Klasa III B ze Szkoły Podstawowej nr 3 w Szczytnie od nowego roku szkolnego zostanie zlikwidowana, a dzieci przydzielone do innych oddziałów. To skutek oszczędności, których burmistrz Mańkowski szuka w miejskiej oświacie. Z jego decyzjami nie godzą się rodzice uczniów. - Niech burmistrz szuka oszczędności u siebie, w urzędzie, a nie kosztem naszych dzieci – mówią oburzone matki.

Nie oszczędzajcie na naszych dzieciach
„Nie damy się rozdzielić” - z takim hasłem na transparentach protestują uczniowie klasy III B oraz ich mamy

OSZCZĘDNOŚCI KOSZTEM UCZNIÓW

Burmistrz Krzysztof Mańkowski szuka oszczędności w miejskiej kasie. Pomóc w tym mają cięcia wprowadzane w placówkach oświatowych, a konkretnie łączenie klas w Szkole Podstawowej nr 3 i Szkole Podstawowej nr 6. Decyzje władz miasta wywołują jednak sprzeciw części rodziców. Tak jest w przypadku SP nr 3, gdzie ma być zlikwidowana klasa III B. Uczęszczające do niej dzieci od nowego roku szkolnego trafią do innych oddziałów. Dzięki temu, zamiast czterech klas IV, powstaną tylko trzy.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Nasze dzieci są razem od przedszkola i przez te wszystkie lata bardzo się ze sobą zżyły – mówi jedna z mam, Ewa Sobczuk. Rodzice obawiają się, że rozdzielenie z kolegami i koleżankami bardzo źle wpłynie na ich pociechy i zwiększy i tak już duży stres spowodowany przejściem z klas I – III, do IV – VIII, zmianą wychowawcy oraz nauczycieli poszczególnych przedmiotów. Najbardziej jednak martwią się tym, że uczniowie będą się uczyć w oddziałach, których liczebność zwiększy się do blisko 30 osób. - Pani dyrektor obiecała, że nauka języka obcego będzie się odbywać w mniejszych grupach, ale co zresztą przedmiotów? Jaka to edukacja w tak przepełnionych klasach? - zastanawia się pani Ewa.

FAWORYZUJE SZKOŁĘ SPORTOWĄ KOSZTEM INNYCH

Inna mama, Katarzyna Konik zauważa, że jest wiele szkół, w tym będąca oczkiem w głowie burmistrza szkoła sportowa, gdzie są klasy o małej liczebności i nikt nie robi z tego problemu. - Wręcz chwalą się, że jest tam indywidualizacja nauczania, a dzieci mają lepsze warunki do nauki – mówi pani Katarzyna. Rodzice zastanawiają się, dlaczego zlikwidowana ma być akurat klasa, do której chodzą ich dzieci, mimo że jest jeszcze jedna, która liczy tylu samo, czyli 18 uczniów. - Niech burmistrz szuka oszczędności gdzie indziej, a najlepiej u siebie, w urzędzie, a nie kosztem naszych dzieci – nie kryje zdenerwowania mama jednego z uczniów, Monika Pliszka, wytykając włodarzowi nadmierne wydatki np. na budowę stadionu. Zauważa również, że wyraźnie faworyzuje on szkołę sportową kosztem innych miejskich placówek. W przypadku SP nr 3 może to dziwić, bo w tej właśnie szkole Mańkowski przez wiele lat był nauczycielem wychowania fizycznego i wicedyrektorem.

BURMISTRZ ZAPRASZA NA KAWĘ

Zdesperowani rodzice zamierzają złożyć do włodarza petycję, w której domagają się odstąpienia od zamiaru łączenia klas w przyszłym roku szkolnym i latach kolejnych. Jednak już w poniedziałek mamy udały się na spotkanie z burmistrzem, aby przedstawić mu swoje racje. Mańkowski pozostał nieugięty. - Stwierdził, że jesteśmy nadopiekuńcze i przesadzamy. Zaprosił nas do siebie na kawę w październiku, bo jest pewien, że do tego czasu nasze dzieci doskonale zaadaptują się w nowych klasach – relacjonuje przebieg spotkania jedna z mam.

Rodzice zapowiadają też interwencję w kuratorium i nie wykluczają, że przyjdą na najbliższą sesję Rady Miejskiej. Z kolei dzieci zorganizowały w szkole pikietę z przygotowanymi przez siebie transparentami, na których czytamy, że nie dadzą się rozdzielić.

DLACZEGO PADŁO NA NICH?

Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 Grażyna Wrona – Janowska potwierdza, że likwidacja klasy wynika z przyczyn ekonomicznych i podobnie dzieje się również w innych placówkach. Dlaczego wybór padł akurat na ten oddział? - Ta klasa była najmniej liczna już od początku zeszłego roku. Liczyła wtedy zaledwie 17 uczniów, w międzyczasie doszła tylko jedna osoba – tłumaczy dyrektor, dodając, że z tej klasy odeszło najwięcej dzieci, w tym do szkoły sportowej. Zaprzecza, że nowe oddziały będą liczyły 30 uczniów. Według niej liczba dzieci w klasie będzie oscylować na poziomie 27 – 28. - Dołożę wszelkich starań, aby wszystko odbyło się z jak najmniejszą szkodą dla naszych uczniów – deklaruje Grażyna Wrona – Janowska. Zapowiada, że uczniowie zostaną objęci opieką psychologa i pedagoga, a także będą miały możliwość integracji w nowych oddziałach.

URZĄD JEST NIEUGIĘTY

O sytuację w SP nr 3 zapytaliśmy burmistrza. Ten, tradycyjnie już, nie udzielił nam odpowiedzi osobiście, lecz zlecił to podległemu urzędnikowi, w tym przypadku naczelnikowi wydziału edukacji Jackowi Walaszczykowi. - Decyzja o połączeniu oddziałów podyktowana jest zbyt małą liczebnością spowodowaną migracją uczniów. Sposób naliczania subwencji determinuje konieczność ustalania liczebności oddziałów w szkole, która, według wyliczeń, nie powinna być niższa niż 23 uczniów – informuje naczelnik Walaszczyk, dodając, że jest to liczba stanowiąca kompromis między korzyściami dla uczniów i nauczycieli, a kosztami. Potwierdza, że podobne decyzje bieżącym roku zapadły również w odniesieniu do SP nr 6. - Każdego roku podczas tworzenia projektów organizacyjnych placówek oświatowych podejmowane są wszelkie możliwe działania na rzecz optymalizacji warunków nauczania i wydatkowania środków budżetowych. Jednym z takich działań jest łączenie oddziałów, które miało miejsce również w poprzednich latach we wszystkich szkołach – wyjaśnia Jacek Walaszczyk.

Choć stanowisko urzędu wydaje się nieugięte, matki zamierzają walczyć o zachowanie klasy, do której chodzą ich dzieci. - Wierzymy, że nasza presja ma sens i przyniesie skutek – mówią.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}