Urszula Piskorska od blisko trzydziestu lat towarzyszy kobietom w najpiękniejszym i zarazem trudnym momencie, jakim są narodziny dziecka. Jej fachowa wiedza, ale przede wszystkim ciepło, empatia i troskliwość zostały docenione przez pacjentki, których głosy zadecydowały o tym, że położna ze szczycieńskiego szpitala zajęła drugie miejsce w ogólnopolskim konkursie.

Pacjentki traktuje jak córki
Urszula Piskorska: - Każdy kolejny dyżur jest nową przygodą

DOCENIONA PRZEZ KOBIETY

Kampania i konkurs „Położna na medal” to inicjatywa, która poprzez edukację i promocję dobrych praktyk pokazuje rolę, jaką pełnią dziś położne. Akcentuje konieczność podnoszenia standardów opieki okołoporodowej i daje możliwość pacjentkom oraz ich rodzinom, aby podziękować położnym za ich pomoc i wsparcie. Do ubiegłorocznej, ósmej już edycji plebiscytu zgłoszono 611 kandydatek z całej Polski, na które można było głosować od początku kwietnia do końca grudnia. Łącznie na nominowane położne oddano 9700 głosów. Pierwsze miejsce zajęła Małgorzata Drężek – Skrzeszewska z olsztyńskiego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego, na którą głosowało 711 osób.

Na drugim miejscu znalazła się Urszula Piskorska ze szpitala w Szczytnie (605 głosów). Pracę w szczycieńskim ZOZ-ie rozpoczęła w 1998 r., a od 2013 r. jest również położną rodzinno – środowiskową w POZ Omega – Med. Pani Urszula to specjalistka w dziedzinie pielęgniarstwa neonatologicznego i uczestniczka wielu specjalistycznych kursów.

ZMIANY NA LEPSZE

Co skłoniło ją do wyboru tego zawodu? {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Tą pasją zaraziła mnie koleżanka w szkole średniej. Wspólnie podjęłyśmy decyzję, aby rozpocząć naukę w Szkole Medycznej w Olsztynie – wspomina laureatka plebiscytu, podkreślając, że nigdy nie żałowała wyboru swojej drogi zawodowej. - Ta praca mnie wciągnęła tak bardzo, że nawet nie wiem, kiedy minęło te 28 lat – mówi ze śmiechem pani Urszula.

Zwraca uwagę, że od czasów, kiedy stawiała pierwsze kroki w zawodzie, opieka okołoporodowa w szczycieńskim szpitalu zmieniła się na lepsze. - Jest u nas bardzo rodzinnie, staramy się spełniać wszelkie oczekiwania pacjentek, choć obecna sytuacja związana z pandemią trochę ogranicza nasze możliwości, choćby przez to, że obowiązuje zakaz odwiedzin – mówi położna. Podkreśla, że wszystkie jej koleżanki są wysoko wyspecjalizowane i nieustannie podnoszą swoje kwalifikacje. - Zależy nam, aby moment narodzin dziecka był dla kobiet jak najprzyjemniejszy i wiązał się z jak najmniejszym stresem, zwłaszcza, kiedy rodzą po raz pierwszy – tłumaczy pani Urszula. Zauważa, że bardzo pomaga w tym wczesna edukacja przyszłych mam. Obecnie w każdym ośrodku zdrowia pracuje położna rodzinno – środowiskowa. - Nawiązujemy kontakty z pacjentkami już od 21. tygodnia ciąży, staramy się im opowiadać, na czym polega okres macierzyństwa, tłumaczymy, jak powinny dbać o higienę, jak przygotować się do porodu. Na oddziale udzielamy porad laktacyjnych, uczymy, jak prawidłowo przystawiać dziecko do piersi i je karmić – wylicza.

KAŻDY DYŻUR JEST PRZYGODĄ

Wiedza zdobyta w czasie pracy w szpitalu, dziś bardzo się jej przydaje w środowisku. - Dzięki temu doświadczeniu mogę pomagać młodym mamom, a one wiedzą, że zawsze mogą na mnie liczyć i dzwonić o każdej porze dnia i nocy, z wyjątkiem czasu, który odsypiam po dyżurze – śmieje się pani Urszula. To, że została doceniona przez kobiety, to zasługa nie tylko wiedzy i doświadczenia. - Każdą pacjentkę traktuję jak własną córkę, do każdej staram się podejść indywidualnie, bo każda jest inna. Jedne mają duże wsparcie od rodziny – męża, partnera, rodziców. Są jednak i takie, które takiego wsparcia nie mają, a bardzo go potrzebują. Trzeba to wyczuć – mówi położna. Na oddział położniczy trafiają kobiety w różnym wieku – od nastolatek, po panie, które skończyły już czterdziestkę. - Wiadomo, że pacjentki, które rodzą kolejne dziecko, wiedzą, na czym to polega, ale i one potrzebują naszego wsparcia, bo każda ciąża jest inna – tłumaczy pani Urszula.

Który moment w jej pracy dostarcza jej najwięcej satysfakcji? - Każdy kolejny dyżur jest nową przygodą, na każdym są inne przypadki – odpowiada nasza rozmówczyni. Przyznaje, że wiele radości sprawia jej praca w środowisku. Wspomina, że namówiła ją do niej lekarz pediatra Danuta Osmolińska – Topolska. - Mówiła, jak to fajnie jest iść do domu, gdzie jest kobieta w kolejnej ciąży i kiedy się widzi, jak jej starsze dzieci, przy których narodzinach się było, podrosły – wspomina nasza rozmówczyni. - Czuję wielką radość w sercu, kiedy 2-3-latki biegną do mnie, wyciągając ręce, a ja widzę, że są zdrowe. Wtedy mam największą satysfakcję – zwierza się pani Urszula. Nie zliczyła, ilu dzieciom w ciągu blisko trzydziestu lat kariery zawodowej pomogła przyjść na świat. Dziś pomaga rodzić kobietom, przy narodzinach których była obecna.

DAĆ COŚ OD SIEBIE

Obecnie wiele mówi się o tym, że w polskich szpitalach zaczyna brakować pielęgniarek i położnych. Jak zachęciłaby młode dziewczyny do tego, aby poszły w jej ślady? - Powiedziałabym im, że nie ma nic piękniejszego w życiu jak to, że człowiek może coś dać od siebie innemu człowiekowi i pomóc mu w tak ważnym, ale i trudnym momencie, jakim są narodziny dziecka – odpowiada pani Urszula. Sama jest mamą dwojga dorosłych już dzieci – 30-letniej córki i 24-letniego syna. Tych prawdziwych wnuków jeszcze się nie doczekała. Jej największą pasją jest praca w środowisku. W wolnych chwilach lubi czytać książki, chodzić na spacery i gotować, a szczególnie piec ciasta.

POŁOŻNA Z KRWI I KOŚCI

W samych superlatywach o laureatce konkursu wypowiada się dyrektor szpitala Beata Kostrzewa. - Pani Urszula to fachowiec, który zna się na swojej pracy. To taka prawdziwa położna – bardzo uczynna, pomocna, koleżeńska, empatyczna i ciepła. Daje pacjentkom dużo wsparcia, zarówno w sytuacjach radosnych, kiedy rodzą zdrowe dzieci, jak i tych trudnych – mówi dyrektor.

W szczycieńskim szpitalu pracuje ponad 20 położnych, choć dyrektor potwierdza, że zawód ten staje się coraz bardziej deficytowy. W ubiegłym roku w szczycieńskim szpitalu było 327 porodów. To mało, biorąc pod uwagę, że na początku lat 80. rodziło się tu rocznie nawet 1500 dzieci. Ma to swoje plusy. - Nasze pacjentki otrzymują indywidualną opiekę. Są tu warunki, jakie mają celebrytki w prywatnych klinikach – podsumowuje dyrektor, ubolewając jednak, że w ślad za tym nie idzie adekwatne dofinansowanie z NFZ.

Urszula Piskorska nie jest pierwszą położną ze szczycieńskiego szpitala, która została doceniona przez pacjentki. Dwa lata temu w konkursie „Położna na medal” zwyciężyła Anna Borkowska.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}