Na murze Aresztu Śledczego powstał mural, który jest dziełem znanego malarza Andrzeja Cisowskiego i... więźniów. Dzięki wspólnej pracy szara, pokryta niecenzuralnymi napisami ściana zmieniła się w kolorowy, przyciągający oko obiekt.
SZARZYZNA
Mur szczycieńskiego aresztu, jak wspomina Andrzej Cisowski, który całe dzieciństwo i lata młodzieńcze spędził w Szczytnie, intrygował go od dawna. Wielka, ale szara ściana pokrywana niecenzuralnymi napisami, wręcz domagała się pędzla. Dlatego zapragnął ozdobić ją muralem i to przy współudziale osadzonych. Tak, by każdy z nich miał swój choćby niewielki, ale własnoręcznie wymalowany fragment.
Ze swoim pomysłem trafił na przychylny grunt. Jarosław Matłach, starosta szczycieński i Jarosław Mierzejewski, dyrektor aresztu, zaakceptowali przedsięwzięcie. Starostwo sponsorowało nawet zakup farb.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
WCIĄGAJĄCE DZIEŁO
Więzienny mural powstawał w ciągu minionego tygodnia.
- Był to ciekawy artystyczny eksperyment, który wciągnął mnie bez reszty – mówi Andrzej Cisowski, wykonujący ostatnie pociągnięcia pędzlem. Cieszy go też i to, że przy okazji zrobił coś dla miasta i... osadzonych.
Dla nich wymarsz poza areszt to już atrakcja, a co dopiero udział w artystycznym przedsięwzięciu.
- Fajnie jest poczuć bezpośrednią obecność jeziora, zachłysnąć się powietrzem znad wody i malować – zwierza się jeden z osadzonych. Gdzieś na górnych fragmentach wielkiego murala, którego czuje się w jakiejś części współautorem, chce umieścić swój podpis.
Mur liczący około 5 m wysokości i ciągnący się na długości 80 m przerodził się w artystyczne wielkoformatowe dzieło.
- Aresztanci podeszli do zadania sumiennie i bez ich pomocy sam nie dałbym rady z tak dużą powierzchnią – zauważa artysta.
Kapitan Andrzej Młynarczyk, kierownik działu penitencjarnego, sprawujący nadzór nad osadzonymi, nie kryje zadowolenia z ich pracy. Więźniowie mocno zaangażowali się w proces tworzenia i poprzez kolejne dni niecierpliwie wyczekiwali na wyjście, bo poczuli, że zajmują się czymś ważnym i pożytecznym.
- To pożądany element resocjalizacji – podkreśla kapitan.
Dobrą duszą całego przedsięwzięcia była rzeźbiarka i artystka plastyk Brygida Bocian z Mazurskiego Centrum Kultury i Sztuki. Tym razem na jej barkach spoczęły wszelkie sprawy organizacyjne. Mówi nam, że nie wszystko zostało jeszcze skończone. Pracę nad detalami i ostatecznym wykończeniu murala zorganizuje w kolejnym tygodniu.
Pierwsze opinie przechodniów, którzy w trakcie tworzenia dzieła akurat spacerowali po nadjeziornej ścieżce są pozytywne.
- Świetny mural. Mamy teraz stylowe dzieło, zamiast szarej ściany – chwali architekt i plastyk Andrzej Symonowicz.
Marek J.Plitt{/akeebasubs}
