Przez izbę przyjęć szczycieńskiego szpitala przewija się coraz więcej pijanych pacjentów. Co ciekawe, w tej niechlubnej kategorii kobiety zaczynają dorównywać mężczyznom. - Osoby z czterema promilami nie robią już na nas wrażenia – przyznaje dyrektor szpitala Beata Kostrzewa.

Pijackie zagłębie
Izba przyjęć szczycieńskiego szpitala coraz częściej zmienia się w izbę wytrzeźwień

Personel szczycieńskiego szpitala boryka się na co dzień z wieloma problemami. Ciasnota, niedostatki finansowe i strach o to, że zabraknie lekarzy to tylko niektóre z nich. Na tym jednak nie koniec. Prawdziwą zmorą stają się pijani pacjenci, którzy coraz częściej trafiają na izbę przyjęć. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Gdyby izba wytrzeźwień była dobrze płatna, tobyśmy ją zakontraktowali – ironizuje dyrektor szpitala Beata

Dyrektor Beata Kostrzewa: - Osoby z czterema promilami w ogóle nie robią na nas wrażenia

Kostrzewa. - Nasi lekarze, którzy przyjeżdżają z innych terenów mówią, że mamy tu pijackie zagłębie – dodaje. Okazuje się, że wśród osób nadużywających alkoholu panują parytety, bo wcale niemałą grupę stanowią wśród nich kobiety. Kilka lat temu zdarzyło się, że pijana w sztok 37-latka urodziła dziecko. Co ciekawe, rośnie też tolerancja organizmów na wyskokowe trunki. To, co dawniej uchodziło za śmiertelną dawkę, dziś już taką nie jest. - Osoby z czterema promilami w ogóle nie robią na nas wrażenia. Tacy pacjenci normalnie chodzą po szpitalu z podłączonymi kroplówkami – relacjonuje dyrektor. Rekordzista, który trafił pod opiekę szczycieńskiego personelu miał w organizmie ponad 9 promili.

(ew){/akeebasubs}