Pawilony należące do „Społem” PSS w Olsztynie prędko nie znikną z krajobrazu centrum Szczytna. Spółdzielnia planowała w ich miejscu budowę obiektu handlowego z mieszkaniami na sprzedaż. Na razie jednak zawiesiła tę inwestycję. Na przeszkodzie stoi nie tylko niepewna sytuacja związana z epidemią koronawirusa, ale też brak wystarczającej liczby miejsc parkingowych.
Wybudowane w latach 60. XX wieku, w miejscu zniszczonych pod koniec wojny okazałych kamienic parterowe pawilony „Społem” nie przydają uroku centrum miasta. Kilka lat temu pojawia się nadzieja, że pamiętające okres głębokiego PRL-u budynki znikną, a w ich miejscu stanie nowoczesny i bardziej efektowny architektonicznie obiekt. Właściciel, „Społem” PSS w Olsztynie, planował tu budowę dużego supermarketu o powierzchni użytkowej 630 m2. Wstępna koncepcja zakładała, że na parterze miał funkcjonować supermarket o pow. 400 m2, a nad nim zamierzano wybudować mieszkania przeznaczone na sprzedaż. Jeszcze w poprzedniej kadencji samorządu miasto, wychodząc naprzeciw inwestorowi, zrealizowało od strony ul. Żwirki i Wigury inwestycję polegającą na przebudowie kanalizacji.
Przedsięwzięcie związane z budową supermarketu w miejscu pawilonów nie będzie jednak realizowane, przynajmniej w najbliższym czasie. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Przyznaje, że na przeszkodzie stanęły jeszcze inne przyczyny. Przeciw budowie dużego marketu protestowali obecni dzierżawcy prowadzący działalność w pawilonach. Kolejnym problemem był też brak wymaganej liczby miejsc parkingowych. – Od zaplecza starczyłoby miejsca zaledwie na osiem samochodów, a to zdecydowanie za mało – mówi Stanisław Tunkiewicz.
BONIFIKATA DLA DZIERŻAWCÓW
Kiedy wybuchła epidemia koronawirusa, przedsiębiorcy dzierżawiący pawilony, zwrócili się do „Społem” z prośbą o ulgi w czynszu. Czy je otrzymali? – Niemal wszyscy dostali od nas bonifikatę w wysokości 40% na kwiecień – odpowiada prezes. Zauważa, że „Społem” także dzierżawi wiele obiektów, nie tylko w Szczytnie, ale i Kętrzynie czy Mrągowie. – Nie znam ani jednego przypadku, żeby ktoś nam obniżył czynsz choćby o 10% - utyskuje Stanisław Tunkiewicz. Tymczasem, jak podkreśla, koszty związane z funkcjonowaniem w czasie epidemii, są wyższe niż w normalnym czasie. Sam zakup środków do dezynfekcji oraz rękawiczek jednorazowych dla klientów pochłonął 35 – 37 tys. złotych. Do tego jeszcze doszło zapewnienie bezpieczeństwa pracownikom w postaci m.in. montażu szyb z pleksi czy dostarczenia im środków ochrony indywidualnej. Zdaniem prezesa, to jednak konieczne wydatki. – Klient musi się czuć w naszych sklepach bezpiecznie. Jeśli mu się tego nie zapewni, to on już więcej do nas nie przyjdzie – podsumowuje.
(ew){/akeebasubs}
