Przyblokowy ogródek zabaw dla dzieci przy ul. Sobieszczańskiego 5-7 wygląda skandalicznie. Długie i ostre gwoździe sterczą w zbutwiałych elementach pozostawionej obok starej piaskownicy. Matki boją się wypuścić z domu swoje pociechy, aby te się nie pokaleczyły.
Na ul. Sobieszczańskiego stoją dwa domy administrowane przez TBS, obok których na przyblokowym podwórzu bawi się przeszło 30-osobowa grupka dzieci. Tyle bowiem ich tu mieszka, co jest w przypadku Szczytna ewenementem demograficznym. Jak mówią rodzice, jakieś 3, 4 lata temu miejskie władze obiecały, że za rok pod blokami powstanie elegancki plac zabaw. Niestety, na pierwsze rezultaty przyszło im czekać znacznie dłużej, a urządzenia jakie otrzymali, tylko ich irytują.
- To jakieś odrzuty z bogatszych dzielnic miasta, w dodatku nie całkiem sprawne – żalą się mieszkańcy.
Chodzą po mieście, więc widzą, że gdzie indziej powstały piękne place z ciekawym sprzętem do dziecięcych zabaw, a u nich jest sam szmelc.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Nas traktuje się jak tych gorszych, jak obywateli drugiej kategorii - uważa pani Elżbieta. Pokazuje nam jedną z dwóch huśtawek, która choć sprawna mechanicznie, ma tę wadę, że pośrodku siedziska brakuje poprzeczki. Wskutek jej braku dziecko może łatwo się wysunąć i spaść na ziemię. A ta zamiast być pokryta piaskiem czy żwirem, tworzy pod huśtawką twarde klepisko, z którego wystają jeszcze spore kamienie.
- No, niechby dziecko upadło na coś takiego - niepokoi się jedna z mam. Inni dodają jeszcze, że obiecywano im także ławeczki dla dorosłych, a gdy nie doczekali się takiego sprzętu, zrobili sobie ławkę sami. Z kolei w krzakach, które okalają ów „plac zabaw” typy spod ciemnej gwiazdy urządziły sobie alkoholową pijalnię.
- Jaki idzie stąd przykład dla dzieci – martwi się pani Genowefa, babcia kilkorga wnucząt.
OSTRE GWOŹDZIE I KORYTO DLA WIEPRZÓW
- Największy cyrk mamy z piaskownicą - mówi zdenerwowana pani Marzena. Przypomina ono bowiem bardziej koryto dla wieprzów. Ma tak na oko 1,5 m x 1,5 m, więc jak ma się w czymś tak niewielkim bawić choćby kilkoro dzieci. Ale i to nie jest najgorsze. Obok nowej konstrukcji leży stara, zbutwiała. W spróchniałych balach sterczą kilkunastocentymetrowej długości ostre gwoździe. Robotnicy, którzy przywieźli nową konstrukcję, „zapomnieli” zabrać szczątki starej.
- To zgroza - alarmuje pani Marzena. Mówi nam, że boi się wypuścić swoje dziecko z domu, aby nie zrobiło sobie krzywdy na takim placu zabaw.
SPÓŹNIONA REAKCJA
Gdy informujemy o sterczących gwoździach ratusz, Krystyna Lis, zastępca naczelnika Wydziału Gospodarki Miejskiej, zapewnia nas, że natychmiast wyśle ekipę na miejsce, aby ta zrobiła porządek ze starą piaskownicą. Reakcja urzędników jest jednak, zdaniem mieszkańców, spóźniona. Należało bowiem po prostu dopilnować wywozu starej konstrukcji zaraz po jej zdemontowaniu. To tyle i aż tyle.
Marek J.Plitt
{/akeebasubs}
