Tłumaczenia Artura Lorenza nie odniosły skutku. Jego koleżanki i koledy z rady gminy Dźwierzuty przyjęli uchwałę o wygaszeniu mu mandatu radnego. - Nie jest to kwestia tego, czy pana lubimy, czy nie. Jest to nasz ustawowy obowiązek – tłumaczył stanowisko rady przewodniczący Nosek.

Odchodzi, ale będzie chciał wrócić
Chciaż radni Andrzej Lorkowski (z lewej) i Kamil Osojca (z prawej) byli przeciwni wygaszeniu mandatu Arturowi Lorenzowi, to większość radnych była za

W programie sesji obradującej w ubiegłym tygodniu Rady Gminy Dźwierzuty znalazł się projekt uchwały dotyczący wygaszenia mandatu radnemu Arturowi Lorenzowi. To dlatego, że radny nie złożył na czas, jak nakazują przepisy, oświadczenia majątkowego i to mimo dodatkowego wezwania przesłanego mu przez przewodniczącego rady. Lorenz dostarczył oświadczenie do urzędu, ale miesiąc później, gdy otrzymał zawiadomienie od przedstawicieli gminy, że jego opieszałość skutkować będzie wygaszeniem mu mandatu.

W czasie sesji radny tłumaczył, że nie zrobił tego celowo. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Zapewniał, że po otrzymaniu wezwania, jego oświadczenie majątkowe zostało wysłane do urzędu drogą pocztową. Poprosił o to matkę, bo on w tym czasie musiał się opiekować chorym ojcem. - Niestety nie mam dowodu, ale czy można przesądzać, że nie wysłałem tych dokumentów? Dlaczego macie mi nie wierzyć, że nie działałem na szkodę własną i wyborców? – pytał radnych Artur Lorenz. Wyrażał przy tym żal do przewodniczącego rady gminy, że ten nie wykazał się należytą determinacją w przypomnieniu mu o ciążącym na nim obowiązku. - Nie znalazł czasu na wykonanie do mnie telefonu, ani okazji w czasie spotkań na komisjach i sesjach – utysyskiwał młody, 24-letni radny, usprawiedliwiając się jeszcze brakiem doświadczenia samorządowego. To bowiem pierwsza jego kadencja.

Przewodniczący Arkadiusz Nosek w odpowiedzi cytował fragmenty posiedzeń komisji i rady z udziałem radnego Lorenza, na których przypominał o obowiązku złożenia oświadczenia majątkowego. Jego postawie dziwiła się także wójt Marianna Szydlik. Wspominała sesję z 21 maja, po której radny zabrał druk oświadczenia majątkowego, mając na jego wypełnienie i wysłanie jeszcze dwa dni. - Na spotkaniu 3 czerwca powiedział nam, że oświadczenie wrzucił do torby i zapomniał wypełnić – mówiła wójt Szydlik.

Tuż przed głosowaniem Lorenz apelował do sumień swoich koleżanek i kolegów. - Proszę was o przypomnienie sobie sytucji, gdy ktoś poprosił mnie o pomoc, czy komukolwiek odmówiłem chociaż raz? Proszę również przypomnieć sobie sytuację, gdy były różnego rodzaju zbiórki. Zawsze się dokładałem, a z reguły dawałem więcej niż było ustalone – mówił radny, prosząc pozostałych o głosowanie przeciwko tej uchwale, zapewniając, że już więcej podobnego błędu nie popełni.

To jednak nie odniosło skutku. Obecni na sesji radni opowiedzieli się w większości za wygaszeniem mu mandatu. Tak głosowało 8 radnych, dwóch było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu. Radny Lorenz, jako bezpośrednio zainteresowany, nie wziął udziału w głosowaniu.

- Niestety takie są przepisy prawa, które nas obligują do podjęcia działań. Nie jest to kwestia tego, czy pana lubimy, czy nie. Jest to nasz ustawowy obowiązek – odpowiadał Lorenzowi przewodniczacy Nosek.

Teraz uchwała trafi do wojewody. Jeżeli nie zgłosi do niej zastrzeżeń, ogłosi wybory uzupełniające. Artur Lorenz zapowiedział już, że w nich wystartuje.

Przypomnijmy, że w październiku ubiegłego roku w swoim okręgu obejmującym sołectwa Sąpłaty i Łupowo, jako kandydat PSL, otrzymał 96 głosów. Pokonał dotychczasowego radnego Roberta Czyżykowskiego (76 głosów) z komitetu wspierającego wójt Szydlik i Annę Bronarczyk (33 głosów) z komiteu PiS.

(o){/akeebasubs}