Współpraca miasta z gminą Szczytno to coś, o czym dużo się mówi, zwłaszcza w stolicy powiatu, a co w bieżącej kadencji praktycznie nie istnieje. Dlatego miejscy radni naciskają na burmistrza Krzysztofa Mańkowskiego, aby ten wreszcie porozumiał się z wójtem Sławomirem Wojciechowskim m.in. w sprawie planowanej przez oba samorządy budowy żłobka. Jak przekonują, realizacja inwestycji wspólnymi siłami poszłaby sprawniej i kosztowałaby dużo taniej, niż w przypadku, gdy zadania tego miasto podejmie się samodzielnie.
NA ŻŁOBEK TRZEBA BY NAWET 12 MILIONÓW
Październikową sesję Rady Miejskiej w Szczytnie zdominował temat współpracy miasta z gminą Szczytno. Tym razem przyczynkiem do dyskusji stała się planowana przez miejski samorząd budowa żłobka. W planach, o czym już informowaliśmy, jest rozbudowa istniejącego przedszkola „Bajka”. Zgodnie ze wstępną koncepcją, którą radnym zaprezentowała naczelnik Wydziału Gospodarki Miejskiej Katarzyna Hrybek – Dudek, miałby tam powstać dwukondygnacyjny budynek połączony z przedszkolem łącznikiem. Mógłby on przyjąć ok. 192 dzieci. Według ostrożnych szacunków, koszt inwestycji to dziś ok. 10 – 12 mln złotych. Burmistrz Krzysztof Mańkowski zapowiada ubieganie się o dofinansowanie na ten cel z programów „Maluch +” i Polski Ład. Dziś jednak wiadomo, że czas realizacji inwestycji to kilka lat, podczas gdy brak miejsc w żłobku to już teraz dla Szczytna poważny problem. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
DĄSY SCHOWAJMY MIĘDZY KSIĄŻKI
Tymczasem do realizacji podobnego zadania na niedawno pozyskanych terenach na ul. Łomżyńskiej, przygotowuje się gmina Szczytno. Zgodnie z założeniami, ma tam powstać żłobek i przedszkole. Każda z tych placówek ma dysponować 50 miejscami dla dzieci.
Zdaniem części radnych, zasadnym byłoby w tej sytuacji, aby oba samorządy się porozumiały i wybudowały wspólną placówkę. Z interpelacją w tej sprawie podczas sesji wystąpił Zbigniew Orzoł. - Rozmawiałem z wójtem, czy byłby skłonny podjąć się współpracy z miastem w zakresie naszych potrzeb. Odpowiedział, że jest na to jak najbardziej otwarty – relacjonował radny Orzoł, dodając, że grzechem byłoby z tego nie skorzystać. Zauważał, że lokalizacja placówki na ul. Łomżyńskiej jest bardzo dobra, bo w sąsiedztwie znajdują się trzy duże osiedla mieszkaniowe. - Współpraca z gminą w ostatnim czasie nie układa się najlepiej, według mnie jest najgorsza w historii. Rzecz jednak nie w tym, żeby wskazywać przyczyny, ale w tym, aby dąsy i animozje schować między książki i merytorycznie porozmawiać – przekonywał.
WÓJT JAK POWIE „A”, TO MÓWI CAŁY ALFABET
Postulat kolegi poparła radna Anna Rybińska, podzielając jego zdanie, że obecnie relacje miasta z gminą właściwie nie istnieją. Przypomniała, że ostatnio gmina Szczytno pozyskała ponad 60 mln zł na uzbrojenie terenów przy lotnisku i gdyby współpraca obu samorządów lepiej się układała, to i Szczytno mogłoby z nich skorzystać. - Wójt jest gotów na współpracę, tylko trzeba rozmawiać – przekonywała. Dodawała, że znając determinację włodarza sąsiedniego samorządu w realizacji wyznaczonych celów, to na pewno dopnie on swego. - Wójt jak powie „a”, to od razu mówi cały alfabet. Widać to choćby po bazie sportowej na terenie gminy. Trzeba tylko tam pojechać i zobaczyć, to oko wam zbieleje – zachęcała niedowiarków Rybińska.
GMINA CHCE NA NAS ŻEROWAĆ
Ze stanowiskiem dwojga radnych polemizowała Agnieszka Kosakowska. - Słuchając rzeczy, które państwo mówią zastanawiam się, w której radzie państwo pracują – w miejskiej, czy gminnej, bo już zaczynam się gubić – ironizowała radna. Wytykała, że gmina jedynie w 1/3 pokrywa koszty pobytu dzieci ze swoich terenach w miejskich szkołach i taka sytuacja utrzymuje się już od kilkunastu lat. - Wójt powinien uczciwie z nami partycypować w kosztach – przekonywała Kosakowska, zarzucając swoim oponentom, że zakłamują rzeczywistość. Z kolei radna Beata Boczar potwierdzała, że miejska baza szkolna znacząco odbiega na niekorzyść od tej gminnej. Przyczyn upatrywała jednak w tym, że gminy wiejskie mają znacznie większe możliwości ubiegania się o środki zewnętrzne na te cele niż miasta. Natomiast Robert Siudak zauważał, że to samorząd gminny czerpie większe korzyści z sąsiedztwa z miejskim. - Współpraca wygląda jednostronnie, bo gmina chciałaby na nas żerować – mówił. - Może, skoro gmina mlekiem i miodem płynąca, ma tak inwestować, to my wstrzymajmy swoje inwestycje i zaczekajmy, aż ona wybuduje – nie krył sarkazmu radny.
NIECH WÓJT ZROBI PIERWSZY KROK
Do postulatu podjęcia współpracy w sprawie budowy żłobka odniósł się także burmistrz Krzysztof Mańkowski. Zapewniał, że jest chętny pod warunkiem, że to wójt do niego wystąpi z propozycją, pisemnie lub telefonicznie. - Z wielką przyjemnością podejmę współpracę, ale jak wójt chce coś budować, to ja dowiaduję się o tym z gazet – żalił się włodarz. - Pan jest młodszy i może zrobić pierwszy krok – podpowiadała Mańkowskiemu Rybińska. Natomiast radny Orzoł zwracał uwagę, że to nie włodarz gminy powinien jako pierwszy wystąpić z inicjatywą, tylko burmistrz. - Mamy możliwość wybudowania czegoś za pół ceny. Inicjatywa powinna wyjść od pana – przekonywał Orzoł. W odpowiedzi Mańkowski ironizował, że wójt już wybudował szkołę i basen. Poinformował też radnych, że kilkakrotnie zwracał się na piśmie do włodarza gminy z propozycją dofinansowania budowy stadionu, remontu ul. Łomżyńskiej i sali przy SP nr 2 z OI, ale do dziś nie doczekał się żadnej odpowiedzi. Za to regularnie otrzymuje z gminy pisma prośbą o zwolnienie z opłat za wodę deszczową spływającą do miejskich jezior czy za uczniów uczęszczających do szczycieńskich szkół. Przyznawał, że jego kontakty z wójtem Wojciechowskim ograniczają się jedynie do kurtuazyjnych rozmów, kiedy to obaj panowie spotykają się w drodze do pracy. - Nie ma chęci, co mamy wspólnie robić, a ja nie będą z nim rozmawiał przez prasę – mówił Mańkowski. - Zanim obrzucicie kogoś błotem za to, że nie umie współpracować, to popatrzcie na fakty – radził radnym.
O odniesienie się do stawianych na sesji przez burmistrza zarzutów dotyczących braku odpowiedzi na propozycje wspólnego partycypowania w inwestycjach, poprosiliśmy wójta Wojciechowskiego. Ten jednak odmówił komentarza.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
