W Spychowie zawrzało po tym, jak tuż obok zabytkowego, liczącego ponad 100 lat budynku plebanii, stanął żółty paczkomat. W opinii mieszkańców, choć samo urządzenie jest potrzebne, to jego lokalizacja – najgorsza z możliwych. - O postawieniu paczkomatu zadecydował ksiądz proboszcz, bez konsultacji z radą parafialną – ubolewa jej członek Waldemar Popielarczyk, prezes Stowarzyszenia „Przyjazne Spychowo”.
Pojawienie się jaskrawożółtego paczkomatu w bliskim sąsiedztwie plebanii w Spychowie zbulwersowało wielu mieszkańców. Ich zdaniem usytuowanie urządzenia tuż obok zabytkowego, liczącego ponad 100 lat budynku z czerwonej cegły, mocno go szpeci. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Krytyczne opinie mieszkańców podziela prezes Stowarzyszenia „Przyjazne Spychowo”, a zarazem członek rady parafialnej Waldemar Popielarczyk. - Rzeczywiście to zła lokalizacja. Paczkomat jest jak najbardziej potrzebny, ale są inne przestrzenie, gdzie można by go postawić – mówi pan Waldemar. Jako przykład wskazuje choćby parking w centrum miejscowości, gdzie dawniej było targowisko albo miejsca postojowe przy szkole. Czy parafianie nie próbowali rozmawiać na ten temat z proboszczem? - To delikatna sprawa. Była to jego samodzielna decyzja, nie konsultował jej z radą parafialną – odpowiada Waldemar Popielarczyk.
O ustosunkowanie się do opinii mieszkańców poprosiliśmy proboszcza spychowskiej parafii, ks. Mariusza Makowskiego, który funkcję tę sprawuje od roku, po śmierci poprzedniego proboszcza ks. Mirosława Lango. Duchowny odmówił nam jednak komentarza w tej sprawie.
(ew){/akeebasubs}
