Choć radni miejscy i powiatowi mówią dużo o potrzebie zaciskania pasa i trudnej sytuacji budżetowej samorządów, to nie mają zamiaru zacząć oszczędności od siebie. Ich diety w bieżącym roku pozostaną na dotychczasowym poziomie i nadal będą uzależnione od rosnącej płacy minimalnej. Podczas grudniowych sesji jedni i drudzy obniżyli jedynie progi procentowe, aby nie przebić dopuszczalnego prawem pułapu.

Obcięli procenty, ale nie kasę
Większość radnych miejskich odrzuciła wniosek Pawła Krassowskiego (z lewej), aby wysokość diet nie była uzależniona od najniższej płacy krajowej

NIE CHCĄ ZACZĄĆ OD SIEBIE

Radni miasta i powiatu od lat pobierają najwyższe spośród innych szczycieńskich samorządów diety. Dzieje się tak dlatego, że podstawą ich naliczania jest wysokość płacy minimalnej, a ta w ostatnim czasie mocno poszybowała w górę i w tym roku wynosi 2600 złotych. Żeby uniknąć sytuacji, w której stawki diet przekroczą dopuszczalne prawem progi określone dla tej wielkości samorządów, radni musieli dokonać zmian w dotychczas obowiązujących uchwałach regulujących ich wysokość. Myliłby się jednak ten, kto pomyśli, że postanowili sobie diety obniżyć. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} I choć ze strony samorządów słychać ostatnio narzekania na trudną sytuację finansową oraz konieczność zaciskania pasa, to ich przedstawiciele ani myślą zacząć od siebie. Podczas grudniowych sesji, zarówno w mieście, jak i powiecie, obniżono jedynie progi procentowe, według których naliczana jest wysokość diet radnym zajmującym poszczególne stanowiska. Dzięki temu zabiegowi, stawki pozostały niemal na dotychczasowym poziomie.

NIEMORALNE POTRĄCENIA

W mieście, z inicjatywy przewodniczącego Rady Miejskiej Tomasza Łachacza, wprowadzono do uchwały także zapis mówiący o tym, że jeśli radny jest członkiem więcej niż jednej komisji, to z tytułu nieusprawiedliwionej nieobecności potrąca mu się 5% diety za absencję tylko na jednej. Przeciw takiemu rozwiązaniu zaprotestowała radna Anna Rybińska. – To nie w porządku pod względem moralnym. Do t ej pory było potrącane za każdą nieobecność i to jest logiczne – mówiła radna podczas grudniowej sesji, przypominając, że rok temu większość rady zgodziła się już na obniżenie wysokości potrącenia za nieobecność z 10 do 5%. Przewodniczący Łachacz bronił jednak swojego pomysłu, tłumacząc, że przyczyni się on do ... większej aktywności radnych. – Moje obserwacje z tej i poprzedniej kadencji są takie, że niektórzy członkowie rady ograniczają swój udział w komisjach wyłącznie ze względu na ten zapis – mówił.

„NIE” DLA ZMIANY SYSTEMU

Z kolei radny Paweł Krassowski złożył wniosek, aby diety były na stałym poziomie i wynosiły 80% kwoty bazowej określonej w uchwale budżetowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Obecnie jej wysokość to 1789,43 złote. Podobne rozwiązania obowiązują choćby w gminach Szczytno i Wielbark. Zdaniem Krassowskiego, uzależnienie wysokości diet od płacy minimalnej spowoduje, że za rok, w związku z zapowiadanym jej podniesieniem, temat powróci. – Znowu będziemy musieli obniżyć poziom procentowy w stosunku do płacy minimalnej, ponieważ diety niestety znów wzrosną – mówił radny, postulując również 20% potrącenia za nieusprawiedliwioną nieobecność na komisji lub sesji.

Wniosek ten jednak został odrzucony. Przeciwko niemu głosowało 14 radnych. Za było sześcioro: Paweł Krassowski, Andrzej Dziuban, Agnieszka Kossakowska, Teresa Moczydłowska, Anna Rybińska i Tomasz Żuchowski. Od głosu wstrzymał się Mariusz Pardo.

Ostatecznie przyjęty został projekt uchwały, zgodnie z którym przewodniczący rady będzie otrzymywał 103% diety podstawowej wynoszącej 75% minimalnego wynagrodzenia, wiceprzewodniczący oraz przewodniczący komisji – 100%, a pozostali radni niepełniący żadnych funkcji – 87%. W przeliczeniu na konkretne kwoty wysokość diet radnych miejskich po zmianie wskaźnika procentowego przedstawia się następująco (w nawiasach dotychczas obowiązujące kwoty):

przewodniczący rady – 2008,50 zł (2008,13 zł)

wiceprzewodniczący i przewodniczący komisji – 1950 zł (1940,63 zł)

radni niepełniący funkcji – 1696,50 zł (1687,50).

RADNEMU DIETA NIE WYSTARCZA

W powiecie punkt dotyczący wysokości diet wprowadzono do porządku obrad dopiero w dniu sesji, co wywołało protesty radnych klubu Prawa i Sprawiedliwości. Przewodniczący rady Jan Lisiewski tłumaczył, że pozostawienie stawek na dotychczasowym poziomie, w związku z podwyżką płacy minimalnej, spowodowałoby poważne skutki dla budżetu powiatu. – W tej chwili, przy zwiększeniu płacy minimalnej, diety uległyby wyraźnemu wzrostowi. Zaspokoić tego nie jest w stanie nasz budżet – wyjaśniał Jan Lisiewski. Bez zmiany uchwały, w budżecie powiatu na wypłatę diet trzeba by było znaleźć dodatkowe 70 tys. złotych. Podczas poprzedzającej sesję komisji, przeciwko zgłoszonemu projektowi, zaprotestował szef klubu radnych PiS Jarosław Czaplicki. – Wydaje się, że ta dieta to ogromne pieniądze, ale pracującemu uczciwie radnemu ona nie wystarcza i musi on dużo pieniędzy ze swoich funduszy domowych przekazywać – mówił. Dodawał, że powiat ma 2 tysiące km2 powierzchni i radny powiatu, w odróżnieniu od miejskiego, musi dużo poruszać się w terenie, by mieć kontakt z mieszkańcami. – Ponadto, żeby być w radzie ja tracę teraz 220 zł, bo tyle wynosi moja dniówka. Jak się odbędzie tylko pięć zwykłych komisji, na których muszę być, to już jest ponad tysiąc złotych – wyliczał Czaplicki, dodając do tego jeszcze nieplanowane sesje. W tej sytuacji, jak przekonywał, brakuje mu już pieniędzy na pracę z mieszkańcami w terenie. – Może nie traci ten radny, który pracuje w jednostce samorządu, a tu takich jest bardzo dużo. Nie musi brać wolnego, bo jakoś inaczej to sobie załatwi i pieniędzy nie traci – wytykał niektórym członkom rady.

Radny Jarosław Czaplicki podczas posiedzenia komisji przekonywał, że ok. 2 tys zł diety to zbyt mało „dla uczciwie pracującego radnego”

Na jego słowa zareagował radny Marcin Nowociński. Przekonywał, że czynnik finansowy nie powinien być głównym bodźcem do pracy w samorządzie. – Nie idzie się tu dla pieniędzy, tylko wyższych celów. Musimy zdawać sobie sprawę, że stawki naszych diet są mocno wygórowane – przekonywał radny.

Słowa o pracownikach samorządowych oburzyły z kolei radną Jolantę Drężek, pełniącą funkcję sekretarza gminy Jedwabno. – Do rady nie poszłam po to, aby nabijać sobie kabzę – mówiła, dodając, że na każde posiedzenie komisji czy sesji bierze z pracy urlop wypoczynkowy. – Nie załatwiam sobie pod stołem, że może coś tam odrobię. Jestem w tych sprawach uczciwa i proszę ważyć słowa – zwracała się do Czaplickiego.

Co ciekawe, podczas sesji, w trakcie której głosowano nad uchwałą w sprawie diet, radny zmienił swoje stanowisko. – Jest to uchwała idąca w dobrym kierunku, jestem oczywiście „za” – mówił, zastrzegając tylko, że nie podoba mu się tryb wprowadzenia uchwały do porządku obrad w ostatniej chwili.

Ostatecznie rada uchwaliła, że jej przewodniczący będzie otrzymywał 90% najniższego wynagrodzenia, wiceprzewodniczący – 80%, członek zarządu – 90%, przewodniczący komisji – 85%, członkowie komisji rewizyjnej – 75%, pozostali radni – 70%.

Kwotowo wygląda to następująco:

przewodniczący Rady Powiatu – 2281,51 zł,

wiceprzewodniczący – 2080 zł,

członek zarządu – 2281,51 zł,

przewodniczący komisji – 2210 zł

członkowie komisji rewizyjnej – 1950 zł

pozostali radni – 1820 zł.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}