Nieoczekiwane zdarzenie miało miejsce podczas niedzielnego wieczoru wyborczego Krzysztofa Mańkowskiego. Tuż po tym, jak podano nieoficjalne wyniki, wspierający go radny Robert Siudak padł na kolana i oświadczył się swojej długoletniej partnerce. Ślubu ma im udzielić nowy burmistrz. Jest tylko jeden warunek - radny musi rozwieść się z obecną żoną.
Podczas wieczoru wyborczego Krzysztofa Mańkowskiego w „Zaciszu” nie brakowało emocji, i to nie tylko tych związanych z wynikami głosowania. Kiedy z nieoficjalnych danych wynikało, że dyrektor MOS-u będzie nowym burmistrzem Szczytna, radny z jego komitetu „Razem dla Mieszkańców” Robert Siudak padł na kolana przed swoją długoletnią partnerką i poprosił ją o rękę. Oświadczyny zostały przyjęte. Ślubu zakochanej parze ma udzielić Krzysztof Mańkowski, który jako włodarz miasta ma takie prawo. Radny Siudak zdradza, że oświadczyny nie były wcale spontaniczne. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Zanim jednak radny stanie na ślubnym kobiercu musi się rozwieść z żoną, bo choć z obecną partnerką jest związany już osiem lat, to wciąż jeszcze formalnie pozostaje w związku małżeńskim. - Po tylu latach czas to wreszcie sformalizować, bo żona też już ułożyła sobie życie z kimś innym – mówi Robert Siudak, dodając, że jego oświadczyny staną się impulsem do przeprowadzenia rozwodu.
Była radna sześciu kadencji, a zarazem wciąż jeszcze aktualna teściowa Siudaka Zofia Żarnoch traktuje jego zachowanie jako nieodpowiedzialne, ale nie jest nim zaskoczona. - U niego wszystko jest możliwe – komentuje. - Życzę mu, żeby po równej drodze chodził i kolce omijał, a napotka ich pewnie jeszcze dużo – dodaje.
(ew){/akeebasubs}
