Pamiętam panią Annę. Była ona koleżanką mojej mamy. Mieszkała w małej wsi w północnej części Puszczy Białowieskiej.Każdego roku, na początku lata jeździliśmy tam na jagody. Podczas jednego z ostatnich pobytów, gdy już zamierzaliśmy wracać do domu, podeszła do mnie córka pani Anny, aby porozmawiać na temat jej zdrowia.

O raku jelita grubegoByła zaniepokojona obecnością krwi w stolcu mamy. Byłem wtedy na czwartym roku studiów medycznych i wiedziałem, że krew w stolcu to bardzo poważna sprawa, która wymaga dokładnych badań i ustalenia źródła krwawienia. Zapytałem, czy pani Anna była z tym problemem u lekarza. Okazało się, że tak, była i lekarz nie zlecając dokładnych badań wypisał tabletki. Poradziłem, aby poszukali innego lekarza. Kolejny raz spotkałem panią Annę po roku, w szpitalu gdzie odbywałem wakacyjną praktykę. Pani Anna umierała na raka jelita grubego. Została przywieziona na oddział chirurgiczny, aby nakłuć brzuch i spuścić płyn, który gromadził się w ogromnych ilościach. Gdy zobaczyła mnie uśmiechnęła się z nadzieją, że znajomy lekarz na pewno zajmie się nią właściwie. Ale dla pani Anny nie było już leczenia. Zmarła niedługo potem. Do dziś mam przed oczami jej wychudzoną twarz, duże oczy i pełen nadziei uśmiech. Przez kilkanaście lat pracy w Szczytnie w mojej pamięci nagromadziło się wiele takich twarzy - twarzy ludzi umierających z powodu raka jelita grubego. Jest to po raku płuc druga przyczyna zgonów na nowotwory złośliwe w Polsce i niestety zapadalność i umieralność na ten nowotwór stale rosną.

Ciągle też spotykam ludzi, którzy przez długi czas bagatelizowali jeden z najbardziej widocznych objawów – krew w stolcu.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} W takim przypadku należy wykonać badanie – kolonoskopię. Bardzo często źródłem krwawienia są żylaki odbytu, ale lepiej upewnić się, że krwawienie nie pochodzi z guza nowotworowego. Wczesne wykrycie zwiększa szanse na całkowite usunięcie guza nowotworowego, jednak w Polsce tylko 35% osób z tą chorobą przeżywa 5 lat. Reszta umiera. Ważne jest wczesne wykrycie raka, ale o wiele lepsze jest zapobieganie, aby nowotwór nie rozwinął się w naszym organizmie. Czy możemy coś zrobić w tym kierunku, aby zmniejszyć ryzyko wystąpienia raka? Aby odpowiedzieć na to pytanie należy znaleźć odpowiedź na pytanie - jakie czynniki w naszym stylu życia zwiększają ryzyko zachorowania? W „Internie Szczeklika” na stronie 964., czytamy na temat czynników warunkujących powstanie i rozwój raka jelita grubego: Najważniejszym z tych czynników jest sposób odżywiania. Z rakiem jelita kojarzy się pożywienie bogate w tłuszcze zwierzęce i czerwone mięso, a ubogie w warzywa, owoce, wapń i selen – jest to sposób odżywiania, który niekorzystnie wpływa na florę bakteryjną jelit, indukuje syntezę prekursorów związków rakotwórczych i wydłuża czas ich pasażu przez jelito grube. Z tego zdania wynika prosta recepta. Jeśli chcemy zmniejszyć ryzyko raka jelita grubego nie powinniśmy jeść mięsa, za to dużo warzyw, owoców i ziaren zbóż bogatych w błonnik. Gdy mówię o tym pacjentom większość z nich odpowiada, że nie są w stanie przyjąć takich zaleceń. „Bez mięsa – mówią – nie da się żyć”. Wolą ryzykować zachorowanie na raka niż zmienić swoje przyzwyczajenia żywieniowe. Jednak dla tych, którzy chcieliby zmienić swój sposób odżywiania przytoczę jeszcze dwa fakty naukowe. Na początku tego roku w renomowanym czasopiśmie naukowym „Jama” ukazał się artykuł podsumowujący wyniki badania AHS-2, przeprowadzonego w Stanach Zjednoczonych. Przez ponad 7 lat badano ponad 96 tysięcy pacjentów. Stwierdzono, że w grupie osób, które jadły mięso tylko dwa razy w tygodniu ryzyko zachorowania na raka jelita grubego było o 22% większe w stosunku do tych, którzy mięsa nie jadali wcale. W roku 2011 w grudniowym numerze polskiego czasopisma medycznego – „Medycyna praktyczna” ukazał się artykuł podsumowujący badania, które oceniały wpływ spożycia błonnika na ryzyko raka jelita grubego. We wnioskach z tych badań możemy przeczytać: Duże spożycie błonnika pokarmowego, zwłaszcza pochodzącego ze zbóż (np. kasze, płatki zbożowe) i duże spożycie produktów pełnoziarnistych (np. pieczywo lub makaron z pełnego ziarna) zmniejsza ryzyko wystąpienia raka jelita grubego. Ciekawym wnioskiem z tych badań jest to, że właśnie błonnik z ziaren zbóż najskuteczniej zapobiegał wystąpieniu raka – bardziej niż błonnik z warzyw i owoców. Jak znam życie niewiele osób zdecyduje się na zmianę swoich nawyków kulinarnych. Większość i tak będzie jadła to, na co ma ochotę. Pamiętajmy jednak, że nasze smaki są kwestią przyzwyczajeń. Jeśli przyzwyczaimy się do wegetariańskiego jedzenia, mięso przestanie nam smakować. A korzyści dla zdrowia będą ogromne.

Włodzimierz Tarasiuk

Autor jest lekarzem, specjalistą chorób wewnętrznych. Pracuje jako lekarz rodzinny w Przychodni Vita-med. Pełni też dyżury w szpitalu na Oddziale Wewnętrznym.{/akeebasubs}