Sytuacja oświaty w gminie była jednym z tematów ostatniego posiedzenia Rady Miejskiej w Wielbarku.
Problemem, który doskwiera samorządowi, tak jak wszędzie, jest malejąca liczba uczniów. W ubiegłym roku szkolnym do trzech funkcjonujących na terenie gminy podstawówek w Wielbarku, Zabielach i Łatanej Wielkiej uczęszczało 532 dziewcząt i chłopców. Kadra nauczycielska liczyła 75 osób. To znacznie więcej od oczekiwań władz gminy. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
To sprawia, że do utrzymującej się od lat na podobnym poziomie subwencji w wysokości ok. 6 mln zł trzeba dokładać z samorządowej kasy ponad 3 mln zł. - Nie jest to najwyższa kwota w naszym powiecie, ale to świadczy tylko o tym, że organizacja pracy oświaty u innych jest jeszcze słabsza – zauważa burmistrz Zapadka.
Odnosząc się do egzaminów ośmioklasistów, cieszył się tylko z wyników z matematyki. Uczniowie z Wielbarka tradycyjnie spisali się najlepiej, osiągając średnią wyższą o kilka punktów procentowych od średniej wojewódzkiej i krajowej. Nie za dobrze natomiast wypadł język polski. Tu aż o kilkanaście procent zanotowano wynik gorszy od średniej krajowej. Wynik z języka angielskiego też nie był w gminnych szkołach satysfakcjonujący. W tym przypadku burmistrz znalazł jednak usprawiedliwienie: - Nie jest to język, którym powszechnie porozumiewają się mieszkańcy naszej gminy, ani też język, którym biegle posługują się ci, co go uczą.
Poziom nauczania może się jeszcze pogorszyć. Tak się stanie, ostrzega włodarz, jeśli wejdzie w życie lansowany przez ministra edukacji projekt reformy oświatowej podnoszący nauczycielskie pensum z 18 do 24 godzin. - Dla małych szkół będzie prawdziwą tragedią znalezienie kompletu nauczycieli. Już dzisiaj jest im trudno, żeby wypełnić pensum. Niektórzy, jak szaleni, jeżdżą po wszystkich naszych placówkach, żeby uzbierać godziny. Teraz będzie o to zdecydowanie trudniej – przewiduje burmistrz Zapadka.
(o){/akeebasubs}
