W poprzednich artykułach pisałem o „pełnowartościowym” białku. Tym terminem określa się białko pochodzenia zwierzęcego, które ma bardzo podobny skład aminokwasowy do białka ludzkiego. Dzięki temu podobieństwu może być bardzo szybko przyswajane przez ludzki organizm i wykorzystywane do wzrostu komórek.
Niestety duże ilości takiego białka sprzyjają szybkiemu wzrostowi komórek nowotworowych. Przytaczałem wyniki badań profesora Colina Campbela, który wykazał, że u zwierząt, którym podawano czynnik rakotwórczy aflatoksynę, guzy nowotworowe rosły tylko wtedy, gdy zwierzęta były karmione dużą ilością „pełnowartościowego” białka zwierzęcego – konkretnie było to białko mleka krowiego. U zwierząt karmionych „niepełnowartościowym” białkiem roślinnym, nowotwory nie rozwijały się, nawet jeśli to białko podawano w dużych ilościach.
Dzisiaj chciałbym opowiedzieć o innych chorobach, których rozwój też jest związany ze spożywaniem „pełnowartościowego”, podobnego do ludzkiego białka – chorobach autoimmunologicznych. Jest to bardzo szeroka grupa chorób, które charakteryzują się tym, że układ odpornościowy człowieka zaczyna atakować i niszczyć własne tkanki i narządy. Przykładem takich chorób jest cukrzyca t. 1, reumatoidalne zapalenie stawów, stwardnienie rozsiane, zapalenie tarczycy typu Hashimoto oraz Gravesa-Basedova i wiele innych. Choroby te stają się coraz większym problemem i coraz więcej ludzi na nie zapada. Nie wiadomo dokładnie dlaczego organizm zaczyna niszczyć samego siebie. Uważa się, że różne czynniki mogą przyczyniać się do rozwoju tych chorób. Z pewnością jest to nadmiar chemii w naszym pożywieniu, wirusy oraz stres. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Nie jest moim celem zachęcanie czytelników, aby całkowicie rezygnowali z mleka. Szczególnie kwaśne, prosto od krowy, jest ważne w naszej diecie jako źródło dobrych bakterii. Niezdrowe jest mleko od chorych krów. Jednak jeśli krowa jest zdrowa, takie mleko może być dobrym uzupełnieniem diety opartej na warzywach, owocach i ziarnach zbóż. Chciałbym jednak, aby wszyscy byli świadomi, że hasło „białko pełnowartościowe” niekoniecznie oznacza najlepsze pożywienie. Niestety wielu ludzi tak uważa. Jakiś czas temu do mego gabinetu weszła matka z chorym dzieckiem. Gdy po zbadaniu go zacząłem mówić na temat diety odpowiedniej dla niego, matka przerwała mi, powiedziała, że jest dietetyczką i wie jak karmić swoje dziecko. Dodała, że karmi je dużą ilością „pełnowartościowego” białka zwierzęcego. Była tak pewna swojej racji, że nie chciała słuchać żadnych wyjaśnień. Ja jednak jestem głęboko przekonany, że bezpieczniej jest spożywać „niepełnowartościowe” białka roślinne. I to właśnie warzywa i owoce oraz ziarna zbóż powinny być podstawą naszej diety.
Włodzimierz Tarasiuk
Autor jest lekarzem, specjalistą chorób wewnętrznych. Pracuje jako lekarz rodzinny w Przychodni Vita-med. Pełni też dyżury w szpitalu na Oddziale Wewnętrznym.{/akeebasubs}
