W Miejskim Dom Kultury odbył się drugi już koncert charytatywny na rzecz zmagającego się z ciężką chorobą Roberta Rekosza. I tym razem mieszkańcy nie zawiedli. - Łącznie z wcześniej zgromadzonymi funduszami mam już połowę sumy potrzebnej na przeprowadzenie zabiegu w Niemczech – cieszy się pan Robert.
KIERMASZ I KONCERT
W minioną sobotę w Miejskim Domu Kultury w Szczytnie odbył się charytatywny koncert „Wieczór Kolęd i Pastorałek”. Dochód z niego został przeznaczony na rzecz walczącego z nowotworem Roberta Rekosza. Nim zaczęły się występy, już działał świąteczny kiermasz oferujący nie tylko najprzeróżniejsze ciasta i słodkości, ale także wszelkiego rodzaju bożonarodzeniowe ozdoby. Ofiarowali je i wykonali przyjaciele oraz bliżsi i dalsi znajomi pana Roberta, ale nie tylko oni. Pośród istnych arcydzieł rękodzielniczych, miniaturowych choinek, większych i mniejszych bombek oraz stroików znalazły się unikatowe gadżety wykonane przez mieszkańców odległych stron Polski.
W trakcie koncertu wystąpiły dzieci z przedszkola „Bajka”, uczniowie szczycieńskich szkół, zespół „Mazury” oraz znakomite chóry „Preludium” i „Kantata”. Tego ostatniego pan Robert jest członkiem i właśnie z nim występował na zakończenie wieczoru. Kolędowanie trwało ponad 3 godziny, a i to wydawało się za krótko, bo liczna widownia domagała się bisów.
W trakcie koncertu prowadzone były liczne licytacje. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
przekazał na licytację swój złoty medal zdobyty podczas Mistrzostw Polski Strongmenów.
NAJPIERW ROZPACZ, POTEM NADZIEJA
Robert Rekosz ma 34 lata, dwie wspaniałe córki, 6-letnią Alicję i roczną Kornelię oraz żonę Monikę. Choroba przyszła niespodziewanie w marcu tego roku. Pierwszymi objawami były powracające bóle głowy i pogorszenie wzorku. Po wielu wizytach u lekarzy i badaniach usłyszał przygniatającą diagnozę: glejak, nowotwór mózgu.
- Ogarnęła mnie rozpacz, żal i przygnębienie, a na końcu złość – dlaczego przytrafiło się to akurat mnie – wspomina pan Robert.
Jednak gdy pomyślał o swojej rodzinie, żonie i dwóch córeczkach, nie wchodziło w grę poddanie się chorobie. Wkrótce przeszedł operację usunięcia nowotworu, która przebiegła pomyślnie, ale w przypadku raka tego typu, rokowania na przyszłość nie są dobre. Obawiając się nawrotu choroby, chce poddać się kolejnemu zabiegowi w Niemczech. Znalazł tam specjalistyczną klinikę, która do leczenia nowotworów zaprzęgła nanotechnologię. Ta rewolucyjna terapia jest jednak bardzo droga, kosztuje ok. 40 tys. euro. O wiele za dużo, jak na możliwości chorego. Dlatego też z inicjatywy jego przyjaciól i znajomych zorganizowano koncert z kiermaszem i licytacjami.
- Łącznie udało się zebrać ponad 21 tys. złotych – mówi pan Robert wzruszony i zaskoczony wielkością pomocy. Wydająca się na początku nierealna do zebrania kwota 40 tys. euro, okazuje się możliwa do uzyskania.
Marek J.Plitt{/akeebasubs}
