Organizowana przez pięć lat walentynkowa akcja „Zakochaj się w Szczytnie” tym razem się nie odbyła. Jeden z jej inicjatorów, radny miejski Rafał Kiersikowski tłumaczy, że wpłynęły na to m.in. negatywne komentarze pod adresem pomysłodawców przedsięwzięcia. - Zarzucano nam, że w ten sposób się lansujemy – mówi radny.

Odkochali się w SzczytnieSPOSÓB NA ZIMOWY MARAZM

Walentynkowa akcja „Zakochaj się w Szczytnie” to przedsięwzięcie organizowane przez grupę miejskich radnych. Przenieśli ją na szczycieński grunt, zainspirowani podobnymi działaniami odbywającymi się w większych miastach, takich jak np. Poznań. Polegała ona tym, że z okazji Święta Zakochanych lokalni przedsiębiorcy oferowali wybrane usługi i towary o 50% taniej. W zamyśle organizatorów, akcja miała na celu ożywić pogrążone w zimowym marazmie miasto i gminę, promować miejscowe firmy oraz zachęcić turystów do odwiedzenia Szczytna poza sezonem letnim. Działania te wspierały samorządy gminny i miejski poprzez pokrycie kosztów materiałów promocyjnych. W ubiegłym roku, w 5. edycji akcji wzięło udział ponad 40 lokalnych przedsiębiorców. Za pół ceny można było m.in. skorzystać z usług fryzjerskich czy oferty lokali gastronomicznych.

ŻAL I NIESMAK

W miniony walentynkowy weekend przedsięwzięcie się nie odbyło. Dlaczego? {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Ostatnim razem spotkaliśmy się z wielką krytyką i atakiem. Zarzucano nam, że przy okazji tej akcji sami się lansujemy – odpowiada radny miejski Rafał Kiersikowski, który wraz z kolegami z rady, Tomaszem Łachaczem i Sławomirem Staszakiem organizował przedsięwzięcie. Jako przykład hejterskich działań podaje zablokowanie strony internetowej „Zakochaj się w Szczytnie”. Dodaje, że prowadzenie akcji miało wziąć na siebie jedno ze stowarzyszeń, ale z zadania się nie wywiązało. - Okazało się, że trzeba przy tym pochodzić, rozmawiać z przedsiębiorcami i pozyskać sponsorów. Ostatecznie nic z tego nie wyszło. Został żal i niesmak – podsumowuje Kiersikowski, nie chcąc zdradzić, o jakie stowarzyszenie chodzi. Zapowiada jednak, że w przyszłym roku wraz z kolegami radnymi na nowo podejmie się zadania.

Akcja od początku spotykała się z różnymi komentarzami. Uczestniczący w niej przedsiębiorcy na ogół wyrażali się o niej pozytywnie, podobnie jak mieszkańcy. Ci ostatni narzekali nieco, że promocje obejmują tylko wybrane usługi lub towary. W internetowych komentarzach nie brakowało też głosów, że organizatorzy zbyt nachalnie promowali się w lokalnych mediach. Nic złego nie widzi w tym jednak radny Robert Siudak. - Na pewno wiązało się to trochę z lansowaniem się radnych, ale patrząc obiektywnie była to dobra inicjatywa – ocenia, żałując, że w tym roku jej nie podjęto. - Ta akcja miała bardzo pozytywny charakter i przynosiła miastu korzyści – podkreśla.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}