Słabe krążenie jest przyczyną bardzo wielu problemów zdrowotnych. Nie musimy jednak mieć poważnej choroby serca, aby cierpieć z powodu słabego krążenia. Bardzo często przyczyną takich dolegliwości jest słaba kondycja wynikająca z siedzącego trybu życia.

O lekach na wzmocnienie sercaPamiętam okres w moim życiu, gdy przygotowywałem się do egzaminu specjalizacyjnego, miałem dużo szkoleń, dodatkowo dyżurowałem i zaniedbałem aktywność fizyczną. Przytyłem 10 kilogramów i gdy spróbowałem biegać, po 200 metrach miałem zadyszkę, zaczynało brakować mi powietrza, serce waliło jak oszalałe i pojawiał się ucisk w klatce piersiowej. Były to objawy charakterystyczne dla niewydolności serca. Oczywiście wiedziałem, że na takie dolegliwości nie potrzebuję tabletek, ale regularnych ćwiczeń. Zacząłem więcej ruszać się i stopniowe ćwiczenia sprawiły, że dzisiaj bez problemu przebiegam kilka kilometrów.

O niewydolności serca mówimy wtedy, gdy dochodzi do zaburzenia czynności serca, co skutkuje zmniejszeniem ilości krwi pompowanej do tkanek. Przyczyną takiego stanu mogą być wady serca – czyli zwężenie lub niedomykalność zastawek lub też arytmia, czyli stan, w którym serce kurczy się niemiarowo, zbyt wolno albo zbyt szybko. Wymienione sytuacje lekarz może łatwo zdiagnozować.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Przyłożenie słuchawki do klatki piersiowej pozwala określić czy serce pracuje miarowo czy też nie, pozwala również rozpoznać większość wad serca, bowiem w przypadku wad pojawia się szmer nad sercem. W dzisiejszych czasach najczęstszą przyczyną niewydolności serca jest jednak upośledzenie kurczliwości komórek sercowych wskutek niedokrwienia serca spowodowanego przez miażdżycę. W takiej sytuacji nie ma szmeru nad sercem, jego rytm też zazwyczaj jest miarowy, a nie ma ono siły pompować krwi. Aby zdiagnozować taki stan potrzebne jest badanie ECHO. Pozwala ono zmierzyć tak zwaną frakcję wyrzutową, czyli ilość krwi, którą serce pompuje przy każdym skurczu. Wyróżnia się także rozkurczową niewydolność serca, gdy dochodzi do zmniejszenia elastyczności mięśnia sercowego i pojawiają się problemy z rozkurczem. Najlepszym sposobem zapobiegania rozwojowi niewydolności serca jest zapobieganie miażdżycy, czyli dieta oparta na produktach roślinnych z niską zawartością cholesterolu, utrzymywanie prawidłowej wagi ciała, prawidłowego ciśnienia krwi oraz regularna aktywność fizyczna. Jednak wielu pacjentów nie przestrzega tych zaleceń i dochodzi u nich do uszkodzenia mięśnia sercowego oraz rozwoju niewydolności serca. Przychodzą wtedy do lekarza i pytają o lek na wzmocnienie serca.

W poprzednim artykule pisałem o glikozydach nasercowych – lekach, które wzmacniają siłę skurczu mięśnia sercowego. Ponieważ są to naturalne związki zawarte w takich roślinach jak naparstnica wełnista, czy konwalia majowa, były od wieków stosowane w postaci naparów na wzmocnienie serca. Ograniczono ich stosowanie w ostatnich latach, gdy dokładne badania wykazały, że zwiększają śmiertelność z powodu zaburzeń rytmu serca. Dzisiaj chciałbym wspomnieć o innej grupie leków na wzmocnienie serca, z którą wiąże się jeszcze bardziej dramatyczna historia. W latach 80. XX wieku w leczeniu niewydolności serca, oprócz glikozydów naparstnicy zaczęto stosować tak zwane inhibitory fosfodiesterazy – leki syntetyczne, które wzmacniały siłę skurczu mięśnia sercowego. Pacjenci po przyjęciu tych leków czuli znaczną poprawę, zwiększała się wydolność serca, ustępowała duszność, poprawiała się tolerancja wysiłku, ustępowały obrzęki. Wydawało się, że nastaje nowa era w leczeniu chorych na serce. Jednak w 1990 roku naukowcy przeprowadzili badanie nazwane PROMIS. Podczas tego badania porównywali pacjentów z niewydolnością serca, którzy przyjmowali lek Milrynon - nowy lek na wzmocnienie serca z grupy inhibitorów fosfodiesterazy, z grupą pacjentów z niewydolnością serca, którzy nie otrzymywali tego leku. Gdy zaczęto porównywać te dwie grupy, okazało się, że pacjenci na nowym leku czują się znacznie lepiej. Wkrótce jednak z przerażeniem stwierdzono, że ci pacjenci, którzy tak dobrze się czuli przyjmując lek Milrynonem szybciej umierali niż ci, którzy nie otrzymywali tego leku. Badania nie przeprowadzono do końca. Wyniki były tak oczywiste, że przerwano badanie i przestano stosować leki, które przyspieszały zgon pacjentów. Dzisiaj leki z tej grupy są dostępne jedynie do leczenia w warunkach szpitalnych. Stosuje się je w niektórych sytuacjach, gdy istnieje krótkotrwała potrzeba zwiększenia siły skurczu serca, na przykład podczas operacji czy w innych sytuacjach zagrożenia życia. Do domu pacjentom takich leków się nie wypisuje.

Historia ta jeszcze raz pokazuje, jak ostrożni powinniśmy być w stosowaniu silnych leków na wzmocnienie. Nie ma pewności, że leki, które dzisiaj są stosowane nie okażą się szkodliwe, gdy przeprowadzi się wystarczająco dokładne badania. Dlatego też w podręczniku medycznym napisanym przez prof. Douglasa L. Mann’a „Niewydolność serca” wydanym w Polsce pod redakcją prof. Mirosława Dłużniewskiego na wstępie znajduje się następujące zastrzeżenie: Ani wydawca, ani autorzy nie ponoszą odpowiedzialności za uszkodzenia ciała osób… w wyniku stosowania się do zaleceń podawanych w tej publikacji.

Włodzimierz Tarasiuk

Autor jest lekarzem, specjalistą chorób wewnętrznych. Pracuje jako lekarz rodzinny w Przychodni Vita-med. Pełni też dyżury w szpitalu na Oddziale Wewnętrznym.{/akeebasubs}