Rozmowa z radną powiatową Barbarą Trusewicz, byłą wicewójt i sekretarz Gminy Dźwierzuty
- Z jednej strony tegoroczne wybory okazały się dla Pani porażką. Wójt Szydlik, z którą Pani współpracowała dzieląc stanowiska sekretarza i wicewójt pożegnała się z urzędem, dając wcześniej Pani trzymiesięczne wypowiedzenie. Z drugiej strony wybory były dla Pani pomyślne. Zdobyła Pani mandat radnej powiatowej, a Marcin Nowociński, startujący z komitetu, którego była Pani pełnomocnikiem, został burmistrzem Pasymia. Teraz pewnie będzie Pani pracowała u jego boku?
- Byłam szefem komitetu, ale w zamian nic mi nie zostało zaproponowane. Niczego zresztą nie oczekiwałam.
- Mówiło się, że obejmie Pani stanowisko sekretarza Pasymia.
- Stanowisko sekretarza jest z naboru, a nie powołania. Mogą się pojawić inne kandydatury, jeśli w ogóle będą, bo jak wiadomo sekretarzem jest dziś Jan Lisiewski.
- Po raz pierwszy kandydowała Pani do Rady Powiatu i od razu z powodzeniem.
- Najbardziej cieszy mnie to, że nie jestem kojarzona z żadną partią polityczną. Zdobyłam mandat jako Barbara Trusewicz, a nie jako PO czy PiS.
- O co, jako radna z okręgu Pasym-Dźwierzuty, będzie Pani zabiegać w powiecie w pierwszej kolejności?{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- O drogi. Przez pięć lat powiat zupełnie zapomniał o gminie Dźwierzuty. Z naszej strony były liczne deklaracje na piśmie, że chcemy uczestniczyć we współfinansowaniu zadań. W mojej ocenie to efekt słabych starań radnej z gminy Dźwierzuty, która była w opcji politycznej pana starosty. Ja w jednakowym stopniu będę zabiegała o środki i inwestycje dla gmin Pasym i Dźwierzuty.
- Jak ocenia Pani swoją 5-letnią pracę w Dźwierzutach?
- To był bardzo dobry czas i bardzo ciężka praca w zgranym zespole osób merytorycznych, która przyniosła wymierne efekty. Dziękuję pani wójt, że dała mi szansę współpracy. Dużo się w tym czasie nauczyłam, mając bardzo dobrego szefa. Nie wiem, czy takiego będę jeszcze kiedykolwiek miała. Mam nadzieję, że nowy wójt doceni wartość pracowników urzędu i nie będzie ich zwalniał, tak jak zapowiadały to lokalne plotki. Jako radna powiatowa jestem otwarta na współpracę z nim. Będę pojawiała się też na sesjach w Dźwierzutach, jeśli tylko czas mi na to pozwoli. Nie powtórzę błędu poprzedniej radnej powiatowej z Dźwierzut, która tak naprawdę nie wiedziała co się w jej gminie dzieje.
- Co zadecydowało o przegranej wójt Szydlik i większości wspierających ją radnych?
- Zwyciężyła tendencja potrzeby zmiany, którą odnotowano nie tylko w naszym powiecie, ale i w całej Polsce. Okazało się, że nie jest ważne to ile zrealizowano inwestycji, czy pozyskano środków. Ludzie po prostu chcieli zmian, nowości, świeżości, sprawdzić jak będzie inaczej.
- Pojawiają się głosy, m. in. wicemarszałek Jaskulskiej, że w relacjach z mieszkańcami u rządzących zabrakło „czynnika ludzkiego”.
- Nie zgadzam się z tym. Pani wójt była otwarta na mieszkańców i zawsze dla nich dostępna. Pojawiała się na wszystkich wydarzeniach gminnych. Godnie też reprezentowała mieszkańców poza gminą. Jeśli tylko była w urzędzie jej gabinet był otwarty. Różne są na ten temat głosy, wszystkim się nie dogodzi.
- Co by Pani doradziła wójtowi, gdyby o to poprosił?
- Żeby się kierował rozsądkiem, słuchał siebie i nie otaczał się złymi doradcami.
- Pani skarbnik zachowała stanowisko, a Pani nie otrzymała propozycji od nowego wójta?
- Nikt mnie o nic nie pytał. Nikt nie dzwonił. Odniosłam wrażenie, że nowy wójt nie chce ze mną współpracować.
- Z wójt Szydlik też się nie spotkał?
- Nie.
- To trochę dziwne, ale skoro zachorowała, to nie miał jak.
- Pani wójt nie było tylko tydzień przed pierwszą sesją. W tej sytuacji wszelkie dyspozycje do przekazania wójtowi tego co robiliśmy dostała pani skarbnik.
- Słychać głosy, że choroba byłej już wójt może być z rodzaju dyplomatycznych.
- Nie. Pani wójt obecnie odpoczywa. Mam nadzieję, że wkrótce wróci do pełni sił.
- Gdzie będzie teraz pracowała?
- Wiem, ale nie powiem.
- Wróci do sanepidu, gdzie była zatrudniona wcześniej?
- Nie mogę powiedzieć. Nie zostałam upoważniona. Na pewno ma konkretne plany zawodowe, bo jeszcze trochę do emerytury jej brakuje.
Rozmawiał
Andrzej Olszewski{/akeebasubs}
