Wójt Sławomir Ambroziak wraz z przedstawicielami stowarzyszenia byłych mieszkańców powiatu nidzickiego i proboszczami parafii rzymskokatolickiej w Jedwabnie i ewangelicko – augsburskiej w Pasymiu upamiętnili zasłużonego dla lokalnej społeczności przedwojennego lekarza, Ottmara Kohlera. Był on nie tylko budowniczym szpitala w Jedwabnie, ale też oddanym swoim pacjentom medykiem. Jego syn, Ottmar junior, jest znany w Niemczech jako „lekarz spod Stalingradu”, który dziesięć lat spędził w sowieckiej niewoli, ratując życie zarówno Niemcom, jak i Rosjanom.

Pamięci doktora Ottmara
Prezes stowarzyszenia byłych mieszkańców powiatu nidzickiego Urlich Pokraka (z lewej) i wiceprezes Ute Kondritz wraz z wójtem Sławomirem Ambroziakiem i księżmi - Witoldem Twardzikiem i Romanem Lompą obok tablicy opisującej dzieje budynku dawnego szpitala w Jedwabnie

BUDOWNICZY SZPITALA

W poniedziałek na zaproszenie wójta Sławomira Ambroziaka przybyła do Jedwabna delegacja Kreisgemeinschaft Neidenburg (stowarzyszenie byłych mieszkańców powiatu nidzickiego) na czele z prezesem Urlichem Pokraką i wiceprezes Ute Kondritz. Celem wizyty było upamiętnienie przedwojennego lekarza Ottmara Kohlera, postaci niezwykle zasłużonej dla lokalnej społeczności. To z jego inicjatywy w 1908 r., w małej wschodniopruskiej miejscowości, jaką było Jedwabno, wybudowano szpital.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Impulsem do tego stała się tragiczna w skutkach epidemia połączonych chorób – szkarlatyny, dyfterytu i tyfusu. W jej wyniku na terenie parafii w Jedwabnie zmarło 158 dzieci. Doktor Kohler, wywodzący się z lekarskiej rodziny z Bawarii, zasłynął także tym, że przyczynił się do otwarcia pierwszej w Jedwabnie apteki i sprowadzenia tu pierwszego weterynarza. Niestety, nie dożył otwarcia szpitala. Zmarł nagle na zawał serca w styczniu 1908 r. Został pochowany na cmentarzu ewangelickim w Jedwabnie, a jego grób w postaci prostego polnego kamienia zachował się tam do dziś.

SŁYNNY SYN

Doktor miał troje dzieci, spośród których słynny w Niemczech stał się jego najmłodszy syn, Ottmar junior, który urodził się kilka miesięcy po nagłej śmierci ojca i zawodowo poszedł w jego ślady. Zasłynął on jako „lekarz spod Stalingradu”. Przez dziesięć lat przebywał w sowieckiej niewoli. W tym czasie ofiarnie ratował życie zarówno Niemcom, jak i Rosjanom, przeprowadzając skomplikowane operacje za pomocą prymitywnych narzędzi, takich jak piły. Z niewoli wrócił dopiero w 1953 r. W kronikach filmowych zachowały się nagrania z jego powitania przez kanclerza Konrada Adenauera. Dla Niemców, którzy musieli żyć ze świadomością okrucieństw, których dopuszczali się ich lekarze w obozach koncentracyjnych, postać doktora Kohlera stała się symbolem człowieczeństwa w nieludzkich czasach. Na podstawie jego losów powstała bestsellerowa książka „Lekarz spod Stalingradu”, która została wydana w nakładzie 2,5 mln egzemplarzy i przełożona na 17 języków. Ottmar Kohler junior po wojennych doświadczeniach praktykował nadal, będąc przez wiele lat dyrektorem jednej z klinik w Nadrenii. Zmarł w 1979 r. Zawsze powtarzał swoim bliskim - „nigdy więcej wojny”.

WSPÓŁPRACA NA WIELU POLACH

Podczas poniedziałkowej uroczystości upamiętniającej doktora Kohlera seniora, wójt Ambroziak wraz z gośćmi z Niemiec złożył wiązanki kwiatów w barwach polskich i niemieckich na jego grobie. Proboszcz parafii rzymskokatolickiej w Jedwabnie ks. Roman Lompa i ewangelicko – augsburskiej w Pasymiu ks. Witold Twardzik odmówili ekumeniczną modlitwę. Następnie przy wybudowanym przez doktora szpitalu, a obecnie ośrodku zdrowia, który niedawno przeszedł remont elewacji, dokonano symbolicznego odsłonięcia tablicy przypominającej dzieje tego budynku i związanych z nim ludzi. - Towarzyszyło nam antywojenne przesłanie doktora Kohlera juniora, które w obecnych czasach wciąż pozostaje aktualne – podkreśla wójt.

Gmina Jedwabno, która do 1954 r. należała do powiatu nidzickiego, blisko współpracuje ze stowarzyszeniem skupiającym jego byłych mieszkańców. - Ta współpraca odbywa się na różnych polach. Przykładem jest książka o Jedwabnie, która niebawem się ukaże. Dwie trzecie zamieszczonych w niej zdjęć pochodzi właśnie od byłych mieszkańców – mówi wójt Ambroziak. Prezes stowarzyszenia Urlich Pokraka często podkreśla, że jest sąsiadem pochodzącego z Szuci włodarza, bo jego rodzinne korzenie sięgają pobliskiej, nieistniejącej już wsi Dębowiec Duży, z której wywodziła się także rodzina pierwszego powojennego starosty szczycieńskiego Waltera Późnego.

(ew){/akeebasubs}