Już prawie dziesięć lat na terenie Wielbarka funkcjonuje monitoring. W stolicy gminy zainstalowanych jest obecnie sześć kamer. Zdarza się, że zapis z tych urządzeń służy policji jako materiał dowodowy w prowadzonych postępowaniach dotyczących np. niszczenia mienia. W miejscowości działa też fotoradar należący do inspekcji transportu drogowego.

Pod okiem kamer i fotoradaru

Monitoring w Wielbarku zaczął funkcjonować pod koniec 2005 roku. Obecnie na terenie miejscowości zainstalowanych jest sześć kamer. Cztery z nich działają w centrum stolicy gminy, a dwie na stadionie. Roczny koszt ich utrzymania nie jest wysoki – wynosi 2,4 tys. zł brutto. Środki te wydawane są na konserwację urządzeń, którą przeprowadza się w zależności od potrzeb trzy, cztery razy w roku. Zapis z monitoringu nagrywa się na dysk twardy komputera. Dane te są przechowywane przez około miesiąc. - Potem na starsze nagrania nakładają się nowsze – tłumaczy Paweł Dąbrowski z UG w Wielbarku. Jak informuje, zdarzają się sytuacje, kiedy do gminy przyjeżdża policja z prośbą o zabezpieczenie materiału z konkretnego dnia.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Podczas niedawnego spotkania mieszkańców gminy z zastępcą komendanta powiatowego oraz dzielnicowym, asp. szt. Ewa Szczepanek z KPP w Szczytnie podawała przykład, jak nagrania pomagają wykryć sprawców przestępstw. - Było przypuszczenie, że osoby małoletnie dokonały zniszczenia kwietników. Przejrzeliśmy monitoring i dzięki temu mieliśmy materiał dowodowy gotowy do przesłania sądowi – mówiła policjantka. Na razie, jak dowiadujemy się w UG, nie ma planów dotyczących rozbudowy sieci monitoringu.

Innym urządzeniem mającym na celu rejestrowanie naruszenia przepisów, jest stojący przy wjeździe ze Szczytna fotoradar. Nie należy on jednak do samorządu, lecz inspekcji transportu drogowego. - Ona nim zawiaduje i go obsługuje – mówi wójt Wielbarka Grzegorz Zapadka. O lokalizacji urządzenia zdecydowało to, że do największej liczby wykroczeń drogowych dochodziło właśnie w tym miejscu. - Tam zazwyczaj było najwięcej przekroczeń prędkości. Teraz wiem z własnego doświadczenia, że wszyscy kierowcy na widok fotoradaru zwalniają – zauważa wójt.

(ew)

{/akeebasubs}