Szokujące wnioski płyną z kontroli Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przeprowadzonej w firmach cateringowych obsługujących szpitale, szkoły i przedszkola. Okazuje się, że w ponad 70% z nich wykryto nieprawidłowości dotyczące m.in. używania tańszych zamienników, zaniżanych porcji oraz stosowania przeterminowanych produktów. Jak sytuacja wygląda w powiecie szczycieńskim?
ŻEBY ZAOSZCZĘDZIĆ
Kontrola objęła kilkadziesiąt firm cateringowych obsługujących szpitale, szkoły i przedszkola. Nieprawidłowości wykryto w ponad 70% z nich. Jak wylicza w raporcie UOKiK, w szpitalnych jadłospisach nie informowano o alergenach wchodzących w skład wędlin, co mogło mieć olbrzymie znaczenie dla zdrowia uczulonych pacjentów. W jednej z placówek zamiast masła podawano chorym produkt zawierający tańszy tłuszcz roślinny. Były też przypadki zaniżania gramatury posiłków - nawet o 15 g na porcji kotleta wieprzowego – albo podawanie kiełbasy zawierającej mięso znacznie gorszej jakości. Oszustwa nie ominęły też szkół i żłobków. Posiłek dla dzieci miał zawierać m.in. masło, kakao oraz sałatkę owocową z jogurtem naturalnym. Zamiast tego firma cateringowa zaserwowała najmłodszym tani miks tłuszczowy, napój kakaowy instant i produkt jogurtopodobny. Z kolei uczniowie jednego z gimnazjów otrzymali porcję naleśników o wadze nawet o 100 g mniejszej. Na tym jednak nie koniec stwierdzonych nieprawidłowości. Inspektorzy w jednym z magazynów cateringowych wykryli przeterminowane jedzenie – twaróg o 6 dni, mięsko o kilkanaście dni, a mąkę – aż o 173 dni. Kontrolerzy za zaniedbania winią nie tylko firmy, ale też instytucje prowadzące placówki. W ocenie UOKiK powinny one sprawować nad dostarczającymi posiłki kontrole, ale nie wywiązywały się należycie z tego obowiązku.
ZIMNE DRUGIE DANIE
A jak sytuacja wygląda w powiecie szczycieńskim? Od kilkunastu lat z cateringu korzysta szpital. Pacjenci nieraz wyrażali swoje niezadowolenie z oferowanych im posiłków, skarżąc się na zbyt małe porcje oraz nie najlepszą ich jakość.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W szpitalu kuchnia przestała funkcjonować w 2004 r. Dyrektor Beata Kostrzewa tłumaczy, że miało to związek z wejściem w życie unijnych wymogów. - Blok żywieniowy musi się znajdować poza obiektem szpitalnym. Żeby to się opłaciło w naszym przypadku, musielibyśmy karmić pół miasta, a do tego spełniać szereg bardzo wyśrubowanych norm. Osiągnięcie tego kosztowałoby miliony – mówi dyrektor Kostrzewa. Według niej niezadowolenie pacjentów z jakości serwowanych im posiłków często wynika z niewiedzy. - Dieta to także element leczenia. W naszym szpitalu mamy kilkanaście diet dostosowanych do potrzeb pacjentów – tłumaczy. - Wiadomo, że na co dzień się przejadamy i mamy złe nawyki żywieniowe. Być może dlatego niektórym nasze porcje wydają się za małe – dodaje.
MIASTO NIE ZREZYGNOWAŁO Z KUCHNI
Zupełnie inna sytuacja jest w miejskich szkołach i przedszkolach. Szczytno nie poszło śladem niektórych samorządów i nie zlikwidowało szkolnych kuchni. Obecnie funkcjonują one we wszystkich miejskich placówkach. - Chcemy, aby nasze dzieci zdrowo i dobrze jadły, a posiłki były świeże – podkreśla naczelnik wydziału edukacji w Urzędzie Miejskim Robert Dobroński. - Z docierających do nas informacji wiem, że z takiego rozwiązania zadowoleni są także rodzice uczniów – mówi.
Są jednak na terenie powiatu szkoły obsługiwane przez firmy cateringowe. Należy do nich m.in. Zespół Szkół w Jedwabnie. Tam jednak posiłki nie są przywożone, ale przygotowane na miejscu. - Firma dzierżawi od nas kuchnię i przywozi swoje produkty – mówi wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak. - Do tej pory nikt nam się nie skarżył na jakość świadczonych usług. Gdyby było jakieś niezadowolenie, to na pewno problem byłby poruszony na forum Rady Gminy – dodaje.
(ew){/akeebasubs}
