Czy wójt Kołakowska potrafi właściwie kierować podległymi jej pracownikami? Wątpliwości co do tego ma radny Jerzy Fabisiak.

Od czego są nasi urzędnicy?
Chociaż wójt Alicja Kołakowska wycofała się ostatecznie z forsowania kuriozalnego projektu, sprawa wciąż jest żywo komentowana.

Chociaż wójt Alicja Kołakowska wycofała się ostatecznie z forsowania kuriozalnego projektu termomodernizacji dwóch obiektów komunalnych z wykorzystaniem pomp ciepła, sprawa wciąż jest żywo komentowana.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Trudno się dziwić, bo za samą dokumentację planowanej inwestycji wójt zapłaciła z kasy gminy zewnętrznej firmie 160 tys. zł. Jak się okazuje jej też zleciła opracowanie wniosku do Urzędu Marszałkowskiego o dofinansowanie zadania.

-To od czego są zatrudnieni w naszym urzędzie pracownicy? - dziwi się radny Jerzy Fabisiak. - Uważam, że naszych pracowników powinno być stać na samodzielne przygotowanie wniosku. Co się takiego stało, że nie są w stanie tego zrobić? Nie mogą, nie chcą? Może nie potrafi pani nimi kierować? - pytał niedawno wójt Kołakowską radny Fabisiak.

Wójt sytuację tłumaczyła krótkim terminem, jaki był na złożenie wniosku. - W ciągu miesiąca należało złożyć wszystkie dokumenty. To było niemożliwe do wykonania przez naszych pracowników – mówiła wójt.

(o){/akeebasubs}