Niedawno zmieniło się kierownictwo szczycieńskiego schroniska dla zwierząt „Cztery Łapy”, wkrótce przyszedł także czas na zmianę wyglądu frontowej ściany obiektu.

Nowe oblicze schroniskaNie da się ukryć – wszystko potrzebuje w końcu odświeżenia. Czy pamiętamy napis „Te, co miauczą i szczekają, do schroniska zapraszają”, nawiązujący do piosenki z dawnego telewizyjnego „Zwierzyńca”? Rzeczonego napisu już nie ma, podobnie jak innych, barwnych elementów plastycznych wykonanych niegdyś przez gimnazjalistów. Jeszcze pod koniec poprzedniego miesiąca na białym tle pojawiły się podobizny pupili w oszczędniejszej wersji kolorystycznej (fot. 1) , a stroną artystyczną zajęły się dwie utalentowane plastycznie panie: Aleksandra Mackiewicz i Wioletta Wojtal.

 

POCIĄG RETRO ZNÓW W SZCZYTNIE

Po raz kolejny w sezonie letnim przez nasz powiat przejedzie pociąg retro. Tym razem w Szczytnie spędzi on zaledwie parę minut i pomknie w stronę Ełku. Taki sam kurs mieliśmy rok temu (fot. 2). Wówczas puszczono także dodatkowy skład do Wielbarka – teraz w planach takiego przejazdu nie będzie. Firma Turkol zajmująca się organizacją podobnych przedsięwzięć Projekt Mazury 2021 przewidziała na trzy dni – 16-18 lipca. Stare wagony ciągnięte przez lokomotywy spalinowe pojadą głównymi, odnowionymi oraz rzadko używanymi trasami. „Szkwał”, czyli skład relacji Olsztyn-Szczytno-Ełk, wyruszy w sobotni (17 lipca) ranek. Do naszego miasta według nieoficjalnego jeszcze rozkładu jazdy powinien dotrzeć o 9.10. Po dwugodzinnym postoju w Ełku pociąg wróci do stolicy województwa przez Giżycko i Korsze.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

„Szkwał” przypomniał nam o modernizacji linii kolejowej 219. Wygląda na to, że prace za 300 mln wciąż nie są ukończone. Normalne pociągi po czerwcowej zmianie rozkładu do Ełku jadą (bez mijanek) prawie 2 godziny, czyli o mniej więcej 20 minut wolniej, niż zakładano przed remontem. Gdy byliśmy niedawno w Rucianem-Nidzie, zdziwiło nas, że na najważniejszym w tej miejscowości przejeździe kolejowym nie ma ani szlabanu, ani choćby sygnalizacji (fot. 3) , przez co pociągi muszą się tu poruszać z niewielką prędkością. Co ciekawe, działający od lat wiadukt w tym miasteczku może pójść w ślady szczycieńskiego, który został jakiś czas temu zdemontowany. W Rucianem najpierw skasowano peron, z którego prowadziło jedno z wejść na kładkę, niedawno zakazano wchodzenia na wiadukt w ogóle (fot. 4).

 

NA JAGODY I NIE TYLKO

Na przełomie kwietnia i maja pisaliśmy o niebezpiecznych grzybach wiosennych – piestrzenicach. Kończy się pierwsza dekada lipca, czas więc najwyższy, by wspomnieć o jadalnym i smacznym runie leśnym. W tym roku praktycznie wszystko mieliśmy z opóźnieniem, ale pierwsze kurki „Kurek” zebrał w podszczycieńskich lasach w połowie czerwca, czyli stosunkowo wcześnie. Potem zrobiło się z lekka sucho, jednak opady deszczu z drugiej połowy minionego tygodnia sprawiły, że do lasów wyruszyli grzybiarze. Ze zmiennym szczęściem. Wydawało się nam, że w miniony weekend coś konkretnego powinno już być. Ostatecznie na rynku czy przy drodze na Warszawę kwitł handel kurkami. Choć grzyby „Kurek” zbiera od małego i ma swoje miejsca, to jakoś w minioną niedzielę jeszcze nie wysypało. Owszem, zdarzały się grzybowe kępki jak ta z fot.5, ale potem można było chodzić w pobliżu kilkanaście minut – i nic. Skończyło się gdzieś na 40 sztukach po objechaniu całego lasu, czyli tragedii raczej nie ma. Przez pewien czas odnosiliśmy wrażenie, że wilgoci może jest za mało i akurat w tym lesie z dużej chmury był mały deszcz. Zmieniliśmy zdanie, gdy wjechaliśmy na jedną z bocznych dróg (fot. 6).

Nie zmienia to faktu, że na grzyby – co najmniej w niektórych lasach – trzeba jeszcze trochę poczekać. Niżej podpisanego pocieszył inny zbieracz, który wybrał się wraz z żoną w swoje miejsce i przez godzinę włożył do kosza… dwie kurki. Innych grzybów na razie brak. W odwodach pozostaje zbieranie przybywających stopniowo jagód, malin i owocujących od czerwca poziomek. Nam ostatnio udało się zerwać i skosztować w lesie owoc, będący w istocie niewielką, dziko rosnącą truskawką (fot. 7) – taki był jego kształt i smak. Truskawki są zresztą potomkami poziomek, o czym może nie każdy wie.

 

MOBILNE LODY

Jedno z typowych rozwiązań na gorące letnie dni to oczywiście jedzenie lodów. Na brak punktów sprzedaży tych zimnych słodkości w Szczytnie nie narzekamy. Gdyby nieco starsi czytelnicy „Kurka” próbowali sobie porównać obecne umiejscowienie budek czy okienek z lodami z tym, co było parędziesiąt lat temu, doszliby do wniosku, że sporo się zmieniło. Dziś wybór lodów w wafelkach mamy znacznie większy, choć prawie wszystkie budki poznikały. Została chyba tylko ta znajdująca się koło MDK-u. Dość nietypowy, bo najwyraźniej mobilny punkt sprzedaży, odkryła ostatnio jedna z naszych Czytelniczek, pani Marta. W miniony piątek znajdował się on przy budce niekoniecznie z lodami (fot. 8) . W sobotę sprzedaż została przeniesiona pod jeden z pobliskich bloków (fot. 9) . Gdzie się jednak podział sprzedawca? Żarty żartami, ale niektórzy z nudów wpadają na dość dziwne pomysły.

 

ŚCIEŻKI ROWEROWE CZEKAJĄ

Nie samymi lodami żyje człowiek i latem warto np. pojeździć na rowerze. To doskonała i popularna forma wypoczynku. Ścieżek dla cyklistów mamy teoretycznie sporo i z niecierpliwością czekamy na dokończenie trasy prowadzącej do granicy powiatu w kierunku Biskupca. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że z oznakowaniem poszczególnych tras lub ich spięciem z innymi drogami coś jest nie tak i mimo tego, że temat wielokrotnie poruszaliśmy, zmian (służących chociażby poprawieniu bezpieczeństwa) nie widzimy. Taką ścieżką-widmo jest chociażby część chodnika na ul. Chrobrego, która ma ścieżkowaty kolor, ale nie została w żaden sposób oznakowana. Oznakowanie (pionowe i poziome) ma ścieżka wokół większego z naszych jezior. Przy okazji prac związanych z rewitalizacją zamkowych ruin usunięto słupek z tabliczką przy zjeździe z ul. Spacerowej. Do tej pory go nie ustawiono (fot. 10) . Niedawno pisaliśmy, że rowerowa część ścieżki łączy się bezpośrednio z wybudowanym pod koniec maja dojściem nad fosę. Naszym skromnym zdaniem przydałyby się w tym miejscu pasy – podobne do tych z paru innych tego typu miejsc ciągu pieszo-rowerowego – oraz krótkie polbrukowe połączenie z pieszą częścią ścieżki. Dziwi nas, że nie pomyślano o tym od razu.{/akeebasubs}