Choć radni miejscy i powiatowi mówią dużo o potrzebie zaciskania pasa i trudnej sytuacji budżetowej samorządów, to nie mają zamiaru zacząć oszczędności od siebie. Ich diety w bieżącym roku pozostaną na dotychczasowym poziomie i nadal będą uzależnione od rosnącej płacy minimalnej. Podczas grudniowych sesji jedni i drudzy obniżyli jedynie progi procentowe, aby nie przebić dopuszczalnego prawem pułapu.
NIE CHCĄ ZACZĄĆ OD SIEBIE
Radni miasta i powiatu od lat pobierają najwyższe spośród innych szczycieńskich samorządów diety. Dzieje się tak dlatego, że podstawą ich naliczania jest wysokość płacy minimalnej, a ta w ostatnim czasie mocno poszybowała w górę i w tym roku wynosi 2600 złotych. Żeby uniknąć sytuacji, w której stawki diet przekroczą dopuszczalne prawem progi określone dla tej wielkości samorządów, radni musieli dokonać zmian w dotychczas obowiązujących uchwałach regulujących ich wysokość. Myliłby się jednak ten, kto pomyśli, że postanowili sobie diety obniżyć. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NIEMORALNE POTRĄCENIA
W mieście, z inicjatywy przewodniczącego Rady Miejskiej Tomasza Łachacza, wprowadzono do uchwały także zapis mówiący o tym, że jeśli radny jest członkiem więcej niż jednej komisji, to z tytułu nieusprawiedliwionej nieobecności potrąca mu się 5% diety za absencję tylko na jednej. Przeciw takiemu rozwiązaniu zaprotestowała radna Anna Rybińska. – To nie w porządku pod względem moralnym. Do t ej pory było potrącane za każdą nieobecność i to jest logiczne – mówiła radna podczas grudniowej sesji, przypominając, że rok temu większość rady zgodziła się już na obniżenie wysokości potrącenia za nieobecność z 10 do 5%. Przewodniczący Łachacz bronił jednak swojego pomysłu, tłumacząc, że przyczyni się on do ... większej aktywności radnych. – Moje obserwacje z tej i poprzedniej kadencji są takie, że niektórzy członkowie rady ograniczają swój udział w komisjach wyłącznie ze względu na ten zapis – mówił.
„NIE” DLA ZMIANY SYSTEMU
Z kolei radny Paweł Krassowski złożył wniosek, aby diety były na stałym poziomie i wynosiły 80% kwoty bazowej określonej w uchwale budżetowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Obecnie jej wysokość to 1789,43 złote. Podobne rozwiązania obowiązują choćby w gminach Szczytno i Wielbark. Zdaniem Krassowskiego, uzależnienie wysokości diet od płacy minimalnej spowoduje, że za rok, w związku z zapowiadanym jej podniesieniem, temat powróci. – Znowu będziemy musieli obniżyć poziom procentowy w stosunku do płacy minimalnej, ponieważ diety niestety znów wzrosną – mówił radny, postulując również 20% potrącenia za nieusprawiedliwioną nieobecność na komisji lub sesji.
Wniosek ten jednak został odrzucony. Przeciwko niemu głosowało 14 radnych. Za było sześcioro: Paweł Krassowski, Andrzej Dziuban, Agnieszka Kossakowska, Teresa Moczydłowska, Anna Rybińska i Tomasz Żuchowski. Od głosu wstrzymał się Mariusz Pardo.
Ostatecznie przyjęty został projekt uchwały, zgodnie z którym przewodniczący rady będzie otrzymywał 103% diety podstawowej wynoszącej 75% minimalnego wynagrodzenia, wiceprzewodniczący oraz przewodniczący komisji – 100%, a pozostali radni niepełniący żadnych funkcji – 87%. W przeliczeniu na konkretne kwoty wysokość diet radnych miejskich po zmianie wskaźnika procentowego przedstawia się następująco (w nawiasach dotychczas obowiązujące kwoty):
przewodniczący rady – 2008,50 zł (2008,13 zł)
wiceprzewodniczący i przewodniczący komisji – 1950 zł (1940,63 zł)
radni niepełniący funkcji – 1696,50 zł (1687,50).
RADNEMU DIETA NIE WYSTARCZA
W powiecie punkt dotyczący wysokości diet wprowadzono do porządku obrad dopiero w dniu sesji, co wywołało protesty radnych klubu Prawa i Sprawiedliwości. Przewodniczący rady Jan Lisiewski tłumaczył, że pozostawienie stawek na dotychczasowym poziomie, w związku z podwyżką płacy minimalnej, spowodowałoby poważne skutki dla budżetu powiatu. – W tej chwili, przy zwiększeniu płacy minimalnej, diety uległyby wyraźnemu wzrostowi. Zaspokoić tego nie jest w stanie nasz budżet – wyjaśniał Jan Lisiewski. Bez zmiany uchwały, w budżecie powiatu na wypłatę diet trzeba by było znaleźć dodatkowe 70 tys. złotych. Podczas poprzedzającej sesję komisji, przeciwko zgłoszonemu projektowi, zaprotestował szef klubu radnych PiS Jarosław Czaplicki. – Wydaje się, że ta dieta to ogromne pieniądze, ale pracującemu uczciwie radnemu ona nie wystarcza i musi on dużo pieniędzy ze swoich funduszy domowych przekazywać – mówił. Dodawał, że powiat ma 2 tysiące km2 powierzchni i radny powiatu, w odróżnieniu od miejskiego, musi dużo poruszać się w terenie, by mieć kontakt z mieszkańcami. – Ponadto, żeby być w radzie ja tracę teraz 220 zł, bo tyle wynosi moja dniówka. Jak się odbędzie tylko pięć zwykłych komisji, na których muszę być, to już jest ponad tysiąc złotych – wyliczał Czaplicki, dodając do tego jeszcze nieplanowane sesje. W tej sytuacji, jak przekonywał, brakuje mu już pieniędzy na pracę z mieszkańcami w terenie. – Może nie traci ten radny, który pracuje w jednostce samorządu, a tu takich jest bardzo dużo. Nie musi brać wolnego, bo jakoś inaczej to sobie załatwi i pieniędzy nie traci – wytykał niektórym członkom rady.
Na jego słowa zareagował radny Marcin Nowociński. Przekonywał, że czynnik finansowy nie powinien być głównym bodźcem do pracy w samorządzie. – Nie idzie się tu dla pieniędzy, tylko wyższych celów. Musimy zdawać sobie sprawę, że stawki naszych diet są mocno wygórowane – przekonywał radny.
Słowa o pracownikach samorządowych oburzyły z kolei radną Jolantę Drężek, pełniącą funkcję sekretarza gminy Jedwabno. – Do rady nie poszłam po to, aby nabijać sobie kabzę – mówiła, dodając, że na każde posiedzenie komisji czy sesji bierze z pracy urlop wypoczynkowy. – Nie załatwiam sobie pod stołem, że może coś tam odrobię. Jestem w tych sprawach uczciwa i proszę ważyć słowa – zwracała się do Czaplickiego.
Co ciekawe, podczas sesji, w trakcie której głosowano nad uchwałą w sprawie diet, radny zmienił swoje stanowisko. – Jest to uchwała idąca w dobrym kierunku, jestem oczywiście „za” – mówił, zastrzegając tylko, że nie podoba mu się tryb wprowadzenia uchwały do porządku obrad w ostatniej chwili.
Ostatecznie rada uchwaliła, że jej przewodniczący będzie otrzymywał 90% najniższego wynagrodzenia, wiceprzewodniczący – 80%, członek zarządu – 90%, przewodniczący komisji – 85%, członkowie komisji rewizyjnej – 75%, pozostali radni – 70%.
Kwotowo wygląda to następująco:
przewodniczący Rady Powiatu – 2281,51 zł,
wiceprzewodniczący – 2080 zł,
członek zarządu – 2281,51 zł,
przewodniczący komisji – 2210 zł
członkowie komisji rewizyjnej – 1950 zł
pozostali radni – 1820 zł.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
