Mieszkańcy Brajnik domagają się natychmiastowego wstrzymania przebudowy drogi powiatowej przebiegającej przez tę miejscowość. Jak tłumaczą, pierwotny projekt inwestycji został zmieniony bez ich wiedzy i zgody. Sprzeciwiają się dokonanym już podziałom geodezyjnym, w wyniku których muszą demontować ogrodzenia i z mocy specustawy oddawać część swoich działek. Obawiają się także ingerencji w środowisko przyrodnicze, bo w ramach inwestycji pod topór ma iść wiele drzew, w tym pomnikowe dęby, lipy i świerki.
KURIOZALNY PROJEKT
Planowana przebudowa drogi powiatowej w Brajnikach wzbudza ogromne emocje. Do tej pory przeciwko tej inwestycji protestował jeden z mieszkańców, ale kiedy kilka tygodni temu na posesje pozostałych wkroczyli geodeci, aby dokonać stabilizacji granic, rozpętała się prawdziwa burza. Teraz przebudowie w planowanej formie sprzeciwia się już większość wsi. Punktem zapalnym stał się projekt inwestycji. Mieszkańcy twierdzą, że przedstawiona im jego pierwotna wersja została zmieniona na dalszym etapie bez ich wiedzy i uzgodnień. - Zostaliśmy oszukani – mówi wprost Leszek Krawczyk, właściciel pensjonatu prowadzący działalność agroturystyczną. Wskazuje, że w obecnym projekcie jest wiele kuriozalnych rozwiązań, które zamiast poprawiać bezpieczeństwo i komfort mieszkańców, tylko utrudnią im życie. - Wszędzie na świecie drogi się prostuje, a u nas robią na odwrót – irytuje się pan Leszek. Jako przykład podaje swoją posesję. Geodeci najpierw poinformowali go, że będzie musiał rozebrać całe ogrodzenie, bo na potrzeby inwestycji trzeba wejść na 1,70 metra w głąb jego działki. Po tym, jak interweniował u wójta, ponownie zjawił się u niego geodeta, mówiąc, że wystarczy, że przesunie tylko jeden ze słupków. Tymczasem, zdaniem pana Leszka, można by spokojnie zająć część również należącego do niego gruntu po drugiej stronie drogi, bez konieczności rozbierania płotu.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
BUDYNKI I DRZEWA TEGO NIE WYTRZYMAJĄ
Z kolei u Pauliny Krasnopolskiej droga ma przebiegać zaledwie 40 cm od zabudowań, w tym ponadstuletniej zabytkowej rybaczówki. - Część starych budynków z pewnością nie wytrzyma korytowania podczas robót związanych z tą inwestycją – nie ma wątpliwości pani Paulina. Dodaje, że w ramach przygotowania do przebudowy pod topór ma pójść blisko 140 drzew, w tym cztery 80-letnie dęby, 50-letnie kasztanowce, świerki i lipy. Mieszkańcy zauważają, że droga została zaprojektowana w sposób absurdalny. - Koło zabudowań ma np. 12 metrów, a w polu 9,5 metra – nie może się nadziwić pan Leszek.
ZABRAKŁO LUDZKIEJ ROZMOWY
Sołtys Brajnik Marzena Orczyk wspomina, że kiedy kilka lat temu rozpoczynały się przymiarki do realizacji zadania, we wsi odbyło się spotkanie z projektantem oraz przedstawicielami Zarządu Dróg Powiatowych. - Wtedy mieszkańcy chodzili po wsi z projektantem, który wszystko na miejscu oglądał i mierzył, każdy mógł wnosić swoje uwagi – opowiada sołtys. Dodaje, że projekt uwzględniający postulaty miejscowych miał być przesłany do gminy, a następnie, za jej pośrednictwem, przedstawiony lokalnej społeczności. - Do dziś nic takiego się nie wydarzyło, natomiast mieszkańcy zostali postawieni przed faktem dokonanym – twierdzi Marzena Orczyk. Według niej, nikt nie wiedział też o żadnych pomiarach geodezyjnych. - Dokonane w projekcie zmiany różnią się od tego, co początkowo było uzgadniane – mówi sołtys. Zarówno ona, jak inni nasi rozmówcy podejrzewają, że projektant pracował „zza biurka”, nie dokonując wizji lokalnej w terenie. - Zabrakło ludzkiej rozmowy z mieszkańcami. Boli mnie, że ktoś popełnił błąd i nie dotrzymał słowa. Nie dziwię się ludziom, że są zniesmaczeni – konkluduje pani Marzena.
Mieszkańcy zgodnie zapewniają, że nie są przeciwni inwestycji. Biegnąca przez Brajniki droga jest w opłakanym stanie – wąska i kręta, a wylany ponad 40 lat temu asfalt mocno popękany. Wskazują alternatywne rozwiązanie problemu. Podpowiadają, że można by zbudować drogę w miejscu omijającego wieś gminnego traktu. - Powstałaby w ten sposób piękna obwodnica – przekonuje Leszek Krawczyk.
MLEKO SIĘ ROZLAŁO
Na początku minionego tygodnia w Brajnikach odbyło się spotkanie mieszkańców z wójtem Sławomirem Ambroziakiem i dyrektorem Zarządu Dróg Powiatowych Rafałem Wilczkiem. Nie zakończyło się ono jednak porozumieniem. - Złożyłem deklarację, że możemy jeszcze zweryfikować pewne rzeczy. Poprosiłem mieszkańców, aby przesyłali mi swoje uwagi na adres mailowy. Do każdego podejdziemy indywidualnie – zapewnia dyrektor ZDP. Zaraz jednak dodaje: - Mleko się już jednak rozlało, bo decyzja o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej jest prawomocna i nastąpiła stabilizacja granic – wyjaśnia. Przypomina, że przed wydaniem decyzji, pod koniec ubiegłego roku uwzględniono siedem odwołań mieszkańców. - W projekcie było bardzo dużo zmian, a w przypadku najbardziej protestujących ich podziały gruntów zostały anulowane – mówi dyrektor, dodając, że część osób nie zareagowała na czas.
Według niego przeprowadzenie inwestycji na wskazywanej przez mieszkańców drodze omijającej wieś jest mało realne. - To zajęłoby kolejna lata. Poza tym nikt nie buduje obwodnic wsi – przekonuje Wilczek.
WÓJT POCZUŁ SIĘ SPOLICZKOWANY
Przebudowa drogi w Brajnikach to część zaplanowanej na kilka etapów inwestycji. Obejmuje ona nie tylko omawiany odcinek. Wyremontowany trakt prowadzić ma od DK nr 58 przez Warchały, Brajniki do Witowa. W ramach zadania powstać ma szeroka na 6 metrów, dwukierunkowa jezdnia. W Warchałach planowane jest także wybudowanie ścieżki pieszo – rowerowej o szerokości 3,5 metra. Ma ona prowadzić do Brajnik. Tam jednak, ze względu na brak miejsca, zrezygnowano z niej, w zamian planując 2-metrowy chodnik mający poprawić bezpieczeństwo mieszkańców oraz licznie wypoczywających tu w sezonie turystów.
Wójt Sławomir Ambroziak od dawna nie kryje, że inwestycja ta, prowadzona wspólnie z powiatem, to jego oczko w głowie. Według niego pierwotny projekt przebudowy, o którym mówią miejscowi, jeszcze bardziej ingerował w ich nieruchomości, ale w toku konsultacji został zmieniony, w większości na korzyść właścicieli gruntów. - Jeśli chodzi o kwestie geodezyjne, to decyzje już zapadły, a mieszkańcy je otrzymali i się od nich nie odwoływali. W sprawach związanych z własnością gruntów już nic się nie da zrobić, natomiast w samym przebiegu drogi są jeszcze możliwe pewne zmiany – tłumaczy Ambroziak. Nie kryje, że jest zawiedziony postawą mieszkańców. - Powinni teraz skoncentrować się na zgłaszaniu uwag do ZDP, a nie na medialnym nagłaśnianiu sprawy – uważa. Zapewnia, że o inwestycji rozmawiał z mieszkańcami przez lata na zebraniach sołeckich, w czasie których na bieżąco raportował, co się dzieje w sprawie przebudowy drogi i na jakim etapie jest postępowanie. - To będzie najładniejsza droga w całej gminie. Kiedy o tym powiedziałem na ostatnim zebraniu, to ludzie się tylko szyderczo uśmiechali. Poczułem się, jakbym został spoliczkowany – przyznaje wójt.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
