O dużym sukcesie mogą mówić szczycieńscy śledczy, którzy po czternastu latach żmudnego dochodzenia rozwikłali zagadkę zwłok odnalezionych w jeziorze Świętajno koło Raciboru. Dzięki ich ustaleniom udało się dotrzeć do 41-letniego mieszkańca powiatu ostrołęckiego, który przyznał się do zamordowania o rok starszego mężczyzny i zatopienia jego ciała.
MAKABRYCZNY POŁÓW
Nie ma zbrodni doskonałej. Tę starą policyjną prawdę potwierdza sprawa, która swój początek miała w maju 2008 r. Wtedy to dwóch młodych mieszkańców Kolonii wybrało się na połów szczupaków na jeziorze Świętajno. W rejonie miejscowości Racibór wędkarze dokonali makabrycznego odkrycia. Jeden z nich zahaczył wędką o leżący na dnie obiekt. Ku ich przerażeniu okazało się, że były to nagie zwłoki owinięte wokół tułowia przewodem elektrycznym i obciążone dwiema metalowymi rurkami wypełnionymi betonem. Policjanci pracujący na miejscu odkrycia ciała mężczyzny od początku nie mieli żadnych wątpliwości, że padł on ofiarą zabójstwa. Zwłoki leżały jednak w wodzie na tyle długo, że ich rozkład utrudniał identyfikację. Śledczy apelowali wówczas do lokalnej społeczności o wszelkie informacje mogące przyczynić się do ustalenia tożsamości ofiary. Niestety, nie dało to skutku.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
SPRAWA Z ARCHIWUM „X”
W 2008 r. śledztwo umorzono z powodu niewykrycia sprawcy. Nie oznaczało to jednak końca sprawy. Trafiła ona do tzw. policyjnego „archiwum X”. Śledczy nadal usiłowali ustalić tożsamość ofiary. - Typowaliśmy szereg osób spośród zaginionych i poszukiwanych. Była to mozolna praca w tym sensie, że za pomocą próbek biologicznych weryfikowaliśmy osobę po osobie – opowiada p.o. prokuratora rejonowego w Szczytnie Artur Bekulard. Dodatkową trudność stanowiło to, że przy zwłokach nie znaleziono żadnych przedmiotów osobistych mogących pomóc w ustaleniu, kim był zmarły. Nie miały one również znaków szczególnych w postaci np. tatuażu.
PRZEŁOM W ŚLEDZTWIE
Przełom nastąpił w kwietniu tego roku. Wtedy, dzięki wykorzystaniu nowoczesnych badań biologicznych, udało się z całą pewnością ustalić tożsamość zamordowanego mężczyzny. Okazał się nim zaginiony 42-letni Sławomir G. z powiatu ostrołęckiego. Zbadano dokładnie okoliczności jego zaginięcia, a następnie, we współpracy z Prokuraturą Rejonową w Szczytnie, funkcjonariusze rozpoczęli działania operacyjne, które doprowadziły do wytypowania i zatrzymania podejrzanego o dokonanie zbrodni 41-letniego Andrzeja S. Mężczyzna wpadł w ręce policji w sobotę 16 października miejscowości Goworowo w powiecie ostrołęckim. W trakcie przesłuchania przyznał się do winy i złożył obszerne wyjaśnienia. - Zostały one zweryfikowane podczas wizji lokalnej w miejscu zabójstwa oraz tam, gdzie doszło do utopienia zwłok – informuje szef szczycieńskiej prokuratury. Jak ustalili śledczy, do zabójstwa doszło 28 września 2007 r. w Kadzidle. Wówczas sprawca miał zaledwie 27 lat, a motywy jego działania wynikały z prywatnych relacji z ofiarą. - Zdarzenie to nie było efektem jakiegoś nagłego zamiaru, lecz zostało dokładnie zaplanowane. Świadczy o tym sposób skrępowania zwłok i obciążenia ich rurami wypełnionymi betonem – mówi prokurator Bekulard. Według ustaleń śledczych, Andrzej S. miał pozbawić życia Sławomira G., zadając mu metalową rurą wypełnioną zaprawą murarską dwa ciosy w głowę, a po przewróceniu na podłogę, zadając również dwa silne pchnięcia nożem w okolice karku.
Sąd Rejonowy w Szczytnie, na wniosek Prokuratury Rejonowej, zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego trzymiesięcznego aresztu. - Obecnie trwają czynności mające na celu weryfikację złożonych przez 41-latka wyjaśnień, a zastosowany środek pozwoli odizolować mężczyznę, co przyczyni się do zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania karnego – tłumaczy st. sierż. Izabela Cyganiuk, rzecznik prasowa Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie. Za zabójstwo 41-latkowi grozi nawet dożywocie.
(ew){/akeebasubs}
