Hydranty znajdujące się na terenie gminy Rozogi powinny być wyraźnie oznaczone. Z takim apelem zwrócił się do wójta Kaczmarczyka podczas ostatniej sesji Rady Gminy Rozogi radny Potkaj z Występu. Okazuje się, że wiedza o ich lokalizacji nie zawsze przynosi pożądane skutki.

Oznakować hydranty, a może lepiej nie?
Radny Łukasz Potkaj (z prawej) podczas przycinania krzewów „odkrył” hydrant i. Prezes Karol Włodkowski zwraca uwagę na częste z nich kradzieże wody

Radny Łukasz Potkaj swój wniosek motywuje tym, że niedawno podczas przycinania krzewów odkrył w swojej miejscowości mocno zamaskowany hydrant. - Proszę, żeby pozaznaczać je jakimiś tabliczkami, ewentualnie umieścić w świetlicy wiejskiej mapę z informacja gdzie one się znajdują – postulował radny. Obecny na sesji prezes ZGK Karol Włodkowski przyznał mu rację, zwracając jednak uwagę na towarzyszące temu konsekwencje. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Tak naprawdę to strażacy powinni przede wszystkim wiedzieć gdzie są hydranty. Jak mieszkańcy nie wiedzą, to czasami i lepiej – oznajmił prezes. Uzasadnił to dość częstymi przypadkami kradzieży wody. - Wtedy łatwo o uszkodzenie hydrantów, a w tym roku już 30 tys. zł wydaliśmy na naprawy i wymianę hydrantów, które przeciekały. Straty są ogromne, wyciekły tysiące metrów wody – przyznawał prezes. Dodawał przy tym, że nieumiejętne korzystanie z hydrantu powoduje konieczność płukania sieci i zagrożenie spowodowane obecnością bakterii coli.

(o){/akeebasubs}