We Wszystkich Świętych i Zaduszki masowo odwiedzaliśmy szczycieńską nekropolię, która w te dni rozbłysła tysiącami ogników palących się na mogiłach. Ten widok uświadamiał nam kruchość ludzkiego życia
i przypominał o wszystkich tych, którzy już od nas odeszli.
W tym roku nie musieliśmy brnąć w błocie typowym dla lat minionych. Do niedzielnego popołudnia było ciepło i sucho, co sprzyjało masowym odwiedzinom na obu częściach nekropolii.
Mimo wielkich tłumów i setek samochodów, obeszło się bez korków, czy kolizji. Funkcjonariusze sprawnie kierowali ruchem w najbardziej newralgicznych miejscach, czyli na skrzyżowaniu ul. Śląskiej z ul. Mrongowiusza i przejściu dla pieszych pod główną bramą wiodącą na starą część nekropolii. Dzięki temu piesi, jak i samochody przemieszczali się w miarę płynnie. Policja pilnowała także zakazu parkowania wzdłuż ul. Mrongowiusza, wskutek czego pobocze jezdni nie było zastawione parkującymi autami i odwiedzający groby mogli iść jej skrajem bezpiecznie.
JARMARCZNA ATMOSFERA
Atmosfera dnia Wszystkich Świętych i Zaduszek już od kilku lat staje się coraz bardziej jarmarczna. Pod główną bramą nekropolii pojawiły się stragany z obwarzankami i lizakami, do których ustawiały się spore kolejki. Obok odbywała się przepychanka w innym ogonku po znicze i kwiaty, których w pewnym momencie nawet zabrakło. A za straganami... Na zapleczu kramów walała się wręcz ogromna ilość pustych opakowań po sprzedanych towarach. Między kolejkami stojącymi częściowo na chodniku i częściowo jezdni ul. Reja, przeciskały się z kolei samochody. Choć w tym miejscu zabrakło policjantów, szczęściem, obeszło się bez incydentów, czy wypadków.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W tłumnie odwiedzających mogiły wypatrzyliśmy panią Dorotę, która pochodzi ze Szczytna, ale od lat mieszka w Niemczech. Zaskoczył ją widok tysięcy zniczy palących się na mogiłach.
- To niesamowity i wzruszający widok – zachwyciła się pani Dorota. Tego się nie zobaczy na niemieckich cmentarzach, nawet w Totensonntag (ewangelicki odpowiednik Dnia Zmarłych). Dziwi ją, ale już nie tak pozytywnie, bogactwo ozdób na grobach, które na ogół, jej zdaniem, nie są w dobrym guście. Podkreśla, że w Hamburgu, groby są daleko skromniejsze, bez wyszukanych i tak bogatych jak u nas dekoracji. Tam nacisk kładzie się okalającą je szatę roślinną, składającą się z wiekowych drzew i zimozielonych krzewów, które tworzą unikalną atmosferę.
GĄSZCZ NIE DO ROZEZNANIA
O ile miejscowi jeszcze orientują się jako tako w układzie naszej kilkuczęściowej nekropolii, o tyle dla przyjezdnych może to być nie lada problem. Pani Barbara z dwiema córkami, przyjechała do naszego miasta aż spod Gorzowa. Ostatni raz była tutaj około 20 lat temu i teraz kompletnie nie może rozeznać się w układzie cmentarza.
- U nas w Gorzowie można łatwo odnaleźć szukany grób. Wystarczy wpisać na stronie administratora nekropolii dane personalne i od razu wszystko widać na planie – tłumaczy pani Barbara. W Szczytnie tego nie ma i gdyby nie pomoc miejscowych, chyba by w ogóle nie odnalazła grobów bliskich.
Szukanie mogił na naszej nekropolii jest rzeczywiście trudne. Od roku 1968, gdy stała się ona komunalna, są księgi z wpisami pochówków i te dokumenty pozwalają ustalić lokalizację danej mogiły.
- Gorzej gdy pochowek odbył się przed skomunalizowaniem nekropolii. Wówczas pozostaje systematyczne przeszukiwanie grobu za grobem – przyznaje administrator Wiesława Sparzak. Innym dość dokuczliwym problemem jest brak oświetlenia. Na dużym przecież cmentarzu brakuje latarni. W minione święta poruszanie się po zmroku ułatwiał blask tysięcy zniczy. Nie pali się jednak ich tyle przez pozostałe dni roku.
Marek J.Plitt
{/akeebasubs}
