W jednym z budynków przy ul. Reja przez kilka dni nie było wody. - Żeby spłukać WC, musiałem przynosić ją z jeziora – skarży się jeden z mieszkańców. Mężczyzna twierdzi, że Zakład Gospodarki Komunalnej nie poinformował o awarii.

Odcięci od wody
Trzy rodziny z budynku przy ul. Reja przez weekend musiały radzić sobie bez wody

Pan Krzysztof mieszka w starej kamieniczce przy ul. Reja w Pasymiu. W budynku żyją łącznie trzy rodziny. Mężczyzna w piątek 22 maja wrócił ze szpitala. Następnego dnia spotkała go przykra niespodzianka{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  – w kranach było sucho. - Nic o tym nie wiedziałem. Dopiero sąsiadka mi przekazała, że nastąpiła awaria i nie ma wody. Dlaczego nie zrobił tego ZGK? - zastanawia się pan Krzysztof. Wody nie było przez cały weekend. Nasz rozmówca, aby spłukać toaletę, nosił ją z pobliskiego jeziora Kalwa. - Jak tak może być, przecież woda to życie – nie kryje zdenerwowania mieszkaniec. Dodaje, że po weekendzie woda już była, ale w tygodniu znów nastąpiła przerwa w jej dostawie i ponownie nikt o tym nie poinformował.

W poniedziałek i wtorek kilkunastokrotnie próbowaliśmy się dodzwonić do pasymskiego ZGK. Na próżno. Za każdym razem odzywała się automatyczna sekretarka. Skontaktowaliśmy się jedynie z pracownikiem spółki odpowiedzialnym za wodociągi, Romanem Sitko. Ten jednak poinformował, że obecnie przebywa na urlopie i nie zna dokładnie sprawy. Potwierdził tylko, że na ul. Reja miała miejsce poważna awaria, a mieszkańcy, do czasu jej usunięcia, mieli zapewnioną wodę w pojemnikach.

(ew){/akeebasubs}