Mieszkaniec Leśnego Dworu, jadąc samochodem ul. Polną, najechał na wylany tam asfaltowy podjazd. W następstwie auto zostało podrzucone i ściągnięte na chodnik. Skończyło się jedynie na pękniętej oponie, tylko dlatego, że w pobliżu nie było pieszych.

Niedopuszczalna prowizorka

Na ul. Polnej przed nowo wybudowanym sklepem ze sprzętem gospodarstwa domowego „poprawiono” wjazd na chodnik do bramy sklepu. Rzecz w tym, że w opisywanym miejscu istnieją obecnie aż dwa chodniki i to jeden nad drugim, stanowiąc istny ewenement. Nowy nadbudowano kilka centymetrów nad starym. Natomiast wspomniana „poprawa” wjazdu polegała na tym, że między skrajem jezdni, a starym chodnikiem został wylany asfaltowy klin ułatwiający wjazd i wyjazd na posesję.

Jeszcze w starym roku, tuż po zmierzchu, ul. Polną od strony kaszarni poruszał się swoim autem pan Jarosław Kmieciak, mieszaniec Leśnego Dworu. Podczas mijania, zjeżdżając do skraju jezdni wjechał na ów klin. W następstwie tego zdarzenia podrzuciło pojazd do góry, po czym wpadł on na wystający krawężnik nowego chodnika i wówczas uszkodzeniu uległa miękka opona zimowa. Ale to nie wszystko.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

- W momencie nagłego spadku ciśnienia w oponie, samochód został ściągnięty na chodnik - relacjonuje pan Jarosław. Gdyby poruszali się po nim piesi, to zostaliby potrąceni.

Jego zdaniem takie poczynania drogowe, jak wylanie lokalnego wjazdu i to w pasie jezdni jest niedopuszczalne, bo niesie z sobą nawet śmiertelne zagrożenie.

O niebezpiecznej wylewce „Kurek” poinformował władze miejskie. Jak zapewnił nas inspektor Wiesław Kulas, ta drogowa pułapka zostanie natychmiast zlikwidowana.

Marek J.Plitt{/akeebasubs}