Z myślą o wyeliminowaniu szarej strefy niepłacących za odpady coraz więcej miast decyduje się na naliczanie opłat w zależności od zużytej wody. - To najbardziej sprawiedliwa metoda – przekonują prezydenci Warszawy i Olsztyna. Tak samo uważa były dyrektor ZGK w Szczytnie.
Z myślą o ukróceniu szarej strefy powstałej poprzez zaniżanie liczby domowników przy składaniu deklaracji śmieciowych, gmina Szczytno przymierza się do powołania straży gminnej. Jej funkcjonariusze będą mieli uprawnienia do sprawdzania ile rzeczywiście osób przebywa w danej nieruchomości. Według oficjalnych danych, na terenie gminy zameldowanych jest ponad 13 tys. mieszkańców, a tymczasem ze złożonych deklaracji wynika, że zamieszkuje tam zaledwie 9,5 tysiąca. Stąd wniosek, że znaczna część społeczeństwa uchyla się od płacenia za produkowane odpady, co w konsekwencji dodatkowo obciąża uczciwych mieszkańców.
Zdaniem byłego dyrektora ZGK w Szczytnie Andrzej Pleskota jest lepszy sposób oszacowania liczby mieszkańców zamieszkujących dane gospodarstwo.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W MIEŚCIE JEST ŁATWIEJ
Władze gminy Szczytno sceptycznie reagują na ewentualny wybór metody naliczania stawek za śmieci w zależności od zużytej wody. Zdaniem wójta Sławomira Wojciechowskiego, w takim przypadku mieszkańcy musieliby zapłacić więcej niż przy obecnej metodzie naliczania opłat „od osoby”. Tego samego zdania jest prezes ZGKiM Kamionek Aleksander Godlewski. – Na terenach wiejskich byłby problem. Dużo rolników ma przyłącza do gospodarstwa rolnego. Musielibyśmy im oddzielne liczniki montować, albo rozliczać ich ryczałtem. Sporo problemów by było. W mieście jest łatwiej – mówi prezes Godlewski.
I rzeczywiście na taki wariant decyduje się coraz więcej miast. Blisko przyjęcia takiego rozwiązania jest Warszawa. Obecnie za śmieci obowiązuje tam opłata ryczałtowa – 65 złotych w blokach i 94 zł w domach jednorodzinnych od jednego gospodarstwa. Jeśli proponowane przez prezydenta Trzaskowskiego przepisy wejdą w życie, za gospodarowanie odpadami komunalnymi naliczona zostanie stawka 12,73 zł za 1 metr sześcienny zużytej wody. W przypadku, gdy dla danego gospodarstwa nie będzie można obliczyć zużycia z wody z uwagi np. na brak wodomierza głównego, czy niepodłączenie do sieci wodociągowej, stawka równa będzie iloczynowi: 12,73 zł x liczba osób zamieszkujących nieruchomość x 4 metry sześcienne.
Warszawa dopiero się przymierza, a Olsztyn już zadecydował, że taki wariant wprowadzi w życie od przyszłego roku.
(o)
Dzięki tej metodzie ukrócimy szarą strefę
Rozmowa z Prezydentem Olszyna Piotrem Grzymowiczem
- Dlaczego zdecydowaliście się na naliczanie stawki za śmieci w zależności od zużytej wody, rezygnując z dotychczasowej metody „od osoby”, która jest przecież bardziej popularna?
- W systemie mamy ponad 160 tys. osób zameldowanych w Olsztynie, a według deklaracji na odpady jest ich 143,5 tys. Chcemy ukrócić tę szarą strefę, bo nie może być tak, żeby za ludzi, którzy postępują nieuczciwie płacili pozostali.
W związku z tym uznaliśmy, że sprawiedliwszą metodą przy rozliczaniu się za śmieci będzie odniesienie tego do ilości zużywanej wody. To jesteśmy w stanie określić na podstawie, danych uzyskanych, z zachowaniem RODO, od współpracującej z nami spółki PWiK. W oparciu o to w najbliższym czasie określimy wysokość stawki za zużyty 1m3 wody. I tak będziemy w przyszłym roku rozliczać za odpady mieszkańców Olsztyna.
- Nie obawia się pan, że w tej sytuacji może dojść do znacznego spadku zużycia wody?
- Tendencję spadkową odnotowujemy od ostatnich kilkunastu lat, ale gdzieś jest granica. Dziś mamy średnie zużycie na poziomie 3,2 m3 miesięcznie na osobę. Liczymy więc, że mieszkańcy, dbając jednak o podstawowe zasady higieny, będą oczywiście z wody korzystać. Z drugiej strony chcemy, aby było uczciwie i nie dochodziło do sytuacji jaką mamy dzisiaj. Wtedy będzie to sprawiedliwsze i mam nadzieję pozwoli przynajmniej na niepodwyższanie tych stawek, które są obecnie.
Rozmawiał
Andrzej Olszewski{/akeebasubs}
