* Piętnaste zwycięstwo Błękitnych * Omulew gubi punkty ze słabeuszem * Miłe złego początki w meczu SKS-u

Piłkarska wiosna w listopadzie
Marcin Gwiazda (z piłką, obok Cezary Nowakowski) musiał w sobotę dwukrotnie skapitulować

KLASA OKRĘGOWA
16. kolejka

Błękitni Pasym – Vęgoria Węgorzewo 4:0 (1:0)

 1:0 – Jakub Kulesik (36.), 2:0, 3:0 – Kamil Kępka (50., 51.), 4:0 – Arkadiusz Foruś (65.)
Błękitni: Brzozowski, Młotkowski,  B. Nosowicz , Stańczak, Walczak, Dobrzyński, Świercz, Foruś, Kulesik (65. P. Jędrzejewski), Kępka,  Malanowski (76. Jędrzejewski).

Na początku rundy jesiennej Błękitni pokonali Vęgorię na ich terenie, ale nie było to bezproblemowe zwycięstwo. Rozpędzona ekipa z Pasymia nie dała rywalowi na własnym boisku większych szans i udanie zainaugurowała rozpoczętą w listopadzie ligową wiosnę.
W sobotę bardzo duży apetyt na zdobywanie bramek miał Kamil Kępka. Kilka prób strzeleckich zaliczył już w pierwszej połowie. W 30. min trafił w poprzeczkę, a parę minut później zainicjował akcję, po której Młotkowski wyłożył piłkę Kulesikowi, a ten trafił do węgorzewskiej bramki.
Goście próbowali konstruować {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} akcje ofensywne, ale nadzieje na osiągnięcie korzystnego wyniku odebrał im popularny „Kempes”. Młodsi kibice niekoniecznie wiedzą, że ten przydomek gracza Błękitnych, z celowym błędem ortograficznym, to nawiązanie do słynnego argentyńskiego napastnika Mario Kempesa, który wbił polskiej reprezentacji dwie bramki podczas mundialu w 1978 i wkrótce zdobył ze swoimi kolegami tytuł mistrza świata. Kępka  dwukrotnie pokonał bramkarza Vęgorii, a potrzebował do tego tylko kilkudziesięciu sekund. Najpierw skutecznie uderzył z dystansu, a w kolejnej akcji nie zmarnował dogrania Malanowskiego i z bliska trafił do bramki. Gości pogrążył Foruś, który w 65. min popisał się  celnym strzałem głową.
Pasymianie kontynuują bardzo długą już serię zwycięskich spotkań. Był to ich dwunasty kolejny mecz z 3-punktową zdobyczą, a w całym sezonie mają na swoim koncie  piętnaście wygranych meczów.

Omulew Wielbark – LKS Różnowo 2:2  (1:2)

1:0- Michał Murawski (4.-k.), 1:1 – (10.), 1:2 -  (40.), 2:2 – Łukasz Gut (52.)
Omulew: Gwiazda,  C. Nowakowski, Murawski (75. Jabłonowski), Buła, Cieślik (55. S. Nowakowski), Gąsiewski, Krupiński (80. Tabaka), Kwiecień, Gut, Płoski,  Abramczyk.

- Z drużyną, która jest przedostatnia, powinno się wygrać – kwituje wynik sobotniego meczu członek zarządu Omulwi Ryszard Kubacki. – Słabo zagraliśmy. Nie było ikry. Zabrakło przede wszystkim skuteczności.
Początek był w zasadzie wymarzony. Już w 4. min Murawski wykorzystał rzut karny podyktowany za faul i mogło się wydawać,  że kolejne bramki będą kwestią czasu. Goście bardzo szybko jednak wyrównali, wielbarczanie marnowali kolejne sytuacje, a na krótko przed zejściem na przerwę goście przechwycili piłkę w strefie środkowej i po pięknym strzale z dystansu futbolówka wylądowała w okienku bramki Omulwi. Gospodarzom pozostawało odrabianie strat, co też uczynili na początku drugiej połowy. Gut otrzymał podanie z lewej strony i strzałem z około 16 m doprowadził do wyrównania. – Sytuacje do zdobycia kolejnych bramek były, ale co z tego – mówi o dalszej części spotkania Ryszard Kubacki. W samej końcówce szalę zwycięstwa na swoją stronę mogli przechylić piłkarze z Różnowa, lecz na wysokości zadania stanął bramkarz Omulwi. – Z gry wynik jest sprawiedliwy – podsumowuje nasz rozmówca.

Wilczek Wilkowo  - SKS Szczytno 4:1 (2:1)

0:1 – Konrad Dąbrowski (5.), 1:1 – (6), 2:1 – (37.), 3:1 – (81.), 4:1 – (88.)
SKS: Skrzypczak, Cikacz, Ł.  Krajza (48. Gregorczyk), Dąbrowski, Brzeziński, Włodkowski, Taradejna, Kołakowski (78. Sosnowski), Komorowski, Cichy, Kacprzak.

Takiego początku meczu  dawno w wykonaniu SKS-u nie było. Już w 5. min Dąbrowski skierował piłkę  do siatki i było 0:1. Gospodarze zareagowali jednak błyskawicznie, trafiając chwilę po wznowieniu gry po straconym golu.  Przez długie minuty szczytnianie skutecznie bronili dostępu do bramki, ale w 37. min Skrzypczak po raz drugi musiał skapitulować. O dość wysokich rozmiarach porażki zadecydowała końcówka, w której SKS stracił dwie bramki.  Sympatycy zespołu ze Szczytna wierzą, że sytuacja w klubie   zmieni się na korzyść wiosną, po przerwie zimowej. Inna rzecz, że runda wiosenna właśnie się zaczęła i na odrabianie strat czasu już jest mniej. W najbliższy weekend SKS zagra na wyjeździe z jedną z najskuteczniejszych drużyn w lidze - Orlętami Reszel.

DKS Dobre Miasto – Orlęta Reszel 3:3, Czarni Olecko – Żagiel Piecki 0:2, Rominta Gołdap – Kłobuk Mikołajki 6:1, Victoria Bartoszyce – Łyna Sępopol 1:4, Śniardwy Orzysz - Cresovia Górowo Iławeckie – goście nie przyjechali na mecz.{/akeebasubs}