- Działkowcy w Szczytnie mogą spać spokojnie. Ich grunty nie są dla nas łakomym kąskiem – zapewnia wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk. W innych miejscowościach jest jednak inaczej.
WADLIWA USTAWA
Sporo podenerwowania wśród działkowców wywołał niedawny wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który zakwestionował większość zapisów w ustawie o ogródkach działkowych. Okazuje się, że ustawa nadmiernie ogranicza prawa właścicieli do gruntów, w tym gmin. Te nie mogą przeznaczyć terenu wskazanego w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego jako ogród działkowy na inne cele publiczne. Nie mają nawet prawa do symbolicznej odpłatności za użytkowanie gruntu przez działkowców. Każdy z nich musi być członkiem PZD jeśli chce korzystać z ogrodu i płacić składkę.
Teraz Parlament ma 1,5 roku na poprawę zakwestionowanych przez Trybunał Konstytucyjny zapisów ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych. Niewykluczone, że po Polskim Związku Działkowców przejmą je we władanie władze lokalne.
Niektóre samorządy zacierają ręce na myśl o zwrocie hektarów ziemi często położonych w atrakcyjnych rejonach. Władze Katowic już zapowiadają chęć przejęcia działek znajdujących się przy autostradzie A4. Miałyby być one zaorane, a na ich miejscu powstać biura i sklepy. Do tej pory obejmującego te tereny planu zagospodarowania władze nie mogły wcielić w życie. Teraz pojawiła się szansa.
BEZ PANIKI
A jaki los spotka ponad 1200 działek w Szczytnie położonych na terenie pięciu Rodzinnych Ogrodów Działkowych o łącznej powierzchni 54,6 ha?