakt z ludźmi, którzy przebywali w tym kraju. Choć do Polski choroba jeszcze nie dotarła, to wiele się mówi na temat środków ostrożności w razie jej wystąpienia. Okazuje się jednak, że w praktyce jest z tym problem, bo nie wiadomo, gdzie się zwrócić w razie podejrzenia zakażenia. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Ponieważ poważnie traktuję takie zachorowania, to zainteresowałam się tym, gdzie mam kierować swoich pacjentów w celu wykonania testów na obecność wirusa – mówi prowadząca prywatną praktykę lekarską w Szczytnie doktor Joanna Pawłowicz – Radosz. Najpierw zadzwoniła do szpitala, ale stamtąd przekierowano ją do sanepidu. Z kolei w szczycieńskim sanepidzie uzyskała informację, że takich testów się w Szczytnie nie wykonuje, bo od 2005 r. nie ma tu już laboratorium. Aby zrobić badanie, trzeba jechać do Wojewódzkiej Stacji Sanitarno – Epidemiologicznej w Olsztynie i zapłacić 380 złotych. Wynik otrzymuje się dopiero po trzech dniach. Doktor nie kryje zdziwienia, bo niedawno jej syn wykonywał takie testy w Płocku, płacąc za nie 30 zł, a wynik poznał już po półgodzinie.

Dyrektor szczycieńskiego sanepidu Grażyna Sosnowska potwierdza, że najbliższym miejscem, gdzie można wykonać testy w kierunku obecności wirusa, jest Olsztyn. Są jednak zalecane one tylko osobom z grupy ryzyka, które np. wróciły z Chin lub miały kontakt z tymi, którzy tam byli. Skąd takie różnice w cenie badań? - Podejrzewam, że synowi pani doktor wykonano test mający jedynie stwierdzić, czy zakażenie ma charakter wirusowy czy bakteryjny. Natomiast typowanie wirusa jest już droższe – odpowiada Grażyna Sosnowska. Uspokaja, że osoby wracające z Chin są na bieżąco monitorowane i poddawane kwarantannie.

(ew){/akeebasubs}