W poprzednim numerze poruszaliśmy m.in. sprawę palarni pod chmurką zlokalizowanej przy wejściu na schody przy ul. Konopnickiej – zarówno tych w wersji poprzedniej, jak i obecnej.

Płatna palarnia pod chmurką Taką miejscówkę znalazła sobie już przed laty młodzież uczęszczająca do pobliskiej szkoły ponadpodstawowej i najwyraźniej kolejne roczniki nie zamierzają jej opuszczać. Problem jest podwójny – jeden to jakieś przyzwolenie na popalanie sobie w pobliżu placówki, w miejscu bądź co bądź widocznym, drugi – to zaśmiecanie rejonu schodów petami, zapałkami, pudełkami i czym jeszcze się da. Mimo że teren został w związku z przebudową schodów wyczyszczony, znowu zaczyna wyglądać nieestetycznie. Przyczyną mógł być brak kosza na śmieci stojącego u góry, bo tam głównie gromadzą się palacze, jakoś nieskrępowani tym, że przecież są uczniami, często niepełnoletnimi. Kosz dostawiono, ten, który stał niżej i był oddalony od chodnika, przysunięto (fot. 1) , ale i to za mało – w miniony weekend na schodach i na ziemi obok nich niedopałków nie brakowało. Sporo znajdziemy ich także bliżej szkoły, a jako popielniczka służyć mogą resztki pieńka wyciętego przed laty drzewa (fot. 2).

Podobne zachowanie wytłumaczyć można chyba tylko brakiem kultury do kwadratu. W ubiegłym roku podniesiono dość wyraźnie kary za zaśmiecanie – także petami. A może przydałoby się takie coś egzekwować i wlepić temu czy owemu mandat? Trudniej namierzyć kierowców wyrzucających papierosy przez okno samochodu na przysklepowym parkingu czy na czerwonym świetle, ale przecież tu mamy wszystko jak na patelni – wystarczy tylko podjechać o określonej godzinie. Kara finansowa miałaby przecież wartość wychowawczą zarówno dla ukaranego, jak i tych, którzy o tym usłyszeli. Niewykluczone, że na niektórych zadziałał (czyli dał do myślenia) ironiczny (choć z niezamierzonym błędem ortograficznym) przekaz karteczki, która w minionym tygodniu pojawiła się w pobliżu opisywanych schodów (fot. 3) .{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

 

 

 

 

FILMOWY POWIAT

W naszych czasach film podobno nakręcić może każdy, ale filmów z prawdziwego zdarzenia powstaje na terenach naszego powiatu raczej niewiele. Szczytno, a bardziej Pasym, upodobała sobie niemiecka ekipa kręcąca dla telewizji ARD serial „Masuren Krimi” składający się z pełnometrażowych odcinków, których akcja rozgrywa się w naszym regionie, a najważniejszą miejscowością na serialowej mapie jest właśnie Pasym, do którego przybywa z Berlina filmowa dr Viktoria Wex, technik kryminalistyki.

Nasz powiat gości niemieckich filmowców od 2020 r., a teraz powstają odcinki nr 5 i nr 6. Do realizacji zapraszani są mieszkańcy okolicznych miejscowości, występujący w produkcji w rolach statystów czy aktorów mających niewielkich role mówione. Po raz kolejny na planie pojawił się jeden z naszych Czytelników, pan Ireneusz, dla którego jest to filmowa przygoda, a w przerwach między zdjęciami ma okazję zrobić sobie wspólnie fotkę ze znanym aktorem. Przed rokiem poprosił do wspólnego zdjęcia Olgierda Łukaszewicza, występującego w jednym z odcinków, teraz ma podobną pamiątkę z popularną niemiecką aktorką Claudią Eisinger, grająca w serialu główną rolę. Na fot. 4 pojawiają się także statystki, które być może nasi Czytelnicy rozpoznają. Odcinki kręcone u nas w roku 2020 co najmniej część zainteresowanych będzie mogła obejrzeć w październiku, gdy wyemituje je stacja Romance TV. Polski tytuł serialu to „Kryminalne zagadki Mazur”.

Pasym uchodzi nieprzypadkowo za najbardziej filmową miejscowość naszego powiatu, ale w pobliskim Jedwabnie w ubiegłym roku kręcono część zdjęć do filmu Jerzego Skolimowskiego „Io” (fot. 5 – materiały filmowe Gutek Film). Miłośnikom kina przedstawiać tego 84-letniego reżysera (także scenarzysty i czasami aktora) chyba nie trzeba. Od pewnego czasu jest mieszkańcem gminy Jedwabno. Bohater filmu to cyrkowy osiołek, a sposób ukazania jego losów przypadł do gustu widzom i jurorom europejskich festiwali. W Jedwabnie nagrywano sceny rozgrywające się podczas meczu piłkarskiego, a statystów, zarówno na boisku, jak i na trybunach nie brakowało (fot. 6) . W naszym kraju film swoją premierę będzie miał pod koniec września. Ostatnio ogłoszono, że „Io” został polskim kandydatem do Oscara w kategorii filmów nieanglojęzycznych. Czy przebrnie przez eliminacyjne sito i znajdzie się w wąskim gronie filmów nominowanych do tej nagrody, okaże się w styczniu przyszłego roku. Potem pozostanie decydujące starcie o statuetkę.

W najbliższych dniach w okolicach, oczywiście, Pasymia, będzie kręcona część zdjęć do filmu „Klątwa”. Reżyserem jest Tomasz Konecki, mający na swoim koncie takie produkcje jak „Testosteron” czy „Lejdis”. Producentem jest serwis streamingowy Viaplay, a w filmie występują m.in. Danuta Stenka, Anna Nehrebecka czy Agnieszka Więdłocha. Poszukiwani są statyści, którzy będą mogli przeżyć przygodę z kinem. Umówmy się, że stawki proponowane przez agencję (90 PLN dniówki dla dorosłych, 120 PLN dla dzieci) nie są specjalnie atrakcyjne (ile wyniosłyby przed rozmaitymi podwyżkami?), ale z drugiej strony ekranowe sławy niejednokrotnie też zaczynały od groszowych zarobków.

 

 

POCIĄGI PO KOLEJNYCH ZMIANACH

Jeszcze nie tak dawno temu rozkład jazdy pociągów był zmieniany raz w roku. Uwzględniał także najczęściej dalekobieżne połączenia sezonowe. Od pewnego czasu rozkład modyfikowany jest co parę miesięcy – częściej niż dwa razy w roku. Poprzedni rozkład wprowadzono w czerwcu, od września obowiązuje nowy, kolejny będzie w listopadzie. Kiedyś osoby regularnie korzystające z usług kolei mogły mieć godziny odjazdów i przyjazdów pociągów w interesujących ich kierunkach w głowie, teraz, zanim zdążymy coś zapamiętać, rozkład się zmienia. W przypadku składów obsługujących nasz powiat nie są to zmiany rewolucyjne, ale – nie wiedząc o korekcie - możemy przybyć na stację kilka minut za późno i po ptokach.

Szczytno było kiedyś sporym węzłem kolejowym, dziś jest tylko węzełkiem z króciutką odnogą do Szyman Lotniska. Większość połączeń z naszym miastem to składy kursujące między Olsztynem i Ełkiem – także te dalekobieżne. Niedawno pisaliśmy o podwyżce cen biletów Polregio i jednocześnie konkurencyjnej dla nich cenie połączeń pospiesznych między Szczytnem i Olsztynem (chociaż są tylko dwa). W przypadku nowego rozkładu dla pociągów IC/TLK zastanawia jedna rzecz: do Olsztyna mają one dojechać ze Szczytna (bez mijanki i postoju) przez 37 min, a z powrotem przeznaczono na to 33-34 min.

Kolej lubi zaskakiwać, często zupełnie nieświadomie. Z ciekawości sprawdziliśmy cennik za przejazdy w kierunku Ełku. Tu wyraźnie obniżono opłatę za bilet Polregio – normalny kosztuje tylko 19 zł (113 km), niewiele więcej niż za dojazd do Olsztyna (17 zł/45 km). Co ciekawe, za dotarcie do wielu bliższych stacji zapłacimy więcej (nawet do Pisza znajdującego się w połowie trasy). Śmiesznostką jest fakt, że gdyby interesowało nas dojechanie do przedostatniej stacji (Ełk Szyba Zachód), należałoby zapłacić … 31, 40 zł (fot. 7). Uprzywilejowani są tylko jadący ze Szczytna – wsiadający np. w Spychowie zapłacą za dojechanie do końca trasy 25,90.

Trasa Ełk- Szczytno- Olsztyn zwraca obecnie uwagę jeszcze jedną ważną sprawą. Żadna z głównych miejscowości na szlaku nie ma normalnie funkcjonującego i wyglądającego dworca. W Ełku trwa przebudowa stacji, w Szczytnie główny budynek nie może doczekać się otwarcia, a znany pewnie większości Czytelników „Kurka” okazały gmach Olsztyna Głównego został właśnie wyburzony (fot. 8) - za jakiś czas ma tu stanąć nowoczesny obiekt. Na razie pasażerowie muszą korzystać z widocznego po lewej stronie kontenera, podobnego do tego, który wciąż stoi na dworcu w Szczytnie.

Tekst i foto (w większości):
G.P.J.P.{/akeebasubs}