Po 22 latach na trasę z Ostrołęki do Chorzel powróciły pociągi. Teraz prace modernizacyjne prowadzone są na dalszym odcinku – do Wielbarka i mają się zakończyć jeszcze w te wakacje. Dzięki temu docelowo pojawi się szansa szybkiego skomunikowania kolejowego Szczytna z Warszawą.

Pociągi vwróciły do Chorzel
Powrót pociągów witano w Chorzelach z wielkimi honorami. Na peronie grała orkiestra, a na stadionie miejskim zorganizowano „Piknik Kolejowy”/Foto: fb Urząd Miasta i Gminy w Chorzelach

Olbrzymie zainteresowanie towarzyszyło uruchomieniu zmodernizowanej linii kolejowej z Ostrołęki do Chorzel. W niedzielę tą trasą przejechał pierwszy pociąg po 22-letniej przerwie. Liczący 60 km odcinek wcześniej pociągi pokonywały w 100 minut, jadąc ze średnią prędkością 35 km/h. Teraz linia została dostosowana do prędkości 120 km/h dla pociągów pasażerskich i 80 km/h dla pociągów towarowych. Skład pasażerski pokona tę trasę w 45 minut, czyli dwukrotnie szybciej niż przedtem.

Prezes PKP PLK Ireneusz Merchel zapowiedział, że na tym inwestycja się nie kończy i już jesienią br. pociągi będą mogły pojechać dalej do Szczytna i Olsztyna.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Obecnie trwa wymiana nawierzchni między Chorzelami a Wielbarkiem. Przypomnijmy, że dalszy odcinek: Wielbark – Szczytno był już dwukrotnie reaktywowany (w latach: 2013 i 2016), ale na krótko. Powodem była mała liczba pociągów i nietrafiony pod oczekiwania pasażerów rozkład jazdy.

- Teraz szanse na jej normalne funkcjonowanie zdecydowanie wzrosną – cieszy się burmistrz Wielbarka Grzegorz Zapadka. - Tylko połączenia na dłuższych odcinkach, np. z Ostrołęki do Olsztyna mają sens, na krótszych jak z Ostrołęki do Chorzel już nie – dodaje. Na zdobycie pasażerów potrzeba też będzie czasu. - Żeby ludzie i firmy się przyzwyczaili, bo z dnia na dzień pożądanych efektów się nie osiągnie.

Modernizacja odcinka Ostrołęka – Chorzele kosztowała 427 mln zł, z czego blisko 200 mln zł stanowiło unijne dofinansowanie w ramach RPO i PROW

Wielkim błędem – według burmistrza - było rozbieranie w Polsce torów kolejowych, bądź zaniechanie ich konserwowania. - Odwrotnie jak w Czechach. Tam stara sieć po komunizmie została utrzymana i to dziś procentuje. Wszędzie od wioski do wioski można przejechać pociągiem. Gdybyśmy u nas na Mazurach, gdzie też była bardzo gęsta sieć, przywrócili ją, to życie ludziom zdecydowanie by się poprawiło – przekonuje Zapadka.

Czy nie obawia się, że po najbliższych wyborach, sytuacja może się powtórzyć, gdy do władzy dojdą partie, za których rządów likwidowano sieci kolejowe?

- Każdy rozsądny, ktokolwiek by nie rządził, musi dbać o rozwój kolei. W dzisiejszych czasach, gdy mamy do czynienia z obostrzeniami dotyczącymi aut spalinowych i wykluczeniem komunikacyjnym nie ma innego wyjścia – odpowiada burmistrz Wielbarka.

(o){/akeebasubs}