Badania naukowe pokazują, że dieta ma ogromny wpływ na nasze zdrowie. Niewłaściwe jedzenie odgrywa istotną rolę w rozwoju wielu chorób, które dotykają obecnie ludzi.

Panie Doktorze, co jeść? cz. II

CZEGO NIE JEŚĆ?

Badania naukowe pokazują, że dieta ma ogromny wpływ na nasze zdrowie. Niewłaściwe jedzenie odgrywa istotną rolę w rozwoju wielu chorób, które dotykają obecnie ludzi. Jednak, gdy spotykam się z pacjentami w gabinecie zauważam charakterystyczną rzecz. Większość pacjentów jest bardzo głęboko przekonanych, że oni akurat odżywiają się właściwie. Gdy przychodzą do mnie osoby z otyłością, miażdżycą, wysokim poziomem cholesterolu, a ja zalecam im dietę najczęściej odpowiadają: - Doktorze, ale przecież ja nic takiego nie jem. No cóż, najczęściej jemy to, co lubimy. Trudno jest przyznać się, że nasze wybory są złe, a nawyki żywieniowe niewłaściwe. Bardzo rzadko spotykam pacjentów, którzy są w stanie uczciwie powiedzieć: faktycznie źle się odżywiam. W tym tygodniu przyszła do mnie pacjentka - Pani Pelagia. Choruje na cukrzycę, nadciśnienie tętnicze, ma wysoki poziom cholesterolu we krwi i znaczną nadwagę. Wypisując jej leki powiedziałem o konieczności właściwego odżywiania się. Zadała mi więc typowe pytanie: - Doktorze, to co mam jeść? Popatrzyłem jeszcze raz w historię choroby tej pacjentki, na jej nadwagę i powiedziałem, że w jej przypadku należałoby zacząć od pytania „czego nie jeść?” I zacząłem wymieniać to, czego powinna unikać: produkty zawierające białą mąkę, takie jak biały chleb, bułki, makarony; produkty zawierające cukier, w szczególności, jeśli stanowią połączenie cukru z mlekiem, a więc wszystkie ciasta, słodycze; mięso i masło z uwagi na wysoki poziom cholesterolu, słodkie napoje gazowane, kawa i herbata. Pani Pelagia słuchała z rosnącym niepokojem, a na koniec powiedziała: - Doktorze, to znaczy, że nic nie mogę jeść, muszę chyba żyć tylko powietrzem.

To jest charakterystyczna postawa wśród pacjentów. Ludzie, słysząc o zagrożeniach wynikających z niewłaściwej diety, dochodzą do wniosku, że wszystko, co jemy jest niezdrowe i zatrute. A skoro tak, to najlepiej nie myśleć o tym, nie przejmować się, i po prostu jeść to, co jest. Niestety nie jest to mądra postawa.

ZDROWE NASIONA

Mimo że przyszło nam żyć w czasach, w których niemal wszystko jest skażone chemią, to jednak wśród produktów spożywczych możemy znaleźć rzeczy bardziej i mniej zdrowe. Każdy z nas powinien nauczyć się je odróżniać i wybierać te zdrowsze i bardziej wartościowe.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

 

Ogólna zasada jest taka: im produkt bardziej naturalny, mniej przetworzony, tym jest zdrowszy. Jeśli coś jest zapakowane w folię, albo w metalową puszkę i ma długi termin ważności jest oczywiste, że musi zawierać konserwanty. Ziarna zbóż, groch, fasola i soczewica, orzechy i świeże owoce są zdrowe. Jeśli staną się podstawą naszej diety, zapewnią nam siłę i zdrowie. Cechą wspólną wymienionych produktów jest to, że są to części roślin zawierające nasiona. W nasieniu, które odpowiada za rozmnażanie, roślina lokuje całe bogactwo składników odżywczych. Ponadto ciekawą rzeczą jest to, że roślina ochrania nasiona przed zanieczyszczeniami. Jeśli w glebie znajdują się toksyny, odłożą się one w korzeniu, łodydze, liściach. Nasienie i owoc pozostanie stosunkowo czyste. Ta zasada nie odnosi się niestety do warzyw. One w korzeniach albo w liściach potrafią magazynować zanieczyszczenia z gleby. Dlatego nie jest rozsądną rzeczą kupowanie na przykład marchewki wyhodowanej na Śląsku. Ale warzywa z terenów, które nie są zbyt mocno zanieczyszczone, jedzone w naturalnej postaci, po przygotowaniu w domu i tak będą zdrowsze niż wiele gotowych produktów przemysłu spożywczego zawierających barwniki, konserwanty i ulepszacze.

POWRÓT DO NATURY

Zaczyna się wiosna. Niedługo miliony hektarów pól w naszym kraju i na świecie zazielenią się rosnącymi zbożami. Przez całą wiosnę i lato rośliny będą chłonęły energię słońca, oraz pobierały mikroelementy z gleby, aby je zgromadzić w ziarnie. Ziarna są najlepszym, najlepiej zbilansowanym, najbogatszym w składniki odżywcze rodzajem pokarmu. Pamiętam starych ludzi, którzy wspominali, że w czasach ich młodości, żniwa były świętem. Ludzie cieszyli się, że mają ziarno, z którego upieką chleb. Ten chleb dawał im energię i zdrowie. Działo się tak, ponieważ chleb był pieczony z mąki razowej, z pełnego przemiału, świeżo zmielonej w żarnach. W dzisiejszych czasach produkcja białej mąki powoduje, że większość składników odżywczych z ziarna zostaje odrzucona. Cenne witaminy i minerały z ziaren zboża trafiają na paszę dla zwierząt, a chleb dla ludzi wypieka się z mąki, która już nie ma wartości. Ludzie cierpią z powodu niedoborów witaminowych. Zapadają na choroby. Szturmują apteki w poszukiwaniu suplementów diety i preparatów witaminowych. Szukają dietetyków, aby dowiedzieć się, jak należy się odżywiać. A przecież odpowiedź na to pytanie jest naprawdę prosta. Wrócić do tego, co daje nam natura. To ciekawe, że epidemia chorób cywilizacyjnych - wzrost chorób serca, cukrzycy – zaczęła się mniej więcej w tym czasie, gdy zmienił się sposób pieczenia chleba.

DOMOWE WYPIEKI

W moim domu wróciliśmy do pieczenia chleba. Mamy też młynek, który pozwala szybko zmielić ziarno. Mąka nie leży narażona na działanie tlenu, który powoduje rozkład witamin i soli mineralnych. Chleb pieczemy ze świeżej, pełnowartościowej mąki. Przekonaliśmy się też, że wygodniej jest piec bułeczki. Piecze się dużo szybciej i smakują znacznie lepiej. Nasze dzieci je uwielbiają. Gdy zobaczyłem, jak moi synowie pochłaniają upieczone bułki, w pełni zrozumiałem sens powiedzenia „rozchodzić się jak świeże bułeczki”. Smak takich bułek jest niezwykły. Z odrobiną białego serka i miodu albo z plasterkami avocado, czy też pastą z soi, bądź migdałów lub pasztetem z soczewicy stanowią najlepsze danie, jakie kiedykolwiek jadłem. Dzisiaj nie wyobrażamy sobie, że można żyć na chlebie kupowanym w sklepie. Wielu ludziom, może się wydawać, że pieczenie w domu chleba jest zbyt trudne. To jednak tylko kwestia przyzwyczajenia. Naprawdę upieczenie bułek nie jest bardziej skomplikowane i nie zajmuje więcej czasu niż upieczenie kotleta mielonego.

Włodzimierz Tarasiuk

Autor jest lekarzem, specjalistą chorób wewnętrznych. Pracuje jako lekarz rodzinny w Przychodni Vita-med. Pełni też dyżury w szpitalu na Oddziale Wewnętrznym.{/akeebasubs}