PATRONI NASZYCH ULIC
Niedawno na ścianie budynku dawnego pogotowia, a obecnie Oddziału Terenowego Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej pojawiła się elegancka tablica z krótką biografią patrona ulicy Jana Lipperta.
Początkowo sądziliśmy, że jest to inicjatywa Izby Rolniczej na wzór Powiatowego Urzędu Pracy, który jako pierwszy zainstalował u wejścia tablicę z notą biograficzną Wincentego. Pola.
Tymczasem okazało się, że jest to efekt wspólnego działania Muzeum Mazurskiego i Starostwa Powiatowego. Przygotowano już 7 tabliczek z notami biograficznymi patronów opatrzonych także ich wizerunkami autorstwa Andrzeja Symonowicza. Będą one sukcesywnie zawieszane.
NIECZYNNY PRZEJAZD I DWIE LATARNIE

Ulicę Ostrołęcką przecina przejazd kolejowy, pamiątka po nieczynnej od lat linii Szczytno – Biskupiec. Tory już dawno zdemontowano, no i nasi Czytelnicy, podobnie jak i my, nie bardzo rozumieją dlaczego kawałki szyn pozostawiono akurat w szosie. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
ZNACZNIE SKRÓCONY PRZEJAZD
Ulicę Ostrołęcką przecina przejazd kolejowy, pamiątka po nieczynnej od lat linii Szczytno – Biskupiec. Tory już dawno zdemontowano, no i nasi Czytelnicy, podobnie jak i my, nie bardzo rozumieją dlaczego kawałki szyn pozostawiono akurat w szosie. Mają one pełnić rolę progu zwalniającego? Inna ciekawostka związana z przejazdem to aż dwie latarnie stojące tuż nad torowiskiem. Ustawione obok siebie oświetlają rzekomy przejazd sobie a muzom. Przypomnijmy, że do niedawna stała tu i trzecia lampa, ale była tak pochylona, że „Kurek” niepokoił się, że wkrótce się przewróci i jeszcze kogoś przygniecie. Po naszym apelu latarnię zdemontowano. Ba, teraz ta o metalowym słupie również zaczęła się przechylać, a ponieważ lepiej dmuchać na zimne niż się sparzyć, to i tę należałoby również zdemontować.
ZATOCZKA Z LATARNIĄ
Kiedyś, gdy prężnie działała roszarnia prowadziła do niej kolejowa bocznica, przecinająca ul. Bohaterów Westerplatte, równolegle do torowiska wiodącego na Olsztyn. Od lat jest już nieczynna, ale szyny pozostały i jak na ul. Ostrołęckiej, także tkwią w nawierzchni.
Ten przejazd jest jednak strzeżony, choć całkiem niedawno zniknęła stamtąd budka kolejowego dróżnika – zapory sterowane są z nastawni przy głównym przejeździe.
Nasi Czytelnicy informują nas i o innej innowacji – ów przejazd został mocno skrócony.
Torowiska wiodące do wspomnianej bocznicy zostały zignorowane i zapory, zwane też szlabanami okalają tylko tory prowadzące na Olsztyn.
Zagadką pozostaje to, dlaczego, skoro przejazd zmodernizowano, nie usunięto wiekowych szyn. W związku z tym niektórzy kierowcy, nieco zdezorientowani, zatrzymują się już przed nieczynnymi torami, zamiast podjechać aż pod same szlabany, co ilustruje kolejne zdjęcie.
LOTNISKO NIE DLA ROWERÓW?
Żyjemy w XXI w. i jak na ów czas przystało mamy dostęp do najnowocześniejszych środków lokomocji. Nie tylko kolei, ale i transportu powietrznego, co wyróżnia nas w całym regionie. Ostatnio pogoda dopisuje, jest dużo słońca, to i wielu mieszkańców przesiada się na rowery. A tymi pojazdami jeździ m. in. i na lotnisko. Niekoniecznie po to, by wojażować potem w powietrzu, ale po prostu by zwiedzić obiekt. Niestety, przed terminalem, choć są liczne parkingi, dla taksówek, autobusów i samochodów osobowych, nie ma miejsc dla rowerów. Do ich parkowania wykorzystywane są więc kosze na śmieci albo ozdobne kamienie, których przy terminalu akurat nie brakuje.
DLA ROZPROSTOWANIA KOŚCI

Choć nie bardzo pamięta się na lotnisku o rowerzystach, to dbałość o pasażerów jest wielka. I nie chodzi tu tylko o wygodę przed podróżą, ale i po. Oto przed terminalem zauważyliśmy przyrządy do... ćwiczeń fizycznych. Zapewne chodzi o to, by rozprostować kości po dłuższym locie (na zdjęciu na pierwszym planie ćwiczy pani Aleksandra, mieszkanka okolic). A może, by po prostu zrzucić zbędne kilogramy nie tyle po powietrznych wojażach, co wizycie w lotniskowych punktach gastronomicznych. Działa tu bowiem mała restauracyjka-bar, w której można zjeść coś na szybko – placki ziemniaczane, naleśniki albo pierogi, no i napić się kawy, herbaty lub lemoniady. Nie jest to jeszcze lokal oferujący konkretne i bardziej wyszukane dania, ale i na niego wkrótce przyjdzie pora. Rzecz w tym, że wystrój restauracji musi spełniać lotniskowe wymagania. Odpowiedni kształt muszą mieć fotele, stoliki itp., co okazało się nie takie proste i stąd opóźnienia. Obecny punkt gastronomiczny czynny jest codziennie do godz. ok. 18.00 i nieco później w soboty – do chwili przylotu ostatniego samolotu.
ZACHWYCA AŁYCZA
Jak inform
ują nas mieszkańcy bloku przy ul. Tetmajera 3, w ogródku za blokiem kwitnie piękna mirabelka, zwana ałyczą. Wręcz niektórych zachwyca swoimi gęstymi kwiatami, które w dodatku wydają miły i intensywny zapach. Dodajmy jeszcze, że owe drzewko ma także trzecią nazwę, bo oprócz ałyczy i mirabelki nosi także miano śliwy wiśniowej, bo jest odmianą śliwki. Teraz wiosną rzeczywiście zachwyca swoim wyglądem, a mamy jej przecież w mieście i okolicach dużo więcej. Piękne mirabelki rosną nawet w samym sercu Szczytna, bo tuż pod ratuszem. Rzecz jednak w tym, że drzewka te zachwycają tylko sezonowo. U schyłku lata, gdy liczne owoce zaczną spadać na chodniki i zalega wówczas na nich śliska maź. - Nie można chodzić po takim chodniku, więc trzeba wyciąć to paskudztwo – takie padały w zeszłym roku czytelnicze postulaty. No i wycięto mirabelki rosnące m. in. przy ul. Kościuszki obok skrzyżowaniu z ul. Ogrodową{/akeebasubs}
