Rozmowa z ks. dziekanem Andrzejem Wysockim, proboszczem Parafii św. Krzyża w Szczytnie
- Wiadomo już, że najbliższa kolęda ze względu na pandemię nie będzie możliwa w tradycyjnej formie. Czy w tej sytuacji może wchodzić w grę jakieś inne rozwiązanie?
- Konferencja Episkopatu Polski nie wydała w sprawie kolędy swoich wytycznych. Wskazała tylko, aby decyzje o tym jak ma ona wyglądać podejmowali biskupi diecezjalni. Nasz arcybiskup z kolei scedował to na księży proboszczów.
- Co zaproponuje ks. dziekan swoim parafianom?
- Zgodnie z przyjętą praktyką w większości diecezji w Polsce, zaproszę mieszkańców parafii do kościoła na wieczorną mszę świętą w mniejszych grupach, z podziałem np. na wioski lub ulice. Szczególną intencją tej mszy św. będzie modlitwa za zaproszonych danego dnia parafian. Złożę im oczywiście życzenia, udzielę błogosławieństwa i tradycyjnie wręczę obrazki. Jeśli ktoś przyniesie ofiarę, to oczywiście przyjmę.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Kiedy zatem rozpocznie się kolęda w wersji zmodyfikowanej przez pandemię?
- Z początkiem stycznia. Przez cały miesiąc, wieczorami będą odprawiane msze w intencji parafian. Do tej pory chodziliśmy na kolędę do nich, tym razem my przyjmiemy ich. Zaraz po świętach Bożego Narodzenia zamieszczę informacje w internecie i na tablicy ogłoszeń o tym jaką ulicę, czy wioskę zapraszam na dany dzień do kościoła.
- Czyli odwiedziny w domach nie wchodzą w grę?
- Biskup nie wyklucza możliwości złożenia wizyty duszpasterskiej w domu i dokonania jego pobłogosławienia. Wymagać to będzie uzgodnienia i akceptacji ze strony zainteresowanych wiernych, oczywiście z zachowaniem obowiązujących wymogów sanitarnych.
- Przełom listopada i grudnia od lat był okresem rekolekcji adwentowych. W tym roku podobnie jak rekolekcje wielkopostne zostały one odwołane ze względu na epidemię koronawirusa. Czy w tym przypadku też przewidziana jest jakaś nowa formuła rekolekcji?
- Ustalono, że każda parafia ma zorganizować Dni Skupienia. Może to być w formie mszy świętej za parafian, podczas której wierni będą mieli możliwość skorzystania z sakramentu pokuty. Nauki rekolekcyjnej można będzie wysłuchać w internecie, np. na stronie naszej Archidiecezji Warmińskiej.
- Ograniczona liczba wiernych na mszach świętych, odwołane rekolekcje i kolędy w tradycyjnej formule. To pewnie się już mocno odbija na finansach parafii?
- Minister finansów stwierdził, że najbardziej przez epidemię tracą kelnerzy i księża. Zgodnie z obowiązującą dyspensą naszego księdza arcybiskupa ludzie starsi rzadziej dziś przychodzą do kościoła. Skoro wiernych przychodzi coraz mniej to wiadomo, że i finanse Kościoła cierpią.
- Jak to jest w przypadku księdza parafii?
- Zawsze kierowałem się zasadą mojej mamy, aby trzymać środki na tzw. czarną godzinę. Temu właśnie służy w naszej parafii Fundusz Zabezpieczeniowy. Dzięki temu mogłem sobie ostatnio pozwolić na malowanie wnętrza kościoła bez zaciągania kredytu. Nadal jesteśmy na plusie, nie mamy długów, ani zadłużeń wobec seminarium, kurii czy banku. Tak jest dzisiaj, ale jak sytuacja nie zmieni się za rok, będzie problem.
- Jak na tę sytuację reagują wierni?
- Bardzo życzliwie. Starają się w miarę możliwości nas wspierać. Jedni przynoszą na plebanię posiłki, zupy, ciastka, drudzy, którzy w tym okresie nie przychodzą do kościoła wpłacają pieniądze na konto jako ofiarę na tacę. Bardzo im za to dziękuję.
- Z wielu stron słychać jednak narzekania księży na trudną sytuację finansową.
- Tak. Księża proboszczowie obawiają się, że nie będą mieć pieniędzy na ogrzewanie kościołów. A tu w grę wchodzą jeszcze inne stałe opłaty za: gaz, prąd, telefon, wodę. Zatrudniamy też pracowników. To jest poważny problem. Wielu księży twierdzi, że zaplanowanych wcześniej inwestycji w swoich kościołach nie będą w stanie zrealizować. Mniejsza jest taca, a do tego mniej chrztów i ślubów.
- Rośnie za to liczba pogrzebów.
- Na szczęście w naszej parafii nie widzę znaczącego wzrostu. Ale rzeczywiście, zgonów jest więcej niż rok temu, szczególnie dało się to zauważyć w październiku. Klapsydr na drzewach i tablicach była masa. To wynika też z tego, że wszyscy wzięli się za covida, a inne choroby onkologiczne, kardiologiczne przestały być leczone. Wprowadzono tzw. teleporady, ale przecież przepisanym na receptę lekiem nie można wyleczyć pacjenta z poważnymi dolegliwościami.
Rozmawiał
Andrzej Olszewski
(dokończenie w następnym numerze){/akeebasubs}
