Czy głaz w Niedźwiedzim Kącie rzeczywiście upamiętnia ostatniego upolowanego na Mazurach niedźwiedzia?

O ostatnim niedźwiedziu na Mazurach
Znajdujący się nieopodal leśnictwa Niedźwiedzi Kąt „niedźwiedzi kamień”

WIELKA PUSZCZA

W średniowieczu południowa część powiatu szczycieńskiego porośnięta była wielką puszczą. Naturalna puszcza przetrwała też długo po drugiej stronie granicy, na Kurpiach. Rozległe lasy po obu stronach granicy utrzymywane były ze względów strategicznych, oddzielały one od siebie plemiona pruskie od mazowieckich, a później ziemie krzyżackie od Mazowsza. Trzeba też pamiętać, że do połowy XIX wieku były to tereny podmokłe, a nawet w sporej mierze bagienne. Melioracje zaczęto przeprowadzać tu dopiero w połowie XIX wieku. Lasy te były pełne różnorodnej zwierzyny. Można było w nich spotkać między innymi dzikie konie, tury, żubry, łosie, wilki, rysie i niedźwiedzie. W czasach krzyżackich ludzie, którzy do ciągnącej się od Szczytna do powstałych później Rozóg puszczy zapuszczali, zajmowali się bartnictwem i łowiectwem.

KSIĄŻĘCE ROZRYWKI

W latach 30. XVI wieku, za rządów księcia Albrechta Hohenzollerna, wzniesiono strażnice w Spychowie i Rozogach.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Załoga tych strażnic, oprócz pilnowania granicy, zajmowała się również nadzorowaniem lasu oraz polowaniami. Na przełomie lat 1548-1549 w spychowskim zameczku przebywał książę Albrecht, który schronił się w puszczy przed grasującą w Królewcu epidemią. W tym czasie książę z pewnością polował. 21 lipca 1639 roku, w trakcie wizyty króla polskiego Władysława IV, książę pruski Jerzy Wilhelm Hohenzollern przygotował dla swojego gościa następującą rozrywkę. Do ogrodzenia, w którym znajdowały się niedźwiedzie, wpuszczono konia i tura. Gdy niedźwiedzie uporały się ze swoimi ofiarami, poszczuto je dla dalszej rozrywki brytanami.

PUSZCZAŃSKIE RELIKTY

W 1645 roku przy strażnicy myśliwskiej Rossocken lokowano wieś Rozogi. Następnie w puszczy pojawiało się coraz więcej nowizn, na których zakładano kolejne wsie. Las był wycinany pod budowę zagród, drewno było potrzebne do produkcji żelaza, potażu i smoły, a w późniejszym okresie nawet szkła. Las na masową skalę karczowano i w XIX wieku było go w naszym powiecie o wiele mniej niż obecnie. Zatracił on też swój pierwotny charakter i stał się w zasadzie uprawą. Jednak jeszcze w XIX wieku można było w nim spotkać puszczańskie relikty w postaci zwierząt, które stopniowo zaczęły z niego znikać. Pierwsze wyginęły tury i żubry. Według pruskiego historyka Maxa Toeppena, ostatniego tura na Mazurach zastrzelił w 1755 roku kłusownik. Wydaje mi się jednak, że jest to informacja wątpliwa.

OSTATNI NIEDŹWIEDŹ

Ryś sfotografowany koło Zimnej Wody w gminie Dźwierzuty. Fot. Hubert Jasionowski

W 1802 roku w pobliżu Występu zabito ostatniego na Mazurach niedźwiedzia. Niedźwiedź ten prawdopodobnie przywędrował na Mazury z Kurpi. O obecności tych zwierząt w naszym powiecie świadczą nazwy wsi takich jak Niedźwiedzie (niem. Bärenbruch) i Gawrzyjałki. Nazwa tej drugiej, sąsiadującej z Niedźwiedziami wsi pochodzi od gawry, czyli zimowego schronienia niedźwiedzia. Gawrzyjałki powstały w 1870 roku, a Niedźwiedzie w 1800 roku. W tym czasie niedźwiedzie były już zapewne na Mazurach bardzo rzadkie i być może ich obecność w miejscu zakładanych wsi wpłynęła na nazwy, jakie im nadano. Niedaleko Spychowa w leśnictwie Niedźwiedzi Kąt znajduje się kamień, o którym w Internecie oraz w licznych publikacjach prasowych, a nawet w książkach popularnonaukowych przeczytać można, że upamiętnia on śmierć ostatniego mazurskiego niedźwiedzia. Z całą pewnością ta informacja jest nieprawdziwa. Kamień ten upamiętnia najprawdopodobniej śmierć jakiegoś leśnika. Niestety malowany napis prawie zanikł i dzisiaj nie da się go już odczytać. Znane nazwiska leśników, którzy zostali w tym rejonie zabici lub postrzeleni przez kłusowników nie pasują do resztek zachowanego na „niedźwiedzim kamieniu” napisu. Atrakcyjna dla turystów legenda o zabiciu w tym miejscu ostatniego niedźwiedzia jest jednak bardzo żywa. Jej wiarygodność podnosi nazwa pobliskiej leśniczówki oraz znajdujące się na jej obszarze duże skupisko czosnku niedźwiedziego.

ZAGŁADA DRAPIEŻNIKÓW

Wszelkie drapieżniki były w mazurskich lasach traktowane jako szkodniki, które jak najszybciej należy wyeliminować. Ze szczególnym upodobaniem strzelano do ptaków drapieżnych. 25 stycznia 1879 roku leśniczy Eichler z leśnictwa Szklarnia upolował ostatniego w XIX w. na Mazurach rysia. Tropiony przez leśniczego ryś próbował szukać schronienia na dębie, został jednak dostrzeżony i zastrzelony. Pod dębem, przy którym zginął, ustawiony został pamiątkowy głaz. Myśliwy za upolowanego drapieżnika wniósł opłatę wysokości 18 marek. Ponownie rysia na Mazurach zauważono na początku lat 40. XX wieku przy leśniczówce Rehhof.

Jednego z ostatnich wilków na Mazurach upolował na terenie leśnictwa Niedźwiedzi Kąt sekretarz leśny Georg Klinge 15 marca 1930 roku. Wilka tego można zobaczyć na wystawie w Muzeum Mazurskim w Szczytnie. Około 1894 roku, prawdopodobnie na obszarze Nadleśnictwa Racibór, upolowano ostatnie w Puszczy Piskiej głuszce.

Od początku XX wieku podejście do drapieżników zaczęło się stopniowo zmieniać. Po 1945 roku przetrzebione ze zwierzyny w wyniku wojny mazurskie lasy zarządzane już były przez polskich leśników. Dzisiaj możemy zobaczyć w nich gatunki zwierząt, o których myślano, że już nigdy do tych lasów nie wrócą. Bardzo rzadki jeszcze niedawno łoś stał się zwierzęciem pospolitym, rozmnożyły się wilki. Coraz częściej spotkać można rysia. Podejmowane są próby reintrodukcji cietrzewia. Z głuszcem sprawa jest o wiele trudniejsza. Może kiedyś jeszcze na Mazury powrócą zwierzęta, które już dawno tu wyginęły. Wszak nasz region cały czas się niestety wyludnia, co akurat dla miejscowej przyrody jest korzystne.

Witold Olbryś{/akeebasubs}