Nietypową sytuację zastali policjanci i strażacy, którzy w minionym tygodniu weszli do jednego z mieszkań na ul. Leyka w Szczytnie. Przebywający tam 51-latek i 61-letnia kobieta w najlepsze pili alkohol, nie przejmując się, że w tym samym lokalu znajduje się martwy 39-latek.

Pili wódkę z nieboszczykiem
Ciało 39-latka znaleziono w jednym z mieszkań tego budynku przy ul. Leyka

W środę 4 kwietnia na prośbę policji strażacy zostali wezwani do otwarcia mieszkania przy ul. Leyka w Szczytnie. Na miejscu był już patrol, który pukał do drzwi, jednak nikt nie otwierał. W tej sytuacji strażacy użyli specjalistycznego sprzętu, aby je wyważyć. W środku ratownicy zastali 61-letnią Mirosławę L. i 51-letniego Roberta G., którzy spożywali alkohol. Przy wejściu do pokoju, na pufie leżał 39-letni Adam L. Mężczyzna nie dawał oznak życia.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon. Wstępne oględziny wskazywały, że mógł on nie żyć już od 2 – 3 dni. Dlaczego na miejsce wezwano policję? Tego nie wiadomo. Pełniąca obowiązki rzecznika szczycieńskiej komendy sierż. Agata Mendelewska po szczegóły odsyła nas do prokuratury. Jak informuje zastępca prokuratora rejonowego w Szczytnie Artur Bekulard, przeprowadzona sekcja zwłok nie dała jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, co było przyczyną zgonu 39-latka. To mają wyjaśnić dalsze badania. - Podczas sekcji nie stwierdzono żadnych obrażeń zewnętrznych ani urazów wskazujących na udział osób trzecich – mówi prokurator. Wiadomo, że mężczyzna był bardzo schorowany i cierpiał m.in. na nowotwór, stąd znaczne wyniszczenie organizmu.

(ew){/akeebasubs}