Przygotowania do dożynek gminnych, które odbyły się w minioną niedzielę, wzbudziły w gronie miejscowych radnych spore emocje. Radny Malik protestował przeciwko przekazywaniu na ten cel z budżetu samorządu 30 tys. zł.

Niech Pan nie opowiada ludziom głupot
Wójt Marianna Szydlik do radnego Kazimierza Malika: - Czy za pana czasów był tylko chleb ze smalcem podawany, czy stoły się uginały?

Działania wójt Marianny Szydlik i sposób wydatkowania gminnych pieniędzy znajdują się pod czujnym okiem radnych opozycji. Jeszcze do niedawna, za rządów Czesława Wierzuka, bezkrytycznie akceptowali jego politykę finansową, teraz uważnie przypatrują się każdej wydawanej z kasy samorządu złotówce. Prym wiedzie tu były wiceprzewodniczący rady Kazimierz Malik. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Podczas niedawnej sesji rady gminy dopytywał wójt o koszty związane z wykonaniem murali na budynku GOK-u w Dźwierzutach i hydroforni w Targowie. Usłyszał, że jedyne wydatki jakie poniosła gmina to 2 tys. zł na farby, bo artyści wykonujący prace robili to charytatywnie.

Radnego Malika zaniepokoiło też przeznaczenie 30 tys. zł na dożynki gminne. Gdyby od niego zależało, środki te by podzielił i przekazał - 6 tys. dla miejscowego klubu piłkarskiego, a resztę, 24 tys. zł na remonty dróg. - Jechałem niedawno z Dąbrowy nad jezioro. Tam się jedzie jak po tarce. Na ten cel lepiej przeznaczyć pieniądze – sugerował Malik, doprowadzając do irytacji wójt Szydlik. – Dziwię się, że pan nie wie ile kosztują dożynki – odpowiadała Malikowi, przypominając mu, że zawsze, a więc kiedy on współrządził w gminie kosztowały 30 tys. zł. - Proszę ludziom nie opowiadać głupot, że dożynki robi się za 10 tys. zł – apelowała do radnego. Wyjaśniała, że pieniądze są przeznaczane na wieńce, nagrody za przygotowanie stoisk, honorarium dla artystów i katering dla zaproszonych gości.

- Czy za pana czasów był tylko chleb ze smalcem podawany, czy stoły się uginały? - dociekała wójt. Zapewniała przy tym, że część kosztów pokryją sponsorzy. Jej wyjaśnienia najwyraźniej usatysfakcjonowały radnego, bo na koniec zaproponował, aby za przygotowanie stoiska każde sołectwo otrzymało z budżetu gminy 5 tys. zł. Tę propozycję poparło jednak tylko czterech radnych, dziewięciu było przeciw. Wśród tych ostatnich znalazł się przewodniczący rady Arkadiusz Nosek. - Spełnienie postulatu radnego mogłoby nas kosztować nawet 90 tys. zł, czyli trzykrotnie więcej niż zarezerwowaliśmy na dożynki – zauważa przewodniczący.

(o){/akeebasubs}