Po miesięcznej przerwie oddziały dziecięcy i ginekologiczno – położniczy szpitala w Szczytnie wracają do normalnego funkcjonowania. Nie wiadomo jednak, czy wkrótce do szczycieńskiej placówki nie będą trafiać ranni Ukraińcy. Wojewoda skierował do dyrekcji pismo, w którym zobowiązuje ją do bycia w gotowości na wypadek, gdyby zaistniała taka potrzeba.

Odmrażają szpitalne oddziały
Szpital w Szczytnie ma być gotowy na przyjęcie rannych w wyniku działań wojennych Ukraińców

Przypomnijmy. Pod koniec stycznia, w związku z przybierającą na sile piątą falą zachorowań na covid-19, wojewoda warmińsko – mazurski zadecydował o wyłączeniu ze szpitala w Szczytnie 42 dodatkowych łóżek na potrzeby pacjentów covidowych. Wiązało się to z tymczasowym zawieszeniem działalności oddziałów dziecięcego i ginekologiczno – położniczego. O ile ten drugi, choć w okrojonej formie, to jednak funkcjonował, to pierwszy – nie. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Mali pacjenci byli kierowani do sąsiednich placówek w województwie. Ta decyzja wzbudziła w lokalnym środowisku niezadowolenie, także wśród radnych powiatowych. Zygmunt Rząp dawał do zrozumienia, że władze powiatu zbyt łatwo poddały się woli wojewody.

Na szczęście piąta fala pandemii okazała się stosunkowo łagodna i dodatkowe miejsca w szpitalach nie są potrzebne. W związku z tym, jeszcze w tym tygodniu, zawieszone oddziały wznowią swoją dotychczasową działalność. Dziecięcy liczy 12 łóżek, a ginekologiczno – położniczy – 14.

Nie wiadomo jednak, czy szpitala nie czekają kolejne zmiany, tym razem związane z działaniami wojennymi w Ukrainie. Znalazł się on bowiem na liście placówek, do których, w razie potrzeby, trafiać mają ranni Ukraińcy. - Na razie otrzymaliśmy tylko pismo od wojewody, że mamy być na to przygotowani, ale jak to miałoby wyglądać, t ego jeszcze nie wiemy – informuje dyrektor szpitala Beata Kostrzewa. Przypomina, że do końca marca, decyzją ministra zdrowia, wciąż jeszcze działa Szpital Tymczasowy. - Codziennie notujemy po 6 – 7 przyjęć pacjentów covidowych. Nie wierzę, że te prawie 50 osób, które obecnie u nas przebywa, wyjdzie do końca miesiąca. Gdyby Szpital Tymczasowy miał przestać funkcjonować, trzeba by znaleźć im inne miejsca – mówi dyrektor.

Czy po zawieszeniu działalności oddziałów dziecięcego i ginekologicznego nie ma problemów z personelem? - Z tym jest różnie, ale jakoś sobie radzimy. Najbardziej brakuje nam pediatrów, ale niedawno przyjęliśmy panią doktor z Białorusi. Jest pediatrą neonatologiem i za kilka miesięcy, po spełnieniu formalności, zacznie u nas pracę – cieszy się Beata Kostrzewa.

(ew){/akeebasubs}